W skrócie
- Były komendant główny policji Jarosław Szymczyk pojawił się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa w związku z wybuchem granatnika w siedzibie Komendy Głównej Policji w grudniu 2022 roku.
- Proces dotyczący zdarzenia toczy się za zamkniętymi drzwiami, a Szymczyk został oskarżony o nielegalne posiadanie broni oraz nieumyślne sprowadzenie zagrożenia życia i zdrowia wielu osób.
- Ekspertyza Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia potwierdziła, że granatnik RGW-90 był sprawny i miał wojskowe przeznaczenie, a w momencie przekazania nie posiadał dokumentów wskazujących na pozbawienie cech użytkowych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Proces w sprawie wybuchu granatnika w siedzibie Komendy Głównej Policji toczy się za zamkniętymi drzwiami. Jego start był wielokrotnie odraczany - pierwszy termin rozprawy wyznaczono na 13 listopada 2025 roku.
Przed godz. 11 strony weszły do sali przeznaczonej do przeprowadzania niejawnych procesów. Gen. insp. Jarosław Szymczyk stawił się w sądzie wraz ze swoim adwokatem. Nie odpowiedział na pytania mediów. Były komendant główny opuścił budynek chwilę przed godz. 15, ponownie nie odnosząc się do pytań, powołując się na tajemnicę śledztwa.
Prokurator Aleksandra Piasta-Pokrzywa poinformowała po pierwszej niejawnej rozprawie, że w sprawie Szymczyka rozpoczął się proces - mężczyźnie został odczytany akt oskarżenia. Piasta-Pokrzywa dodała też, że nie jest znany kolejny termin rozprawy, ale prawdopodobnie będzie to grudzień. Zapytana, czy Szymczyk złożył wyjaśnienia, powiedziała, że "pierwsza rozprawa trwała długo, to mogę to pozostawić państwa wnioskom".
Wybuch granatnika w Komendzie Głównej Policji. Ruszył proces Szymczyka
W styczniu 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła byłemu komendantowi KGP dwa zarzuty.
Pierwszy zarzut dotyczy tego, że od 12 do 14 grudnia 2022 roku Szymczyk posiadał przenośną bezodrzutową broń przeciwpancerną w postaci granatnika RGW-90 bez wymaganej koncesji. Jak wskazano, broń przewieziono z Ukrainy, nie dopełniwszy obowiązku poinformowania o tym Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli na przejściu granicznym.
Szymczyka oskarżono również o nieumyślne sprowadzenie zagrożenia życia i zdrowia wielu osób przebywających 14 grudnia 2022 na terenie Komendy Głównej Policji oraz zagrożenia dla mienia w wielkich rozmiarach.
Jak opisała prokuratura, do zdarzenia miało dojść w ten sposób, że były komendant "dokonał zwolnienia zabezpieczeń granatnika RGW-90, a następnie doprowadził do jego wystrzału i gwałtownego wyzwolenia energii, powodującego uszkodzenie konstrukcji pomieszczeń Komendy Głównej Policji i stwarzającego zagrożenie wybuchem pocisku zawierającego ładunek wybuchowy w postaci oktogenu, do eksplozji którego nie doszło z uwagi na nieuzbrojenie się pocisku w małej przestrzeni".
Granatnik był sprawny. Opinia biegłych dla prokuratury
Szymczyk tłumaczył w mediach, że otrzymał granatnik w prezencie od szefów ukraińskich służb.
Prokuratura uzyskała opinię z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia, z której wynika, że granatnik RGW-90 był sprawny, ustawiony na tryb HESH (burząco-odłamkowy). Ponadto jest to broń o przeznaczeniu wojskowym, na posiadanie której nie ma możliwości uzyskania pozwolenia przez osobę cywilną.
Jednocześnie w chwili przekazania granatnik nie miał żadnych dokumentów potwierdzających pozbawienia go cech użytkowych. Podczas przekazywania granatnika na spotkaniu w Kijowie był w trybie bezpiecznym, "natomiast jego badanie po wybuchu pozwala na stwierdzenie, że Jarosław Szymczyk w dniu 14 grudnia 2022 roku odbezpieczył granatnik poprzez samodzielne wykonanie sekwencji czynności, które spowodowały odbezpieczenie broni i umożliwiły oddanie z niej strzału".
Równolegle toczy się odrębne postępowanie, w którym gen. insp. Jarosław Szymczyk formalnie posiada status pokrzywdzonego. Strona ukraińska poinformowała jednak, że ze względu na trwającą wojnę nie jest w stanie obecnie zrealizować polskich wniosków o pomoc prawną.
















