Reklama

Reklama

Premier Morawiecki na Podlasiu. Spotkał się z mieszkańcami

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził województwo podlaskie, gdzie spotkał się z mieszkańcami gminy Rutki w powiecie zambrowskim. Podczas spotkania szef rządu mówił znaczeniu Polski lokalnej i wspieraniu rolnictwa. Zapewniał, że obecnie rządzący chcą działać w interesie wszystkich obywateli, a nie "grup zawodowych takich czy innych".

Podlaska gmina Rutki to jedna z gmin, w których rządzący cieszą się największą poparciem. W ostatnich wyborach parlamentarnych w głosowaniu do Sejmu kandydaci PiS zdobyli tam aż 73,5% głosów, zaś w wyborach do Senatu kandydat PiS uzyskał 75,3% głosów - informuje portal bialystokonline.pl. 

W spotkaniu z mieszkańcami powiatu zambrowskiego wzięli udział też parlamentarzyści i samorządowcy PiS z regionu.

"Chciałbym, żeby Polska nie była podzielona"

Mateusz Morawiecki podkreślił, że PiS i rząd chcą w czasie takich spotkań rozmawiać z Polakami o przyszłości. - Chcemy rozmawiać o tym, jak w kolejnych latach ma wyglądać nasza rzeczywistość, biorąc pod uwagę te okoliczności, w których funkcjonujemy dzisiaj - to, co udało się zrobić, to czego się nie udało. O wszystkim chcemy porozmawiać - mówił premier.

Reklama

Dziękował za zaproszenie do gminy Rutki-Kossaki, określił ją mianem "nieoszlifowanego diamentu". Jak mówił, chciałby, żeby cała Polska miała w sobie - jak to ujął - taki "gen wspólnoty" jak właśnie Rutki-Kossaki.

- Chciałbym, żeby Polska nie była też tak podzielona. Jasną sprawą jest w demokracji spór, dyskusja, coraz więcej tematów spornych - to wszystko jest zrozumiałe, pandemia nas bardzo mocno przytłoczyła, teraz wojna w Ukrainie i w ogóle kryzys na całym świecie, to wielkie wyzwanie, trzeba o nim rozmawiać - ale też temperatura tego sporu i ten dialog musi być w odpowiedni sposób ukształtowany i tego też życzyłbym wszystkim w Polsce - powiedział szef rządu.

Premier powiedział, że dla polityków opozycji Polska lokalna była "skansenem". - Nie ma się co oszukiwać, że nie wszyscy wierzyli w to, że normalny rozwój gospodarczy, miejsca pracy, godna płaca, może przyjść do takich miejscowości, do takich gmin jak Rutki-Kossaki, Zawady, Wizna, Zambrów - mówił, wymieniając te podlaskie miejscowości i miasta.

Podkreślił, że PiS w to wierzył od samego początku. - Dlatego nasza cała polityka na to została nakierowana - mówił

"Ruska inflacja uderza"

W jego ocenie, toczy się walka grup interesów o przejęcie władzy w Polsce. - Uważajmy na różne farbowane lisy, na fałszywych proroków, bo możemy się srodze zawieść, bardzo zdziwić, jak obudzimy się pewnego dnia w innej rzeczywistości - przekonywał uczestników spotkania.

- My możemy się mylić i na pewno się mylimy; potykamy się, popełniamy błędy, ale chcemy działać w interesie wszystkich polskich obywateli, a nie w interesie grup zawodowych takich czy innych. Nie w imieniu grup interesów, które są dzisiaj silne. Tego nie chcemy - mówił premier Morawiecki.

Jak dodał, to nie byłaby prawdziwa demokracja, ale demokracja dla nielicznych. - Demokracja dla tych, którzy mają wystarczającą siłę, pieniądze, media aby docierać do rządzących - stwierdził szef rządu.

Zapewniał, że rolnictwo i wieś były, są i będą "oczkiem w głowie" polityki rządu. Zapewniał, że jego rząd stara się jak najszybciej reagować na problemy, takie jak np. rosnące ceny nawozów rolniczych.

Przyznał, że ceny w Polsce "idą w górę". - "Ruska" inflacja uderza, benzyna droga, węgiel drogi, ale robimy wszystko, co w naszej mocy, także bez zgody UE, z naszych budżetowych pieniędzy, bez proszenia się Unii Europejskiej, żeby ulżyć chociaż trochę mieszkańcom. To jest sedno naszej polityki - przekonywał szef rządu.

"Naszym wyróżnikiem jest wiarygodność"

Przyznał, że rozwiązania korzystne dla wsi i rolnictwa znajdują się m.in. w Krajowym Planie Odbudowy. - To wymiana azbestu, retencja, walka z suszą, przetwórstwo rolne - wskazał Morawiecki. Zapowiedział ponadto "odbudowę" polskiego przetwórstwa rolnego.

Morawiecki mówił, że Polska może rozwijać się w sposób zrównoważony. - Pozbyliśmy się w dużym stopniu tych dwóch bolączek III RP (...) - masowego bezrobocia i masowych wyjazdów za pracą za granicę - powiedział. Powołując się na dane GUS, dodał, że w ostatnich latach do Polski wróciło z emigracji 300 tys. osób.

- Tak jest, tu jest Polska i dlatego w tę Polskę lokalną też inwestujemy (...) Wyrównanie pola gry, wyrównanie szans, tutaj się rodzą takie same talenty, tylko nie wszystkie mogą zostać oszlifowane - mówił, odpowiadając na okrzyki z sali. Podkreślał, że program PiS jest programem "w pełni Polski lokalnej".

Ponadto Morawiecki przekonywał mieszkańców, że PiS wyróżnia wiarygodność. - Co jest tym wyróżnikiem odróżniającym nas od naszej konkurencji? Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że takim wyróżnikiem jest wiarygodność, bo uważamy, że umów trzeba dotrzymywać, nie można rzucać słów na wiatr, nie można chować głowy w piasek i udawać, że nic się nie stało - mówił. - Obiecaliśmy 13. emeryturę - jest, obiecaliśmy 14. emeryturę - jest i będzie, obiecaliśmy zerowy VAT na żywność w czasie kryzysu - jest, obiecaliśmy obniżkę podatku PIT do 12 proc. - jest, obiecaliśmy wielkie dopłaty do ubezpieczeń dla rolników - są, obiecaliśmy najwyższą kwotę wolną od podatku w historii Polski, 30 tys. zł - jest wdrożona, obiecaliśmy dopłaty do nawozów - są, obiecaliśmy wyprawkę dla dzieci - jest, obiecaliśmy rozbudowa dróg w Polsce lokalnej i powiatowej - dzieje się na naszych oczach - wymieniał premier.

Kaczyński ogłosił mobilizację

Podlasie to kolejny punkt na trasie objazdu premiera po kraju, który rozpoczął się w weekend. We wtorek szef rządu był w Stalowej Woli (woj. podkarpackie).

W weekend podczas konwencji PiS w podwarszawskich Markach, lider ugrupowania Jarosław Kaczyński oświadczył, że nikt nie opowie Polakom o dokonaniach rządu Zjednoczonej Prawicy, lepiej niż politycy jego ugrupowania.

- Kto to ma opowiedzieć, jeśli nie my, jeśli nie partia. To my musimy to zrobić, dlatego ogłaszam mobilizację PiS i całej Zjednoczonej Prawicy - wezwał Kaczyński.

- Ale to nie jest hasło, to jest objazd kraju - stara, wypróbowana metoda - dodał prezes PiS. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy