Reklama

Reklama

Premier o eksplozji w Przewodowie: Winę za śmierć tych Polaków ponosi Rosja

Winę za śmierć Polaków, naszych rodaków, ponosi Rosja - oznajmił premier Mateusz Morawiecki, komentując eksplozję w Przewodowie. Szef rządu oświadczył również, że państwo nie pozostawi rodzin ofiar samych sobie. - Na pewno się nimi też zaopiekujemy - zadeklarował premier.

- Wszyscy żyjemy w smutku po tej stracie dwóch osób - powiedział Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla TVP Info. - Bardzo wiele wskazuje na to, że ten zmasowany atak rakietowy, dronów, pocisków na Ukrainę, spowodował kontratak, a z kolei ten kontratak, kiedy rakieta próbuje zestrzelić rakietę - i to kilkaset rakiet ze strony ukraińskiej próbowało zestrzelić te około 100 rakiet, dronów, pocisków ze strony rosyjskiej - dodał. 

- Mogło dojść do takiej sytuacji, że jedna z tych rakiet spadła na terytorium Polski przy granicy, 5-6 kilometrów od granicy, i doszło do tego bardzo nieszczęśliwego wypadku - stwierdził premier, opisując jak doszło do tragedii w Przewodowie na Lubelszczyźnie.

Reklama

Mateusz Morawiecki: Winę za śmierć tych dwóch Polaków ponosi Rosja

Premier pytany, czy na ten moment można wykluczyć celowe działanie Rosji, Morawiecki odparł: "Przede wszystkim należy podkreślić, że winę za śmierć tych Polaków, naszych rodaków, ponosi Rosja, nie tylko dlatego, że Rosja napadła na Ukrainę, ale również Rosja stara się sterroryzować Ukrainę poprzez zmasowany, dywanowy nalot poszczególnych pocisków, rakiet, dronów".

- To z kolei powoduje, że Ukraina próbuje się bronić i właśnie ta obrona prawdopodobnie - zdaniem specjalistów, którzy zebrali materiał dowodowy po naszej stronie, a także zdaniem naszych sojuszników amerykańskich, sojuszników z NATO - spowodowała ten nieszczęśliwy wypadek - podkreślił szef rządu.

"Jesteśmy jeszcze bezpieczniejsi, niż byliśmy wcześniej"

Mateusz Morawiecki poinformował, że badania na miejscu zdarzenia wciąż trwają. - W tego typu sytuacji, kiedy nie ma bardzo jasnego dowodu, nie ma filmu, który pokazuje, skąd rakieta została wystrzelona i w jakie miejsce trafiła ostatecznie, badanie potrafi trwać dłużej - zaznaczył premier i dodał, że na miejscu pracują eksperci polscy, amerykańscy oraz z NATO.

- Wraz z każdą godziną zbieramy kolejny materiał dowodowy dotyczący i tej rakiety - to rakieta produkcji radzieckiej, prawdopodobnie z lat 80., wszystko na to wskazuje, która mogła razić cele na odległość nawet ponad 150 km. Nie wiemy dokładnie, z którego miejsca została wystrzelona, więc nie chcę spekulować - powiedział szef rządu.

Premier podkreślił, że w region wschodniej granicy zostały skierowane dodatkowe jednostki służb mundurowych, "by zapewnić bezpieczeństwo". - Chcę też powiedzieć, że nasi sojusznicy stanęli na wysokości zadania - podnieśli dodatkowe siły powietrzne i wczoraj i dzisiaj. (...) To wszystko powoduje, że nasze niebo jest monitorowane jeszcze bardziej ściśle, niż zwykle, a i w dniach poprzedzających ten zmasowany atak rakietowy ze strony Federacji Rosyjskiej na Ukrainę nasze niebo było stale monitorowane - oświadczył.

- Mogę powiedzieć, że dziś jesteśmy jeszcze bezpieczniejsi, niż byliśmy wcześniej, a fakt, że nie był to atak na terytorium Polski, potwierdza jednocześnie, że nasza reakcja była właściwa - stwierdził premier Morawiecki.

Premier Morawiecki o spotkaniu RBN. "To była merytoryczna rozmowa"

Szef rządu powiedział, że rozmowa podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego była dobra. - To była merytoryczna rozmowa. I ja w takiej sytuacji oczywiście też dochowuje wszelkich procedur, więc nie mogę za wiele mówić o tej dyskusji, bo ona się odbywała w utajnionym trybie proceduralnym. Ale dziś większość opozycji - niestety nie cała - ale większość reagowała dobrze na to, co i jak robimy, w jaki sposób prowadzimy naszą politykę komunikacyjną - oświadczył premier.

Morawiecki stwierdził, że na sytuację w Przewodowie rząd zareagował właściwie. W jego opinii "opozycja i część mediów próbowały wymusić natychmiastową reakcję na to, co się działo", lecz - jak twierdzi szef rządu - rządzący wykonali właściwy krok, powstrzymując się od jasnych deklaracji, gdy tylko informacje o tragedii zaczęły przeciekać do mediów.

- Główną bronią Kremla jest strach, panika, chaos. Wywarcie takiego wpływu, żeby różne ośrodki polityczne kłóciły się ze sobą non stop, żeby partie polityczne, które są w opozycji, bezustannie atakowały rządzących, by rządzący nie mieli czasu, potencjału do zajmowania się tym, co jest najważniejsze - powiedział premier.

- Naszą bronią jest nie dać się ponieść strachowi, nie popaść w działania chaotyczne, zachować spokój. To robimy cały czas. Cieszę się, że daliśmy odpór tej próbie wywołania strachu - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy