Proboszcz zabrał głos po zaginięciu księdza. "Nigdy nam nie mówił"
- O jego mieszkaniu pierwszy raz się dowiedziałem z komunikatu policji. Nigdy nam o nim nie mówił. Wiedzieliśmy, że wykłada na uczelni, że ma rodziców i siostrę w zakonie, ale o mieszkaniu nie. Nie był zbytnio wylewny - powiedział ksiądz Marek Doszko, proboszcz parafii, w której posługę pełnił Marek Wodawski. Kapłan zaginął w Warszawie 7 listopada. Trwają poszukiwania policji.

W skrócie
- Ksiądz Marek Wodawski zaginął 7 listopada w Warszawie i jest intensywnie poszukiwany przez policję.
- Duchowny to uznany duszpasterz, wykładowca KUL oraz moderator ruchu Rycerz Niepokalanej.
- Społeczność parafialna wyraża głęboką troskę i niepokój, organizując modlitwy w intencji odnalezienia kapłana.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
44-letni ksiądz Marek Wodawski w piątek wieczorem, 7 listopada, wyszedł z mieszkania przy ulicy Białowieskiej i od tego czasu nie ma z nim kontaktu. Poszukiwania zaginionego duchownego prowadzi warszawska policja.
- Ksiądz Marek przyszedł na naszą parafię z polecenia księdza biskupa. Był rezydentem. Jego pracę oceniam bardzo pozytywnie. Nigdy nie było problemów - opisywał w rozmowie z "Faktem" ksiądz kanonik Marek Doszko, proboszcz parafii Matki Bożej królowej Polski w Aninie.
Ksiądz Doszko dodał, że zaginiony był wykładowcą KUL. - Zachęcałem go nawet do habilitacji. Tam prowadził zajęcia, tam miał swojego szefa i tam to była jego praca. U nas tylko mieszkał i msze odprawiał. Miał piękne kazania i homilie, miał do tego duży talent - powiedział proboszcz.
Trwają poszukiwania zaginionego księdza. "Nie był wylewny"
Duchowny wspomniał, że ks. Marek pełnił funkcję moderatora ruchu Rycerz Niepokalanej. - Lubił to, lubił przemawiać i to mu wychodziło. Ludzie go bardzo za to cenili. Był obowiązkowy, empatyczny, pracowity, przyciągał ich do siebie - poinformował.
- O jego mieszkaniu pierwszy raz się dowiedziałem z komunikatu policji. Nigdy nam o nim nie mówił. Wiedzieliśmy, że wykłada na uczelni, że ma rodziców i siostrę w zakonie, ale o mieszkaniu nie. On był takim typem naukowca, skoncentrowany w sobie. Nie był zbytnio wylewny - poinformował duchowny.
Kapłan dodał, że skrytość Wodawskiego jest jednym z powodów głębokiej troski parafian o zaginionego. - W niedzielę (16 listopada - red.) odprawimy msze w jego intencji, żeby się odnalazł. Wszyscy czekamy na dobre wieści, policja cały czas szuka - podkreślił.
Warszawa. Zaginięcie księdza Marka Wodawskiego
Zaginionego kapłana szuka warszawska policja. "Prosimy o pomoc wszystkich, którzy mają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu mężczyzny" - apelują funkcjonariusze.
Służby udostępniły także rysopis i zdjęcia ks. Wodawskiego. "Wzrost: 175 cm, normalna budowa ciała, włosy ciemne krótkie, wiek z wyglądu 45 lat. W chwili zaginięcia ubrany w czerwoną bluzę oraz spodnie jeansowe niebieskie" - czytamy w komunikacie.
Policja dodaje, że poszukiwany może poruszać się szarą/złotą Skodą Fabią z 2015 roku, nr rej. WPI 40909. Osoby, które mogą pomóc w odnalezieniu księdza, są proszone o kontakt z komendą przy ulicy Grenadierów.














