Reklama

Reklama

Prof. Chazan: Bardzo chciałbym wrócić na stanowisko

Prof. Chazan odmówił pacjentce wykonania aborcji, powołując się na klauzulę sumienia, mimo że płód był znacznie uszkodzony. Były dyrektor nie poinformował kobiety, gdzie mogłaby wykonać zabieg, chociaż był do tego zobowiązany. Naczelna Izba Lekarska nie dopatrzyła się w tej sytuacji przewinienia zawodowego.

- Decyzja Izby Lekarskiej to jedno, zwolnienie profesora Bogdana Chazana to drugie - tak warszawski ratusz komentuje brak zarzutów dla znanego ginekologa. 

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej uznał, że nie ma podstaw do postawienia zarzutu popełnienia przewinienia zawodowego lekarzom, którzy odmówili pacjentce aborcji, powołując się na klauzulę sumienia.
Zdaniem władz stolicy, nie ma to żadnego związku z odwołaniem Bogdana Chazana z funkcji dyrektora szpitala Świętej Rodziny w Warszawie.

 - My braliśmy pod uwagę aspekty związane z prawem pracy i z tym, że on był administratorem szpitala, był dyrektorem, a nie lekarzem prowadzącym, to są zupełnie różne aspekty - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza. 

Reklama

 Profesor Bogdan Chazan stracił stanowisko dyrektora szpitala w lipcu zeszłego roku. Profesor odmawiając wykonania zabiegu aborcji, powołał się na klauzulę sumienia. Nie wskazał jednocześnie innego lekarza lub placówki, który przeprowadza aborcję. Dziecko, z powodu licznych wad, zmarło niedługo po porodzie. Prokuratura, która badała sprawę ustaliła, że odmowa aborcji nie zagroziła życiu lub zdrowiu matki, po czym umorzyła śledztwo.Teraz profesor Chazan walczy w sądzie o przywrócenie go na stanowisko dyrektora szpitala.

- Mam nadzieję, że po pewnym czasie również i mama zrozumie, że to dobrze, że nie uczestniczyła w dramatycznym zakończeniu życia swojego dziecka - dodaje prof. Bogdan Chazan. Jak podkreśla, fakt choroby nie oznacza, że należy komuś odmówić prawa do życia. Były dyrektor szpitala deklaruje, że chciałby wrócić na stanowisko i liczy, że opinia Naczelnej Izby Lekarskiej pomoże mu w sprawie, która toczy się w sądzie pracy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy