Reklama

Reklama

Prezydent Andrzej Duda wręczył odznaczenia

Niepodległość nigdy nie jest dana raz na zawsze, tak samo jak i wolność - mówił w środę prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych w Belwederze. Podkreślił, że Święto Niepodległości to "ważny, bardzo znaczący dzień".

"O tym wszystkim musimy pamiętać przede wszystkim realizując politykę. Polityka należy do tych, którzy przyjęli na siebie odpowiedzialność i zarazem tych, którym ta odpowiedzialność została przez wyborców, przez społeczeństwo, właśnie przez naród powierzona. To na nich spoczywa odpowiedzialność szczególna" - powiedział prezydent.

Podkreślał rolę zwykłych ludzi w realizowaniu polskiej niepodległości, tworzeniu wspólnoty pokoleń, pokazywaniu prawdy historycznej. "Ojczyzna powinna oddawać hołd tym, co za nią polegli, ale powinna też pamiętać o tych, którzy dla niej żyją i są między nami, którzy całym swoim życiem poświęcają się jej, którzy często narażając się bronią tego, co najważniejsze dla Polski, dla narodu; często dla zwykłej przyzwoitości" - powiedział prezydent.

Reklama

Dziękował wyróżnionym za ich działalność, często za niezłomną odwagę w prezentowaniu poglądów i w dążeniu do prawdy, za bohaterstwo dla Rzeczypospolitej. Odznaczenia otrzymały, jak wskazywał, osoby zasłużone, m.in. na polu kultury, sportu, polityki, literatury, nauki.

Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej, za działalność na rzecz środowisk kombatanckich, za pielęgnowanie pamięci o najnowszej historii Polski" prezydent Duda odznaczył gen. bryg. Janusza Brochwicza-Lewińskiego ps "Gryf". Prezydent powiedział, że jest on bohaterem powstania warszawskiego, człowiekiem zawsze oddanym Polsce.

Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi dla polskiego kościoła, za osiągnięcia w pracy duszpasterskiej" otrzymał abp Henryk Hoser. "Nigdy nie wahał się mówić prawdy" - tak powiedział o arcybiskupie prezydent Duda.

Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony został polityk, samorządowiec Władysław Ortyl, aktora Ewa Dałkowska i reżyser Antoni Krauze. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski działacz NSZZ "Solidarność", internowany w stanie wojennym, b. poseł Cezary Nowakowski, prawnik Ewa Gruza, poeta Henryk Wolniak. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski działacz związkowy, b. senator, internowany w stanie wojennym Marcin Tyrna, kompozytor Michał Kulenty, aktor Lech Łotocki, trener wieloboistów Wiesław Czapiewski, trener zawodników skoku o tyczce Marcin Szczepański, trener zawodników w rzucie młotem Malwina Wojtulewicz, prof. nauk ekonomicznych Krystyna Iglicka-Okólska, historyk Mieczysław Ryba, nauczyciel Tomasz Stańko, historyk IPN Krzysztof Szwagrzyk.

"Obchodzenie tego święta nie było mile widziane przez władzę"

Prezydent mówił, że ważne, aby umieć prezentować swoje poglądy odważnie. "Ale najważniejsze jest to, żeby były to przekonania, które budują Rzeczpospolitą; które budują te wartości, które są jej ostoją" - dodał Duda. Jak wskazywał, to m.in. poczucie wspólnoty i polska rodzina, w której zawsze, nawet w najtrudniejszych czasach - przechowywana była polska historia, język i obyczaje. Prezydent zaznaczył, że dziś czasy nie są trudne, ale rodzinę trzeba nadal bronić i wspierać.

Prezydent Duda powiedział, że 11 listopada jest każdego roku dniem ważnym i znaczącym. Jak mówił, powinniśmy je obchodzić w sposób "radosny, ale i w sposób niezwykle dostojny, czczący tę wielką pamięć". Podkreślił, że swobodnie Święto Niepodległości obchodzimy od 1989 r.  "Ja osobiście - każdego 11 listopada - obchodziłem je początkowo z moimi rodzicami, odkąd pamiętam, potem z moimi przyjaciółmi z harcerstwa w czasach, kiedy obchodzenie tego święta - delikatnie mówiąc - nie było mile widziane przez rządzących, przez władzę" - powiedział prezydent.

W imieniu odznaczonych dziękował zabrał gen. brygady Brochwicz-Lewiński. "Jestem bardzo szczęśliwy i wzruszany, ze w ostatniej części mojego życia, po wielu latach służby dla ojczyzny, otrzymałem tą wysoką dekorację. Nie spodziewałem się tego i było to dla mnie zaskoczenie. Bardzo dziękuję panu prezydentowi za ten honor" - powiedział.

"Dzisiaj widzę możliwość, z perspektywy wielu lat życia - a mam 95 lat skończone i dużo przeżyłem, dużo widziałem (...) - ale widzę dzisiaj, że nowa Polska się rodzi, nowa Polska, która będzie taka, jaka była przed 1939 r., że będziemy mieli zjednoczony naród, kochali się jak bracia, rozrastali się" - mówił. Zwrócił uwagę, że Polaków jest coraz mniej, bo przez trudne warunki życia w naszym kraju, wielu wybrało emigrację. Wyraził nadzieję, że Polska dzisiaj, "w rękach naszego nowego prezydenta, który od początku pokazał, że potrafi rządzić, zyskał sobie popularność narodu" i po wygranych przez PiS wyborach, zyska możliwość rozwoju.

"Mam pełną ufność, że osiągniemy to, że będziemy krajem znanym w połączonej Europie, (...) krajem, który będzie w stanie obronić się, mieć dobrą opinię światową, (...) że osiągniemy dobrobyt, lepsze warunki życia i lepszą przyszłość. To osiągniemy, jeśli będziemy razem pracować, bo nasi przodkowie, w naszej tysiącletniej historii, jak bitwy się kończyły, odkładali miecz na bok i brali się do roboty. Myśmy walczyli o wolność ojczyzny, ale teraz nie chcemy żadnych wojen, ale chcemy kraj odbudować i doprowadzić go do lepszego stanu" - mówił gen. Brochwicz-Lewiński.

W uroczystości wzięli udział m.in. marszałek Senatu kończącej się kadencji Bodgan Borusewicz oraz marszałek senior Kornel Morawiecki rozpoczynającej się we wtorek nowej kadencji Sejmu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy