Reklama

Reklama

Projekt całkowitego zakazu aborcji. Kotula: Co następne, rejestr zapłodnień?

- Nazywam się Katarzyna Kotula. Pomagałam, pomagam i będę pomagać w aborcji i takich, jak ja, są tysiące - deklarowała z sejmowej mównicy posłanka Lewicy. Przemawiała podczas debaty ws. obywatelskiego projektu całkiem zakazującego aborcji w Polsce. Parlamentarzystka opowiedziała też historię z końca lat 90., gdy jej przyjaciółka została zgwałcona, w wyniku czego zaszła w ciążę. - Aborcję przeprowadzono w obskurnym gabinecie w piwnicy. Nie mogła jej dokonać legalnie w czystym szpitalu - mówiła, przypominając o wyrokach TK sprzed 24 lat oraz z ubiegłego roku.

W środę posłowie zajmowali się projektem przygotowanym przez Fundację "Pro-prawo do Życia" i złożonym w Sejmie przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji". Zebrano pod nim 130 tys. podpisów, a 28 października skierowano go do pierwszego czytania w parlamencie. 

Projekt zakłada, że moc stracić ma ustawa z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - tzw. ustawa antyaborcyjna, która obecnie dopuszcza dokonanie aborcji w dwóch przypadkach.

Obywatelski projekt m.in. wprowadza do Kodeksu karnego definicję dziecka poczętego, czyli "dziecka w okresie do rozpoczęcia porodu rozumieniu art. 149". Z projektu wynika, że aborcja ma być traktowana jak zabójstwo. W związku z tym za jej dokonanie może grozić od 5 do 25 lat, a nawet dożywocie.

Reklama

Kotula przedstawiła historię przyjaciółki, która padła ofiarą gwałtu

Podczas debaty głos zabrała posłanka Katarzyna Kotula z Lewicy. Opowiedziała historię z 1998 roku, gdy - jak opisała - jej przyjaciółka Agata została zgwałcona przez lekarza, do którego przyszła na wizytę. - Bała się powiadomić organy ścigania. Później dowiedziała się, że jest w ciąży. Poprosiła o wsparcie - mówiła.

Kotula opisała, że aborcję u jej przyjaciółki przeprowadzono "w obskurnym gabinecie w piwnicy", a na jej koszt złożyły się bliskie jej osoby. - Kilka tysięcy złotych zostawiłyśmy w szarej kopercie. Nie mówiłyśmy nikomu, co się stało - dodała.

Zdaniem posłanki "ta historia wydarzyła się dlatego, że rok wcześniej Trybunał Konstytucyjny zlikwidował możliwość przerywania ciąży z powodów społecznych". - Agata nie mogła bezpiecznie, legalnie i w czystym szpitalu przerwać ciąży - mówiła.

Kotula przypomniała, że w 2020 roku "TK Julii Przyłębskiej wydał wyrok na kobiety, wprowadzając niemal całkowity zakaz aborcji". - Prawo zmieniło się na jeszcze bardziej surowe i barbarzyńskie. Ono zabija kobiety. Projekt, o którym dyskutujemy, to "krok do przodu"; przepisy będą traktować surowiej zgwałconą kobietę niż gwałciciela - powiedziała z sejmowej mównicy.

Kotula: Aborcja w Polsce funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach

Parlamentarzystka zauważyła, że gdyby proponowane przez fundację prawo weszło w życie, gwałciciel otrzymałby wyrok 12 lat więzienia, a kobieta, która usunęłaby ciążę powstałą w efekcie zabronionego czynu - 25 lat lub dożywocia. - Ten nieludzki projekt powinien powędrować do kosza - uznała, dodając, że obejmuje on "kontrolę poronień i zmuszanie do porodu, gdy zagrożone jest życie kobiety".

Jak zapewniła Kotula, jej formacja polityczna, organizacje społeczne czy bliscy kobiet, które chcą dokonać aborcji, pomagają ciężarnym. - Wczoraj odebrałam telefon od młodej kobiety. Jest w piątym miesiącu ciąży, odeszły jej wody. Czeka na decyzję lekarzy i boi się. Iza z Pszczyny też czekała na decyzję lekarzy - powiedziała, nawiązując do śmierci 30-latki, o której wiadomość wywołała protesty w całej Polsce.

Według Katarzyny Kotuli "aborcja funkcjonuje w dwóch różnych rzeczywistościach: świecie rządowych statystyk, gdzie jest ich kilkaset rocznie oraz drugiej z ponad 120 tys. aborcji". Zgadnijcie, która jest prawdziwa? - pytała, wyliczając, że zabiegi usuwania ciąż dokonywane są obecnie np. za granicą czy w prywatnych domach. 

- Jeśli ten projekt wejdzie w życie, wszystkie organizacje pomagające kobietom "pójdą siedzieć" - oceniła, a następnie zwróciła się do polityków partii rządzącej: - Chcecie umyć ręce, ale to wy oddaliście władzę nad życiem i zdrowiem tym fanatykom, oszołomom.

"Gdy Lewica będzie współrządziła, aborcja będzie legalna"

Posłanka Lewicy wskazywała wtedy na przedstawicieli "Fundacji Pro - prawo do życia", słuchających jej wystąpienia. - Chociaż formalnie nie ma ich w Sejmie, udzielacie im wsparcia politycznego, finansowego. Oni chcą więcej. Co będzie następne: testy ciążowe na granicy, krajowy rejestr zapłodnień? - mówiła.

Zadeklarowała również, że kiedy Lewica będzie współrządziła, "aborcja w Polsce będzie darmowa, legalna i bezpieczna". W imieniu swojego klubu złożyła też wniosek o odrzucenie projektu Fundacji w całości - podobnie uczyniły PiS, KO i Polska 2050.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL