Reklama

Reklama

Proces Frasyniuka. "Data 13 grudnia jest fantastyczna"

W procesie Władysława Frasyniuka, oskarżonego o naruszenie nietykalności policjantów, zostaną przesłuchani w charakterze świadków komendant wojewódzki policji w Gdańsku i jego zastępca - zdecydował sąd. Tym samym przychylił się do wniosków obrońców Frasyniuka, którzy przekonywali, że zeznania szefów gdańskiej policji mogą być kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy.

Według mec. Piotra Schramma, reprezentującego oskarżonego, komendanci wywierali presję na policjantach, aby ci złożyli zawiadomienie o naruszeniu ich nietykalności przez Frasyniuka.  

Kolejna odsłona procesu

W czwartek przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieście odbyła się kolejna rozprawa w procesie Władysława Frasyniuka oskarżonego o naruszenie nietykalności dwóch umundurowanych policjantów podczas wykonywania czynności służbowych - popchnięcia rękami, przepychania i kopnięcia jednego z tych policjantów. Chodzi o incydenty podczas kontrmanifestacji wobec marszu smoleńskiego 10 czerwca 2017 r. Frasyniuk nie przyznał się do winy. 

Reklama

"Frasyniuk stawiał gwałtowny opór, wierzgał nogami, krzyczał i reagował agresywnie. W trakcie wynoszenia go poza trasę przemarszu kopał jednego z policjantów, naruszając jego nietykalność cielesną. Zachowywał się agresywnie także po przeniesieniu ze środka ulicy, wyrywając się policjantom, którzy próbowali go wylegitymować. Funkcjonariusza, który wzywał go do zachowania zgodnego z prawem, gwałtownie popchnął, naruszając także jego nietykalność cielesną" - mówił w czerwcu rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński. 

Podczas pierwszej rozprawy w tym procesie w połowie listopada, zeznawało dwóch policjantów, którzy złożyli zawiadomienie o naruszeniu ich nietykalności. Przyznali oni wtedy, że Frasyniuk nie reagował na polecenia i naruszył ich nietykalność. Zapewnili przed sądem, że nikt im nie nakazywał zainicjowania sprawy, nikt też nie sugerował treści zeznań.  

Jeden z policjantów zeznał, że krótko po incydentach, w związku ze sprawą miał kontakt telefoniczny z zastępcą komendanta wojewódzkiego policji w swym województwie. Zaznaczył, że wcześniej nie miał kontaktów z zastępcą komendanta wojewódzkiego. Dodał, że zawiadomienie w sprawie złożył w dniu wolnym od pracy, gdy do jego domu wieczorem około godz. 19 przyjechał funkcjonariusz, aby takie zawiadomienie odebrać. 

Obrona domaga się przesłuchania komendantów

W odniesieniu do tych zeznań obrona złożyła wniosek o przesłuchanie komendantów policji w Gdańsku. Mecenas Schramm mówił w czwartek przed sądem, że poprzez powołanie nowych świadków będzie można zweryfikować "czy presja na policjantów była wywierana; jaka była tego pobudka; jaka była treść rozmów policjantów z przełożonymi; kto oczekiwał złożenia zawiadomienia o naruszeniu nietykalności, że poszukiwał tych policjantów przez policjantów operacyjnych w całej Polsce".  

Jak dodał, "będziemy mogli zobaczyć, czy dwóch kluczowych policjantów w tym procesie, to osoby wiarygodne, które z własnych pobudek złożyły zawiadomienie, przez nikogo nie naciskanie, czy też presja płynęła na nich z góry, może z samego ministerstwa". 

Z kolei prokurator Michał Gołda ocenił, że przesłuchanie wskazanych przez obronę świadków nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. "Podstawowym dowodem jest materiał filmowy. Natomiast wyjaśnienia świadków i oskarżonego, to tylko dowody dodatkowe, które pozwalają ustalać dodatkowe okoliczności" - dodał. 

Sąd miał też w czwartek dokończyć przesłuchanie jednego z policjantów, którzy złożyli zawiadomienie. Ten jednak nie stawił się w sądzie, ze względu na czynności służbowe w związku ze szczytem klimatycznym w Katowicach. 

Frasyniuk: Sprawa absolutnie polityczna

Po wyjściu z sali sądowej Frasyniuk powiedział dziennikarzom, że "jest to sprawa absolutnie polityczna". "Być może to jest dobry moment, żeby uświadomić rządzącym, że nawiązują do najgorszych tradycji w historii Polski. Data 13 grudnia jest fantastyczna. 37 lat temu tysiące ludzi stawało przed sądami, bądź byli zatrzymywani w ośrodkach internowania z tego powodu, że stawali w obronie swobód obywatelskich i marzyli o państwie prawa. Dzisiaj tysiące ludzi także staje przed sądami w obronie państwa prawa" - oświadczył Frasyniuk. 

Mec. Schramm dodał, że o politycznym charakterze sprawy świadczy powołanie przez sąd nowych świadków. "Wiemy, że nacisk w służbach istnieje i pewne oczekiwania wyrażane wobec funkcjonariuszy przez komendanta wojewódzkiego policji nie są tylko pytaniami, czy zamierzają złożyć zawiadomienie o naruszeniu nietykalności, tylko są oczekiwaniem złożenia takiego zawiadomienia" - zaznaczył adwokat.  

Na czwartkowej rozprawie w charakterze publiczności obecni byli m.in.: wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) i senator Grażyna Sztark (PO). 

Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy w tym procesie na 25 stycznia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy