Reklama

Reklama

Program "Za życiem". Politycy komentują założenia projektu

Taka jednorazowa jałmużna w wysokości 4 tys. zł to jest kpina - ocenił rządowy projekt "Za życiem" lider Kukiz'15 Paweł Kukiz. Nie oceniam rządowej propozycji dobrze - podkreślił. Negatywną opinię wyraził także lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Projektu broniła z kolei rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Rządowy projekt ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i ich rodzin "Za życiem" przewiduje m.in., że z tytułu urodzenia się żywego dziecka z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, przysługuje jednorazowe świadczenie w wysokości 4 tys. zł. Dostępną pomoc koordynować ma asystent rodziny.

W projekcie ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i ich rodzin "Za życiem" czytamy, że program dotyczy w szczególności: wczesnego wspomagania rozwoju dziecka; opieki, w tym paliatywnej lub rehabilitacji dzieci posiadających odpowiednie zaświadczenie, wsparcia dla kobiet w ciąży i ich rodzin w przypadku ciąży powikłanej oraz pomocy w zabezpieczeniu szczególnych potrzeb, w tym mieszkaniowych. Program może być również skierowany do rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym, o którym mowa w przepisach o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.

Reklama

Świadczenie ma przysługiwać matce lub ojcu dziecka, opiekunowi prawnemu albo opiekunowi faktycznemu dziecka bez względu na dochód.

Warunkiem jego przyznania ma być pozostawanie pod opieką medyczną nie później niż od 10 tygodnia ciąży do porodu, poświadczone zaświadczeniem lekarskim lub wystawionym przez położną. (Analogiczne zasady obowiązują obecnie przy przyznawaniu "becikowego").

W czwartek projektem zajęła się sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, a wieczorem zaplanowane jest w Sejmie drugie czytanie tego projektu.

Kukiz: Nie oceniam projektu dobrze

Paweł Kukiz powiedział dziennikarzom w Sejmie, że "nie ocenia dobrze" rządowej propozycji. "Fajnie, że jest. Zagłosowaliśmy za dalszym procedowaniem tego projektu, natomiast potrzebne są rozwiązania systemowe" - przekonywał. Zdaniem posła "taka jednorazowa jałmużna w wysokości 4 tys. zł, czyli tysiąca euro to jest kpina".

Poseł zwrócił uwagę, że zasadniczym problemem jest dysproporcja pomiędzy kobietą, która decyduje się na oddanie niepełnosprawnego dziecka do tzw. przytułku - wówczas jego utrzymanie kosztuje 4,5 tys. zł miesięcznie, a matką, która wychowuje chore dziecko sama w domu i dostaje 1,3 tys. zł.

Zdaniem Kukiza należy przede wszystkim "wypośrodkować" te kwoty i zapewnić kobiecie wychowującej niepełnosprawne dziecko wypłaty w wysokości średniej krajowej, a kiedy dziecko przedwcześnie umrze powinna ona otrzymywać emeryturę obywatelską za "ten czas, który poświęciła dziecku i odciążyła tym samym państwo".

Petru: Projekt ustawy "Za życiem" jest ohydny i cyniczny

Projekt ustawy "Za życiem" jest ohydny i cyniczny; może być próbą wprowadzenia tylnymi drzwiami całkowitego zakazu aborcji - ocenił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

Na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie Petru zwrócił uwagę, że w myśl tego projektu, "jeśli urodzi się martwe dziecko, to pieniędzy nie będzie". "W związku z tym, to jest ohydne, a pani premier Beata Szydło podpisuje się pod tą ustawą. To jest cyniczne" - powiedział.

Petru zauważył, że w projekcie tej ustawy może znaleźć się zapis, który całkowicie uniemożliwi dokonywanie aborcji. "Trzeba uważać (...) i patrzeć, czy PiS tylnymi drzwiami, czyli w ramach innej ustawy nie wprowadzi zupełnego zakazu przerywania ciąży. Oni umieją to zrobić pod osłoną nocy" - powiedział.

"Ta ustawa jest doskonała do tego, by tylnymi drzwiami wprowadzić całkowity zakaz aborcji" - dodał szef Nowoczesnej.

PSL: Prymitywna realizacja obietnicy wsparcia niepełnosprawnych

Rządowy projekt ustawy "Za życiem" jest najbardziej prymitywnym sposobem realizacji obietnicy wsparcia osób niepełnosprawnych - uważa lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. W tej ustawie nie widzę pieniędzy, widzę jałmużnę - podkreślił.

Kosiniak-Kamysz przekonywał na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że jednorazowe świadczenie nie zmienia pozycji rodzin niepełnosprawnych, nie wzmacnia rehabilitacji, ani dostępu do psychologa. "Ja w tej ustawie nie widzę pieniędzy, widzę jałmużnę" - powiedział.

Według szefa ludowców ustawa jest "najbardziej prymitywnym sposobem realizacji obietnicy wsparcia osób niepełnosprawnych", o której mówiła premier Beata Szydło.

"Uważam, też że hipokryzją jest używanie nazwy "Za życiem", bo ta ustawa nie zagwarantuje wspaniałego, bezpiecznego rozwoju, rehabilitacji i nadziei dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, nie da tej nadziei w pełni i nie da szans na ich realizację" - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Zwracał też uwagę, że choć w ustawie jest wymienionych kilka ciekawych rzeczy, to "nie widać sposobu ich realizacji". Według Kosiniaka-Kamysza jedynymi konkretami zawartymi w projekcie są: wypłata 4 tys. zł i dostęp do lekarza.

Jak jednak przekonywał najważniejsza jest rehabilitacja niepełnosprawnego dziecka oraz objęcie opieka psychologiczną już w ciąży kobiety, która uzyskała informację, że urodzi dziecko z wadą rozwojową, całej rodziny, ale też tej matki, która nie wykonała badań prenatalnych.

Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że PSL będzie zgłaszało poprawkę do rządowego projektu. Ludowcy chcą, żeby dodatkowe 500 zł , poza tymi z programu "Rodzina 500 plus", trafiało, co miesiąc do dzieci niepełnosprawnych, niezależnie od dochodów członków rodziny i niezależnie od tego, które to dziecko.

"To ma być rozwiązanie systemowe, czyli na stałe. Nie tylko dla jednorazowego świadczenia, które nic nie daje rodzinom dzieci niepełnosprawnych, nie daje żadnego polepszenia ich sytuacji" - powiedział szef PSL.

W jego ocenie wsparciem ze strony rządu byłoby m.in. zagwarantowanie "kilkuset milionów złotych" na psychologów w każdym szpitalu i na zwiększoną kadrę psychologów w szkołach. 

Mazurek o krytyce projektu "Za życiem": Nieuzasadniona i niepotrzebna

Krytyka w tak ważnej materii jest nieuzasadniona i niepotrzebna, natomiast "granie niepełnosprawnością" jest po prostu nieprzyzwoite - powiedziała z kolei rzeczniczka PiS Beata Mazurek, proszona o komentarz do krytycznych opinii opozycji o projekcie "Za życiem".

"Ten program to pierwszy krok ku temu, żeby wspierać rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym, wspierać matki, które mają ciążę zagrożoną, ewentualnie matki, które wiedzą, że urodzą dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnością" - powiedziała Mazurek.

Zaznaczyła, że kolejnym krokiem będzie przedłożenie kompleksowego programu działań wsparcia, dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym. "Taki program będzie przedłożony, mam nadzieję, w parlamencie do końca grudnia" - dodała.

Proszona o komentarz do krytycznych opinii opozycji o projekcie powiedziała: "To smutne, że opozycja gra niepełnosprawnością, gra ludzką tragedią".

Wskazała, że opozycja "miała osiem lat na to, by zaproponować kompleksowy program wsparcia dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym lub jakąkolwiek dysfunkcją". Zwróciła uwagę, że posłowie mogą teraz dyskutować o propozycjach rządu w tym zakresie i zgłaszać ewentualne poprawki. "Krytyka w tak ważnej materii jest nieuzasadniona i niepotrzebna, natomiast granie niepełnosprawnością, ludzką tragedią, jest po prostu nieprzyzwoite" - powiedziała.

Pytana, czy program powinien gwarantować również opiekę w hospicjach perinatalnych, powiedziała, że rząd będzie o to pytany podczas posiedzenia komisji. "Być może pojawi się jakaś poprawka, bo - tak jak powiedziałam - rozpoczynamy prace nad tym projektem" - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy