Reklama

Reklama

Prokurator miał przyjąć 1 mln zł od celebrytki. Sąd umorzył postępowanie

1 mln zł - tyle miał przyjąć prokurator Andrzej Z. od znanej z programu "Królowe życia" celebrytki Joanny P-.J. Sprawa trafiła do sądu, ten jednak ją umorzył z uwagi na "brak skutecznego zezwolenia na ściganie". Chodzi o fakt, że immunitet prokuratorowi uchyliła Izba Dyscyplinarna SN.

Oprócz Joanny P.-J. oskarżony o wręczenie korzyści majątkowej został jej mąż, którego zwolnienie z aresztu miało być celem wręczonej łapówki. O pośredniczenie w przekazywaniu korzyści oskarżono natomiast kierowcę Michała T. Proces w ich sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym Warszawa-Śródmieście w ten wtorek. Tego samego dnia sąd zajmował się również wnioskiem o umorzenie związanej z tym postępowaniem, jednak wyjętej z niego sprawy dotyczącej prokuratora Andrzeja Z., który miał łapówki przyjmować.

Decyzja sędzi i zawieszenie jej przez Ziobrę

Jak przekazało PAP biuro prasowe warszawskiego Sądu Okręgowego, sędzia Marta Pilśnik zdecydowała się umorzyć postępowanie ze względu na "brak skutecznego zezwolenia" na ściganie prokuratora. Z uwagi na zawiłość sprawy sporządzenie uzasadnienia odroczono na czas do 7 dni.

Reklama

Wcześniej sąd w innym składzie oddalił wniosek o wyłączenie sędzi od rozpoznawania tej sprawy. Podobny wniosek prokuratura złożyła w postępowaniu dotyczącym Joanny P.-J. Zdaniem oskarżyciela publicznego istnieje prawdopodobieństwo, że sędzia Pilśnik nie zachowa obiektywizmu. Chodzi o fakt, że w sierpniu tego roku sędzia zwolniła oskarżonego prokuratora z aresztu, uzasadniając, że jego immunitet uchyliła działająca jej zdaniem nielegalnie Izba Dyscyplinarna SN. Krótko po tym szef MS, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro podjął decyzję o miesięcznym zawieszeniu sędzi w czynnościach. Wobec sędzi toczy się również postępowanie dyscyplinarne.

Orzeczenie jako "kuriozalne" i "bulwersujące" określał wówczas rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Łukasz Łapczyński. Jak zaznaczył, "funkcjonariusz państwa z racji swojej prokuratorskiej służby jest zobowiązany do stania na straży praworządności".

Łapówka i...

"Tymczasem, jak wynika z materiału dowodowego, Andrzej Z. przyjął m.in. milion złotych łapówki i inne korzyści majątkowe za utrudnianie postępowania w sprawie zabójstwa. W zamian za łapówki miał podejmować działania polegające na fabrykowaniu dowodów mających świadczyć o niewinności jednego z głównych podejrzanych" - podkreślał rzecznik PK.

Oprócz przyjęcia 1 mln zł, za które Z. miał zwolnić męża Joanny P.-J. z aresztu, prokurator miał żądać od kobiety również innych korzyści. Chodziło o płacenie za rachunki w restauracjach, koszule czy bilety na mecz. Z. miał też przyjmować kosze prezentowe z drogim alkoholem, korzystać z użyczonego mu bentleya oraz oczekiwać "załatwienia" recept na leki psychotropowe. Dowodem na bliską zażyłość całej trójki był fakt, że Z. był gościem na ślubie pary oskarżonych.

...sprawa zabójstwa

W zamian za uzyskiwane korzyści Z. miał wpływać na postępowanie w sprawie zabójstwa na warszawskiej Pradze, które prowadził od 2014 r. do 2019 r., w którym podejrzanym był Adam J. W czerwcu 2019 r. J. został zwolniony z aresztu po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji. Andrzej Z. miał zapewniać przełożonych, że "nic na niego nie ma". Po pojawieniu się sygnałów, że prokurator działa na korzyść podejrzanego, sprawa została mu odebrana i przeniesiona do innej prokuratury.

Oprócz J. do sprawy zatrzymano Macieja M. oraz Piotra G. Według prokuratury ten pierwszy zlecił zabójstwo sąsiadki, z którą żył w konflikcie, a ten drugi je przyjął. Do zbrodni doszło w kamienicy przy ul. Jagiellońskiej w marcu 2014 r. Jak informowano, we wskazanym terminie Piotr G. zatrzymał windę, którą miała jechać ofiara i oblał ją kwasem siarkowym. Sprawca uciekł z budynku, co zostało nagrane na monitoringu. Według śledczych Adam J. odpowiadał za transport sprawcy zabójstwa i pomoc w ustaleniu miejsca pobytu ofiary.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy