Reklama

Reklama

Premier w RMF: Rozmawiałam z szefem MON o wypadku

Andrzej Pawlikowski nie jest już szefem BOR - poinformowała premier Beata Szydło na antenie RMF FM. - Został odwołany, a jego obowiązki pełni zastępca szefa BOR płk Tomasz Kędzierski - powiedziała szefowa rządu, gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Beata Szydło czeka na wyniki postępowania w sprawie kolizji Antoniego Macierewicza. Przyznała, że rozmawiała z ministrem obrony na temat wydarzeń z środowego wieczoru. - Na razie to tylko jego relacja - oświadczyła. Przyznała też, że minister Macierewicz "podjął już pewne decyzje ws. Bartłomieja Misiewicza", po doniesieniach prasowych o eskapadach rzecznika MON w klubie w Białymstoku. - Wkrótce o nich poinformuje - powiedziała premier Szydło.

Krzysztof Ziemiec: Pani premier, kończy pani powoli, ale jednak kończy przegląd ministerstw. Czy miała pani do kogoś jakieś realne zastrzeżenia czy były tylko same pochwały i uśmiechy, tak jak to widzieliśmy później na konferencjach prasowych?

Beata Szydło: To jest przegląd, który ma na celu dwie rzeczy. Po pierwsze, chodzi o to, żebyśmy przyjrzeli się, jakie projekty i jakie priorytety będzie w tym roku realizował rząd. Tych planów rządowych jest bardzo dużo. Dużo rzeczy zostało już zrobionych w ubiegłym roku i też niektóre projekty rozpoczęte, ale ten rok jest bardzo ważny. Weszliśmy w realizację reformy oświaty, przed nami reforma służby zdrowia, kolejne plany, a więc takie podsumowanie i też ułożenie harmonogramu, planu działań  na rok bieżący jest niezwykle istotne. Zresztą ja na podsumowanie tego przeglądu oczywiście przedstawię, jakie są z niego wnioski i jakie są uwagi. Ale to jest też dobry moment przy tego typu rozmowach na powiedzenie sobie szczerze, co nie wyszło i też wyciągnięcie wniosków z błędów, które były popełniane czy też pytaliśmy państwa ministrów, dlaczego pewne rzeczy się nie udały. To jest oczywiście taka rozmowa bardzo merytoryczna, bardzo robocza, ale ja...

Reklama

Kto dostał pani premier taką rózgę od pani? Kto dostał może jakąś reprymendę, a może ultimatum?

- Ja na podsumowanie resortów oczywiście wszystko o wszystkim powiem. Oczywiście, to nie były też łatwe rozmowy z niektórymi resortami. Są takie resorty, w których były większe, lepsze plany, miały być szybciej zorganizowane pewne rzeczy. Ale generalnie mogę powiedzieć w ten sposób - jesteśmy dobrze przygotowani do pracy w tym roku. Oczywiście, przegląd się jeszcze nie skończył. Jeszcze przed nami kilka rozmów, ale z tych planów, które przedstawili mi już ministrowie, z którymi rozmawiałam mogę powiedzieć tak, że jesteśmy dobrze przygotowani do 2017 roku. Przede wszystkim cieszę się - i to była moja ostatnia rozmowa, z panem ministrem Tchórzewskim i z panem ministrem Adamczykiem - że bardzo mocno ruszył proces inwestycyjny. Jesteśmy już w tej chwili w dużo lepszej sytuacji niż w 2016 roku, kiedy z wydawaniem środków unijnych, realizacją inwestycji... To nie był ten poziom, który był satysfakcjonujący. Teraz mogę powiedzieć, że jest spore zaawansowanie i to wygląda optymistycznie. Oczywiście, jak rok się zakończy, będzie wszystko zależało od pracy ministerstw i od tego, jak będziemy potrafili sobie z tymi wyzwaniami poradzić.

Pani premier, a co z szefem MON-u, który ostatnio sprawił spory, na pewno wizerunkowy kłopot dla rządu? Platforma składa zawiadomienie do prokuratury ws. tej kolizji i domaga się od pani wyjaśnień. Będą?

- Przede wszystkim czekam na wyniki śledztwa, postępowania. Była kolizja drogowa, był wypadek i w tej chwili służby prowadzą postępowanie. Kiedy wyjaśnią - to od tego są służby, żeby wyjaśniły, co się wydarzyło. Ja rozmawiałam oczywiście z panem ministrem Macierewiczem. Wiem z jego przekazu, jaka była sekwencja zdarzeń, ale to jest tylko w tej chwili relacja, więc czekamy na to, co powiedzą służby.

Przekaz MON-u jest taki, że to pan minister został poszkodowany, a przecież to jego auta wpadły na te inne samochody, dlatego też Grzegorz Schetyna mówi o arogancji władzy - to są mocne zarzuty. Kiedyś takie zarzuty stawialiście Platformie.

- Grzegorz Schetyna oczywiście tutaj wykorzystuje moment, żeby politycznie tę kolizję wykorzystać do swojej gry politycznej. To nie jest dobry pomysł, dlatego że przede wszystkim trzeba zaczekać na wyjaśnienie śledztwa, które jest prowadzone. Pan Grzegorz Schetyna, podobnie zresztą jak ja, nie byliśmy świadkami tego zdarzenia, więc jeżeli nie byliśmy świadkami tego zdarzenia, to rozsądnie jest zaczekać na wynik śledztwa.

Opozycja ma mnóstwo zarzutów i mnóstwo pytań - ja też mam jedno: kto będzie wyjaśniał tę sprawę, sprawę wypadku? Wiemy, że przejęła to Żandarmeria Wojskowa i prowadzi pod nadzorem prokuratury. Ale jeśli ma to prowadzić prokurator, którego we wrześniu mianował minister Macierewicz no to może to rodzić pytania.

- Faktycznie, w tej chwili jest tak, jak pan redaktor mówi - Żandarmeria Wojskowa przejęła śledztwo i prowadzi właśnie, w ten sposób jest ono prowadzone...

Pani premier, a porozmawia pani z szefem MON-u o Bartłomieju Misiewiczu?

- Pan minister Macierewicz jest szefem Bartłomieja Misiewicza i to on podejmuje decyzje dotyczące swoich pracowników. Natomiast rozmawialiśmy również na ten temat. Myślę, że pan minister Macierewicz już takie decyzje podjął.

Decyzje - jakie?

- Wolałabym, żeby na temat pracowników poszczególnych resortów wypowiadali się ministrowie, więc sądzę, że pan minister Macierewicz jest odpowiednią osobą, która tutaj będzie informowała w tej sprawie.

Czy ja dobrze rozumiem, że w grę wchodziłoby nawet pożegnanie się z Bartłomiejem Misiewiczem?

- Minister Macierewicz jest odpowiednią osobą do wyjaśnienia sprawy. 

Pani premier, a czy to prawda, że pożegnała się pani z generałem Pawlikowskim?

- Tak, rzeczywiście pan generał Pawlikowski - chcę mu bardzo podziękować, jestem w Krakowie, pamiętam Światowe Dni Młodzieży i bardzo duże zaangażowanie pana generała w to, żeby ta wspaniała impreza przebiegła spokojnie i bezpiecznie. Pan generał Pawlikowski poprosił o zwolnienie go służby. Przechodzi na emeryturę ze względu na stan zdrowia. Wczoraj ta jego prośba została przeze mnie spełniona.

Czyli to była jego decyzja?

- Został odwołany - zwrócił się z prośbą o odejście.

Czy powodem był tylko stan zdrowia i wiek, czy może sprawy, o których wiemy od dłuższego czasu - chodzi np. o wypadek samochodowy prezydenta sprzed roku i zaniedbania.

- Generał Pawlikowski zrobił bardzo dużo dobrego w Biurze Ochrony Rządu. Jego roczna praca przeze mnie jest oceniona bardzo dobrze. Tak jak wcześniej wspomniałam, mieliśmy duże imprezy, ważne imprezy w Polsce w 2016 roku. Były przecież Światowe Dni Młodzieży, był szczyt NATO. Wszystko przebiegało naprawdę bezpiecznie. Przebiegało na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym. To jest również ogromny wkład pracy pana generała Pawlikowskiego. No, ale tak to się zdarza często, że są powody, kiedy trzeba zrezygnować ze służby i pan generał Pawlikowski poprosił właśnie o taką możliwość.

A kto go zastąpi?

- W tej chwili pełniącym obowiązki jest pan Tomasz Kędzierski, zastępca pana generała Pawlikowskiego, natomiast oczywiście, ponieważ to odejście pana generała nie było planowane wcześniej, więc w tej chwili, po konsultacjach i po przeprowadzeniu postępowania, będziemy wskazywać następcę pana generała.

Pani premier, po co PiS-owi tak duża rewolucja w samorządach? Po co tak dużo się o tym mówi ostatnio?

- My chcemy wprowadzić takie zasady w samorządzie, które doprowadzą do bardziej przejrzystych reguł i też doprowadzą do tego, że ludzie rzeczywiście będą mieli poczucie, że samorząd to jest - tak jak był w założeniu i jak zawsze mówi się o samorządzie - że to jest właśnie ta struktura, na którą największy wpływ mają obywatele i mają udział we władzy. Od wielu lat trwa dyskusja, czy wprowadzić kadencyjność wójtów, burmistrzów czy też jej nie wprowadzać, czy zmienić reguły ordynacji wyborczej, czy ten system, który jest w tej chwili w Polsce sprawdza się czy też nie. Ja mogę powiedzieć...

Są zarzuty, że to jest niekonstytucyjne, że to działałoby wstecz, a tak prawo nie powinno działać.

- Dyskusja nad tym, jaki będzie ostateczny kształt ustawy, czy będzie decyzja o tym, czy będzie to dotyczyło już obecnie sprawujących ponad 2 kadencje wójtów czy burmistrzów czy też nie, to jest dopiero w fazie uzgodnień i kiedy będzie ustawa, będziemy wtedy mieli już czarno na białym te zapisy. Natomiast ja mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, również samorządowego, iż uważam, że kadencyjność jest niezwykle potrzebna, dlatego że nie było tak naprawdę żadnych poważnych zmian w funkcjonowaniu samorządu ani też nie było tych zmian dyktowanych tym, że powiedzmy w ciągu tych dwudziestu kilku lat, zmieniła się sytuacja. Pewne rzeczy można ocenić pozytywnie, pewne nie. W tej chwili jest dobry moment na to, ażeby takie propozycje zmian zostały wprowadzone. Samorządy, generalnie rzecz biorąc, są bardzo dobrze przyjmowane i oceniane przez mieszkańców. Ale są też takie miejsca, w których słyszymy, że lokalne układy, lokalne kliki, władza, która od kilkunastu lat albo i często dłużej, potrafiła, praktycznie rzecz biorąc, zdominować całą gminę... Trzeba z tym coś zrobić i myślę, że wprowadzenie kadencyjności jest bardzo dobrym pomysłem.

Ale są też inne głosy. Te głosy padają np. z ust samorządowców z Prawa i Sprawiedliwości. Burmistrz Mszczonowa na Mazowszu mówi tak: "To zamach na samorządność". Jakie jest pani zdanie jako też przecież byłego samorządowca?

- Jeszcze raz chcę podkreślić, że ja właśnie jako były samorządowiec jestem gorącym orędownikiem wprowadzenia kadencyjności. Oczywiście, doświadczenie samorządowców, którzy nie będą już mogli brać udziału w bezpośrednich wyborach trzeba wykorzystać na innych wyborach, w innych miejscach. Bardzo wielu samorządowców trafia przecież do parlamentu. Powinni mieć umożliwioną ścieżkę kariery w różnych innych organach władzy. To jest rzeczą naturalną i w wielu państwach tak to właśnie się dzieje, że ludzie, którzy nabierają bardzo dużego doświadczenia - a w samorządach faktycznie można nauczyć się bardzo dużo i to doświadczenie warto później wykorzystywać. Samorządowcy na pewno będą dzisiaj - ci, którzy musieliby już zrezygnować z pełnienia tych funkcji - pewnie wielu z nich będzie krytykowało. Ale sądzę, że pokazanie właśnie takich dobrych stron tych rozwiązań przeważy i będziemy potrafili, dyskutując nad tymi zmianami, wypracować naprawdę dobre rozwiązania.

Pani premier, w lutym obywatele zapewne zbiorą wymagane podpisy pod wnioskiem o referendum. Jeśli takie referendum by było i jeśli w tym głosowaniu rząd by je przegrał - wycofa się pani z reformy oświaty czy nie?

- Reforma oświaty jest już wdrażana. Nie wyobrażam sobie w tej chwili, abyśmy mieli się z niej wycofywać. Dlatego, że samorządy już się do niej przygotowały, szkoły się do nie przygotowały, rodzice... W tej chwili już cała ta machina organizacyjna jest uruchomiona.

Ale krytyka jest coraz większa. Głosy są...

- Przede wszystkim my musimy w tej chwili bardzo spokojnie tę reformę przeprowadzić. To jest odpowiedzialność zarówno oczywiście rządu, pani minister Zalewskiej i całego zespołu, wszystkich kuratorów, wojewodów, ale też i dyrektorów szkół i samorządowców. Po to, żeby rodzice byli spokojni, że to jest reforma, która poprawi jakość polskiej szkoły. Bo o to nam chodzi, żeby była szkoła lepsza, żeby młodzież była lepiej przygotowana, miała większe szanse i też nauczyciele żeby mieli poczucie tego, że są bezpieczni i mogą spokojnie myśleć o swoim zawodzie. Przecież my wprowadzamy tę reformę m.in. dlatego, że jest niż demograficzny i zdajemy sobie z tego sprawę, że trzeba wprowadzić zmiany, bo w przeciwnym razie rzeczywiście byłby również problem, jeśli chodzi o zatrudnienie nauczycieli.

Jednym z zarzutów jest to, że państwo za mało się konsultowali ze środowiskiem: z nauczycielami, z rodzicami, z uczniami też. Podobne zarzuty są w przypadku reformy sądownictwa, którą forsuje minister Ziobro. Czy tutaj też nie trzeba by było zrobić gruntownych konsultacji ze środowiskiem, żeby zmieniać to tak... dogłębnie?

- Konsultacje reformy oświaty, tych zmian proponowanych były bardzo szerokie. Pani minister Zalewska prowadziła te konsultacje o początku 2016 roku. W tej chwili - i to chcę bardzo mocno podkreślić - każdy rodzic może pójść do swojej szkoły, może się skontaktować z kuratorium, może się skontaktować również z ministerstwem i otrzyma pełną informację na temat wprowadzanych zmian. To jest dobra, potrzebna reforma. Potrzebny jest tylko, tak jak powiedziałam wcześniej, tutaj spokój. To jest też apel do polityków opozycji, również do środowisk tych, które chcą protestować, żeby w tej chwili skupić się na wprowadzeniu tej reformy. Bo ona jest już faktem, pan prezydent podpisał ustawę i w tej chwili ją realizujemy. Natomiast jeśli chodzi o reformę sądownictwa, również bardzo potrzebną - powiem w ten sposób. Na spotkaniach z ludźmi, które odbywaliśmy w kampanii wyborczej, ale też później, kiedy już w ubiegłym roku spotykałam się w różnych miejscach, jeden z najczęściej podnoszonych tematów to jest zmiana w sądach. Ludzie po prostu chcą, żeby sądy funkcjonowały inaczej, lepiej. Idą do sądu po sprawiedliwość, a nie tak, jak w tej chwili się dzieje bardzo często, decyzje zapadają bardzo opieszale albo też później często są po prostu decyzjami niesprawiedliwymi. Ludzie chcą zmiany w sądzie. Przeprowadzamy reformę sądów. Sądy muszą działać sprawnie. Muszą stać po stronie obywateli. Ta reforma jeszcze nie jest w tej chwili na tym etapie, że mamy już złożone projekty ustaw, ale w odpowiednim momencie, kiedy będziemy ją dyskutować będzie również konsultacja.

Mam jeszcze dwa ważne pytania, a czas nam troszeczkę już ucieka. Pierwsze, kluczowa sprawa dla tego rządu - wrak tupolewa. Donald Trump idzie jak burza. Przypomnę, że jeszcze w listopadzie obiecywał, że nam pomoże w tej kwestii i porozmawia z Rosją. Myśli Pani, że to jest możliwe? Bo ostatnio minister Waszczykowski mówił o takim realizmie, który każe trzeźwo spojrzeć na tę sytuację. Mamy szansę czy nie?

- Donald Trump złożył pewne deklaracje i na pewno, kiedy będzie rozmowa z jego administracją, czy pan prezydent Duda będzie rozmawiał z prezydentem Trumpem, to ta sprawa będzie przez nas podnoszona. To są deklaracje, które wyraźnie padły. My powiedzieliśmy, że będziemy robić i czynić wszystko, by wrak wrócił do Polski, bo to jest dowód w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale to jest przede wszystkim własność polskiego państwa. Tak jak powiedział minister Waszczykowski, trudność polega na tym, że rząd PO - PSL, wtedy kiedy premierem był Donald Tusk, a prezydentem Bronisław Komorowski, kiedy był czas na to, żeby na początku postępowania wyjaśniającego upomnieć się i doprowadzić do sprowadzenia tego wraku do Polski, tamta ekipa nie zrobiła nic. W tej chwili nasze możliwości są utrudnione, ale deklarowaliśmy, że będziemy podejmować wszystkie możliwe kroki i to konsekwentnie czynimy.

To jeszcze drugie ważne pytanie. Za kilka dni spotka się pani z Angelą Merkel. Jakie są pani plany, jakie są pani oczekiwania wobec tego spotkania i tej rozmowy?

- Ostateczna agenda wizyty zostanie państwu podana wtedy, gdy będzie już oficjalnie ogłoszona. W tej chwili rzeczywiście jest przygotowywana wizyta pani kanclerz w Polsce na początku lutego. Myślę, że w tej chwili są przede wszystkim trzy najważniejsze tematy. Pierwsza rzecz to jest oczywiście kwesta reformy UE. Druga - co po Brexicie, w jaki sposób Brexit będzie w tej chwili wpływał na funkcjonowanie UE, kwestie bezpieczeństwa, no i wreszcie te kwestie bilateralne, które dotyczą naszej współpracy z Niemcami. Sądzę, że będziemy również rozmawiać o ważnych dla Polski sprawach, czyli o sytuacji Polaków mieszkających w Niemczech, Polonii, która tam mieszka. Upominamy się o to zawsze i wszędzie. Ważna rzeczywiście, zgadzam się, ważna wizyta, szczególnie teraz, gdy UE zmienia się, kiedy potrzebne są reformy. Na pewno Polska i Niemcy są tymi dwoma państwami, które będą nadawały ton dyskusji o zmianach w UE. My chcemy reform. Mam nadzieję, że pani kanclerz Merkel przekona się, że te reformy Unii są potrzebne.






Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy