Reklama

Reklama

Protest górników praktycznie pewny. MAP: Nie planujemy specjalnego spotkania

Przed 4 stycznia, a więc przed zaplanowanym protestem górników, nie będzie specjalnego spotkania przedstawicieli ministerstwa ze związkami górniczymi - dowiaduje się Interia. MAP zapewnia, że rozmowy trwają, ale związkowcy są innego zdania. - Czujemy, że druga strona nie chce z nami rozmawiać - mówią Interii.

Związkowcy zapowiedzieli protest w środę, po fiasku rozmów w sprawie wielkości tegorocznego funduszu płac w Polskiej Grupie Górniczej. Domagają się rekompensaty pieniężnej za przepracowane od września do grudnia weekendy oraz wzrostu średniego wynagrodzenia brutto z obecnych 7829 zł do 8200 zł. Sprawą sporną jest też kwestia wzrostu wynagrodzeń w przyszłym roku.

W środę związkowy sztab protestacyjno-strajkowy podjął decyzję o proteście, po fiasku wtorkowych rozmów związkowców z zarządem PGG i wiceministrem aktywów państwowych Piotrem Pyzikiem. Związki zastrzegły jednak, że protestu można uniknąć, jeśli rząd wznowi rozmowy.

Reklama

- Podejmiemy czynną akcję protestacyjno-strajkową, polegającą m.in. na blokowaniu wysyłki węgla, ale podejmiemy także inne działania - mówił w środę Bogusław Hutek, szef Solidarności w PGG i jednocześnie przewodniczący całej górniczej "S". O powodach planowanego strajku mówił też w wywiadzie dla Interii Biznes.

Szczegóły protestu

W rozmowie z Interią Rafał Jedwabny, przewodniczący związku Sierpień'80 w PGG, zdradza szczegóły protestu. - Jeszcze zdecydujemy, czy to będzie godzina szósta czy ósma rano. O jednej godzinie na wszystkich kopalniach na 48 godzin dojdzie do blokady wysyłki węgla - mówi Jedwabny i dodaje, że przez dwie doby w blokadzie będą zmieniały się co dwie-trzy godziny grupy po 8-15 osób. W sumie w proteście ma wziąć udział kilkaset osób.

Jednocześnie przewodniczący podkreśla gotowość do rozmów z rządem i PGG. - Na pewno do protestu by nie doszło, gdyby była wola rozmowy. Na razie to jest przepychanie terminów - mówi Interii. - Czujemy, że druga strona nie chce z nami rozmawiać - dodaje.

PGG: Jest wola do rozmów

Nasz rozmówca zapewnił też, że "jeśli PGG będzie chciało rozmawiać, to my jesteśmy gotowi w każdej chwili. 31 grudnia, 1, 2, 3 stycznia jesteśmy gotowi". W rozmowie z Interią Tomasz Głogowski, rzecznik Polskiej Grupy Górniczej, stwierdził, że "jest wola do rozmów ze strony PGG".

Głównym partnerem do negocjacji jest jednak wiceminister Piotr Pyzik, który 1 grudnia został powołany na pełnomocnika rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.

Spotkania ze związkami nie ma w planach

Jak dowiaduje się Interia, Ministerstwo Aktywów Państwowych nie planuje spotkania ze związkami przed 4 stycznia. - Na ten moment nie ma zaplanowanego specjalnego spotkania, ale wiceminister Pyzik jest w stałym kontakcie zarówno ze stroną społeczną jak i zarządem PGG - mówi w rozmowie z Interią Karol Manys, rzecznik MAP.

Według informacji Interii priorytetem w ministerstwie jest jak najszybsze zakończenie prac nad ustawą górniczą i przygotowanie notyfikacji związanej z pomocą dla górnictwa. - To gwarancja zachowania miejsc pracy w górnictwie - dodaje Manys.

Ustawa górnicza

Sejm przyjął nowelizację tzw. ustawy górniczej 17 grudnia. Projekt zakłada wdrożenie programu wsparcia kopalń węgla kamiennego w kwocie 28,8 mld zł do 2031 roku. Ustawa precyzuje m.in. zasady udzielania publicznego wsparcia, dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń, zawieszenie spłaty i docelowe umorzenie części zobowiązań górniczych firm wobec ZUS i PFR, jak również określa możliwości podwyższania ich kapitału za pomocą emisji skarbowych papierów wartościowych.

W styczniu ustawa będzie procedowana w Senacie. Inną kwestią jest, że przyjęte rozwiązania wymagają jeszcze notyfikacji Komisji Europejskiej. Wniosek w tej sprawie ma zostać złożony również w styczniu.

Gra nerwów

Dla Ministerstwa Aktywów Państwowych priorytetem jest ustawa górnicza, która ma zapewnić kopalniom płynność finansową i pozwolić na zachowanie miejsc pracy. Chodzi o gigantyczną kwotę prawie 30 mld zł.

Polska Grupa Górnicza jest spółką państwową, więc ewentualne zaakceptowanie postulatów związkowców będzie kosztowało podatników dodatkowe ok. 150 mln zł w przyszłym roku. Na razie szanse na to, że ministerstwo ugnie się pod żądaniami są niewielkie, natomiast związkowcy mają w rękach poważny oręż.

PGG zarządza ośmioma oddziałami kopalnianymi. Zablokowanie wysyłki węgla będzie dotkliwe, ponieważ uderzy w cały system dystrybucji węgla, który w największym stopniu opiera się na transporcie kolejowym, a więc zmianie ulegnie zaplanowany ruch pociągów. Zmienią się także  procedury dotyczące podstawienia pociągów, przeładunku, ustaleń wewnętrznych z PKP Cargo. Trudno oszacować, jakie straty może przynieść blokada związkowców. 

Jakub Krzywiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL