Reklama

Reklama

Projekt liberalizujący ustawę aborcyjną trafi do Sejmu

20 października Komitet "Ratujmy Kobiety 2017" ma złożyć w Sejmie projekt liberalizujący ustawę aborcyjną - poinformował w piątek PAP Dariusz Joński ze Stowarzyszenia Inicjatywa Polska. Pod projektem zebrano już 150 tys. podpisów. Obrońcy życia chcą z kolei zaostrzenia prawa.

Zbiórka podpisów pod propozycją, która przewiduje m.in. prawo do przerwania ciąży do 12 tygodnia, Komitet "Ratujmy Kobiety 2017" rozpoczął na początku sierpnia. To już druga tego typu inicjatywa w tej kadencji Sejmu, promowana m.in. przez stowarzyszenie Inicjatywa Polska. Poprzedni projekt sejmowa większość odrzuciła jesienią ubiegłego roku.

"Mamy już 150 tysięcy podpisów, choć zamierzamy kontynuować zbiórkę. Projekt chcemy złożyć w Sejmie 20 października" - powiedział Joński. Tego dnia Komitet "Ratujmy Kobiety 2017" ma zorganizować w Warszawie konferencję prasową i przypomnieć najważniejsze założenia projektu.

Reklama

Wiceprzewodnicząca Inicjatywy Polskiej, stołeczna radna Paulina Piechna-Więckiewicz podkreśla, że celem Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" jest przede wszystkim debata, a co za tym idzie - rozpowszechnianie wiedzy na temat praw reprodukcyjnych i praw kobiet. "Myślę, że w porównaniu do zeszłego roku już osiągnęłyśmy dużo. Jeśli popatrzymy na sondaże, to widać, że poparcie dla liberalizacji ustawy aborcyjnej rośnie" - przekonuje radna Warszawy.

Jej zdaniem zmiany, które proponuje Komitet "Ratujmy Kobiety 2017", już dawno powinny obowiązywać w Polsce. "Chodzi o wolny wybór, dostęp do legalnej i bezpiecznej aborcji tak, jak to wygląda w wielu innych krajach europejskich" - podkreśla Piechna-Więckiewicz.

W jej ocenie w kwestii dostępności przerywania ciąży mamy obecnie do czynienia z "fikcją prawną". "Istnieje przecież podziemie aborcyjne albo Polki wyjeżdżają dokonywać zabiegów za granicą. Zdarza się też, że przerywają ciążę na własną rękę, co jest niebezpieczne dla ich zdrowia i życia" - mówi radna Warszawy. Zwraca ponadto uwagę, że lekarze, zwłaszcza w takich regionach, jak Podkarpacie, nadużywają tzw. klauzuli sumienia, odmawiając pacjentkom wykonania aborcji w przypadkach, które dopuszcza obecne prawo.

Komitet "Ratujmy Kobiety 2017" tworzy kilkanaście organizacji - oprócz Inicjatywy Polskiej, którą kieruje Barbara Nowacka, także m.in. Partia Razem, Zieloni i ruch społeczny Dziewuchy Dziewuchom.

Projekt ustawy "o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie", oprócz prawa do przerwania ciąży do 12. tygodnia, przewiduje także refundację antykoncepcji, dostęp do antykoncepcji awaryjnej na takich zasadach, jakie obowiązywały zanim wprowadzono recepty na pigułki "dzień po", "opartą na wiedzy, nie ideologii" edukację seksualną oraz uświadamianie dzieciom, czym jest "zły dotyk", by przez to ochronić je przed pedofilią. Autorzy propozycji chcą też ograniczenia stosowania przez lekarzy klauzuli sumienia.

We wrześniu z kolei zbiórkę pod obywatelskim projektem, zaostrzającym prawo aborcyjne, rozpoczął komitet inicjatywy #ZatrzymajAborcję. Autorzy proponowanych zmian chcą zniesienia tzw. przesłanki eugenicznej, czyli możliwości przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.

Proponowane rozwiązania poparli ostatnio m.in. wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oraz wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Obowiązująca od 1993 r. ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

Autor: Marta Rawicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy