W skrócie
- Zbigniew Bogucki stwierdził, że kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego budzi poważne wątpliwości formalne związane ze stażem pracy.
- Według Boguckiego zaświadczenie Berka potwierdza jedynie wpis na listę radców prawnych, a nie faktyczne wykonywanie zawodu przez wymagany okres.
- Bogucki poinformował, że w najbliższym czasie wystąpi z prośbą o wyjaśnienia tych kwestii do marszałka Sejmu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zbigniew Bogucki został zapytany przez dziennikarkę Polsat News Monikę Miller podczas wtorkowej konferencji w Pałacu Prezydenckim, jaką decyzję Karol Nawrocki podejmie ws. zaprzysiężenia Macieja Berka wybranego przez Sejm, otwiera się w nowym oknie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Szef kancelarii prezydenta ocenił, że wskazana osoba budzi wątpliwości m.in. ze względu na staż pracy.
- Przypomnę, że ustawa o Trybunale Konstytucyjnym odsyła tutaj do ustawy o Sądzie Najwyższym, a ta z kolei mówi bardzo jasno: 10 lat stażu pracy wykonywania zawodu radcy prawnego. Nie wpisu na listę radców prawnych, a wykonywania tego zawodu - powiedział Bogucki. Podkreślił, że zaświadczenie Berka potwierdza jedynie, że był on wpisany na listę radców prawnych, a nie że czynnie wykonywał ten zawód.
Jak argumentował przedstawiciel prezydenta, radca prawny, który ubiega się o stanowisko w najniższym sądzie powszechnym, a więc w sądzie rejonowym, musi przedstawić dokumenty potwierdzające, że wykonywał ten zawód.
Bogucki zaznaczył, że jeśli takie warunki są stawiane kandydatom na najniższe stanowisko sędziowskie w Polsce, to nie należy mieć wątpliwości, że podobne wymagania stawia się kandydatowi na sędziego TK.
Zbigniew Bogucki o kandydaturze Berka na sędziego TK. "Jestem zdziwiony"
- Jestem zdziwiony, bo można było to wyjaśnić na komisji sejmowej. Służby pana Czarzastego (marszałka Sejmu - red.) powinny to wyjaśnić od spodu. W interesie pana Berka było, żeby przedłożyć te dokumenty - stwierdził Bogucki.
Bogucki dodał, że "we wszystkich tych płaszczyznach nie zadziało się nic, mimo że posłowie opozycji sejmowej pytali o to".
- (...) Ta kandydatura powinna być absolutnie prześwietlona, w tym sensie formalnym, że nie budzi to żadnych wątpliwości - podkreślił szef kancelarii prezydenta. Dodał, że w przypadku Berka "te wątpliwości są gigantyczne".
"Kierowca musi pokazać prawo jazdy". Głos z pałacu o Macieju Berku
Bogucki przekazał, że w najbliższym czasie będzie występował w imieniu Nawrockiego do marszałka Sejmu o wyjaśnienie tych spraw, bo "to nie może opierać się tylko wyłącznie na oświadczeniu (Berka - red.)".
- Jeżeli chcemy pracować jako kierowcy, musimy pokazać prawo jazdy. Jeżeli chcemy wykonywać jakieś zawody z dostępem do żywności. musimy mieć różnego rodzaju zaświadczenia, chociażby z sanepidu. Każdy z nas, chcąc podejmować jakieś działania, co do których trzeba mieć jakieś umiejętności, doświadczenie, musi się tym wylegitymować - mówił.
Bogucki ocenił, że postawa Berka w kwestiach formalnych jest zastanawiająca. - To oświadczenie, które zostało wrzucone na portal X na konto ministra Berka, jak rozumiem przez samego zainteresowanego, zostało wystawione już po pracach komisji (sejmowej - red.). Więc pytanie zasadne - na jakich dokumentach procedowała komisja? Jakie informacje mieli posłowie, którzy głosowali? - pytał Bogucki.















