W skrócie
- Beata Szydło otrzymała karę pieniężną w wysokości 3000 zł za kilkukrotne niestawiennictwo na przesłuchanie jako świadek w śledztwie dotyczącym kampanii Polskiej Fundacji Narodowej.
- Postanowienie o nałożeniu kary nie jest prawomocne i przysługuje od niego zażalenie do sądu.
- Śledztwo dotyczy finansowania kampanii "Sprawiedliwe Sądy" przez Polską Fundację Narodową oraz podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prokurator Regionalny w Rzeszowie Jaromir Rybczak poinformował w komunikacie, że sprawa dotyczy niestawiennictwa Beaty Szydło w charakterze świadka w toku śledztwa dotyczącego kampanii medialnej "Sprawiedliwe Sądy" Polskiej Fundacji Narodowej (PFN).
"Postanowieniem z dnia 29 lipca bieżącego roku, wydanym na podstawie art. 285 kodeksu postępowania karnego prokurator nałożył na ww. świadka (Szydło - red.) karę pieniężną w wysokości 3000 zł w związku z kilkukrotnym niestawiennictwem na wezwanie organu prowadzącego postępowanie bez należytego usprawiedliwienia" - czytamy.
Beata Szydło ukarana przez prokuraturę. W tle kampania "Sprawiedliwe Sądy"
Jaromir Rybczak dodał, że postanowienie nie jest prawomocne i byłej premier przysługuje możliwość złożenia zażalenia do sądu.
Prokurator przypomniał przy tym, że "każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie karne i złożyć zeznania (art. 177 § 1 k.p.k.)".
"Natomiast na świadka, który bez należytego usprawiedliwienia nie stawił się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie albo bez zezwolenia tego organu wydalił się z miejsca czynności przed jej zakończeniem, można nałożyć karę pieniężną w wysokości do 3000 zł (art. 285 § 1 k.p.k.)" - dodał.
Beata Szydło została wezwana na świadka w sprawie dotyczącej podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej.
Prowadzone przez prokuraturę postępowanie skupia się na finansowaniu kampanii medialnej "Sprawiedliwe sądy", czym wyrządzono Fundacji szkodę majątkową, w kwocie nie mniejszej, niż 8 mln 428 tys. zł.
Afera wokół akcji "Sprawiedliwe Sądy". O co chodziło w kampanii?
Kampania "Sprawiedliwe sądy", która - w zamyśle jej autorów - miała przybliżyć polskiej i zagranicznej opinii publicznej cele i szczegóły reformy sądownictwa w Polsce, była organizowana w 2017 r. przez PFN.
W ramach kampanii na ulicach polskich miast ustawiono billboardy z hasłami: "Niech zostanie tak, jak było. Czy na pewno tego chcesz?". "Tak jest: sędziowie o sobie 'nadzwyczajna kasta'. Tak będzie: sędziowie, jak wszyscy obywatele - gdy łamią prawo, ponoszą odpowiedzialność".
Ponadto uruchomiono strony internetowe m.in. na temat założeń reformy wymiaru sprawiedliwości. Można tam było przeczytać o potrzebie przyspieszenia postępowań sądowych i zapewnieniu równości "wszystkich wobec prawa".
Ówczesna opozycja zarzucała Fundacji, że za państwowe pieniądze realizuje przekaz PiS. Media informowały ponadto, że twórcą kampanii "Sprawiedliwe sądy" jest firma PR-owa Solvere, założona przez dwoje byłych pracowników kancelarii premiera.
Sama Polska Fundacja Narodowa została powołana w listopadzie 2016 roku decyzją ówczesnej premier Beaty Szydło. Założyło ją 17 strategicznych spółek Skarbu Państwa: Enea, Energa, PGE, Grupa Azoty, Lotos, Tauron, PKN Orlen, PGNiG, PZU, PKO BP, GPW, KGHM, Totalizator Sportowy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polskie Koleje Państwowe, Polski Holding Nieruchomości i Polska Grupa Zbrojeniowa. Jej zadaniem miała być promocja wizerunku Polski za granicą.















