Reklama

Reklama

​Proces Napieralskiego z SLD odroczony do grudnia

Z powodu choroby Grzegorza Napieralskiego sąd odroczył we wtorek rozpoczęcie cywilnego procesu, jaki Napieralski wytoczył SLD za zawieszenie jego członkostwa w partii. Sąd bada też, czy obecny senator wybrany z listy PO ma jeszcze interes prawny w tej sprawie.

W marcu Napieralski został na trzy lata zawieszony przez zarząd krajowy SLD w prawach członka partii. Zarząd uznał, że Napieralski działa na jej szkodę; sprawa została też skierowana do rozpatrzenia przez krajowy sąd partyjny Sojuszu. W czerwcu sąd partyjny decyzję o zawieszeniu uchylił.

Napieralski przekonywał, że nie było podstaw prawnych do jego zawieszenia, więc uchwała jest nieważna. Zarzucił przewodniczącemu Sojuszu Leszkowi Millerowi, że "działał i podejmował decyzje, które szkodzą wizerunkowo partii, powodują wewnętrzne nieporozumienia i są sprzeczne z interesem SLD". Działo się to w czasie gdy SLD wystawiło Magdalenę Ogórek jako kandydatkę lewicy na prezydenta. Otrzymała ona w wyborach 2,38 proc. głosów.

Reklama

"W sposób oczywisty to wszystko, co się wydarzyło, dąży do podziału partii, bądź nawet jej rozpadu. W cieniu zbliżających się wyborów prezydenckich i parlamentarnych to jest działanie na szkodę partii, stąd podjąłem takie kroki" - tłumaczył Napieralski. Wskazywał, że jest członkiem SLD od wielu lat i chce dla partii jak najlepiej, ale "nie może zgodzić się na to, by SLD był prywatną partią Leszka Millera" - mówił.

Pod koniec marca Napieralski postanowił pozwać swą partię do Sądu Okręgowego w Warszawie. W pozwie wniósł o ustalenie, że uchwała zarządu krajowego SLD ze stycznia ws. jego zawieszenia w prawach członka partii jest nieważna i "nie istnieje w obrocie prawnym". Uzasadnia, że uchwałę przyjęto w sposób sprzeczny ze statutem partii.

"Zarząd krajowy nie miał żadnego prawa podjąć takiej uchwały. Po pierwsze. Skierowano sprawę nie do tego sądu, co trzeba. Przeczytam bardzo krótkie zdanie: +Krajowy sąd partyjny może rozpoznawać sprawę, jako sąd pierwszej instancji, tylko na wniosek sądu wojewódzkiego lub na wniosek przewodniczącego po uzyskaniu 3/5 akceptacji składu krajowego sądu partyjnego+. Nic takiego nie miało miejsca" - przekonywał polityk w jednym z wywiadów radiowych.

Pozwane SLD jest za nieuwzględnieniem tego pozwu. Pełnomocnik partii mec. Karol Świątkowski zapowiedział, że zamierza dowodzić m.in. "brak interesu prawnego" po stronie powodowej.

Napieralski, który w latach 2008-11 sam był liderem SLD, po zawieszeniu i odwieszeniu go w funkcjach partyjnych wystąpił jednak z SLD i wraz z Andrzejem Rozenkiem oraz częścią działaczy Ruchu Palikota ogłosił powstanie partii Biało-Czerwoni; niedługo potem okazało się, że startuje do Senatu z poparciem PO. Uzyskał mandat senatora zdobywając 56 112 głosów.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie miał rozpocząć cywilny proces w tej sprawie. Na świadków wezwano polityków SLD: Joannę Senyszyn, Paulinę Piechnę-Więckiewicz i Leszka Aleksandrzaka.

Przewodnicząca rozprawie sędzia Sylwia Urbańska oświadczyła, że sąd otrzymał wiadomość od Napieralskiego, że nie może się stawić z powodu choroby. Z tego powodu proces został odroczony do 10 grudnia.

"Ale jest jeszcze jedna kwestia: sprawa wyznaczona przed wyborami i sąd wie, że pan Napieralski został wybrany na senatora z list Platformy Obywatelskiej. Czy jest on nadal członkiem SLD?" - zapytała sędzia mecenasa Świątkowskiego.

"Nie wypowiadam się w tej sprawie, myślę, że proces nam na to odpowie. Doświadczenie życiowe podpowiada mi, że nie można być senatorem popieranym przez PO i zarazem członkiem SLD" - odparł adwokat partii.

Dopytywany o sprawę Aleksandrzak oświadczył, że Napieralski startując w wyborach złożył rezygnację z członkostwa w SLD. Dokument ma zostać przesłany sądowi przed grudniową rozprawą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne