Reklama

Reklama

Premier Mateusz Morawiecki: Polexit to fake news

- Polexit to nie jest zwykły fake news, to jest wasze ordynarne kłamstwo. Kłamstwo Donalda Tuska - mówił w czwartek w Semie premier Mateusz Morawiecki. Stwierdzi m.in. że założyłby koszulkę z napisem "konstytucja". - Może wam jeszcze zostało ich trochę i nam pożyczycie - zapytał opozycję. Ta przerywała jego wystąpienie m.in. okrzykiem "złodzieje". Borys Budka nazwał Morawieckiego hipokrytą, a PiS patologicznymi kłamcami, z kolei Krzysztof Gawkowski apelował o odśpiewanie Ody do radości i nie chciał zejść z mównicy.

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że "polexit to fake news". - Nie powinniśmy dyskutować o polexicie, bo nie ma czegoś takiego - mówił Morawiecki.

Szef rządu przypominał w czwartek w Sejmie, że posłowie Platformy Obywatelskiej głosowali przeciwko ustawie wyrażającej zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE, koniecznej do uruchomienia Funduszu Odbudowy, a tym samym byli przeciwko - jak mówił - Krajowemu Programowi Odbudowy, "przeciw środkom dla Polski".

- Byliście przeciwko polskim interesom, przeciwko interesom Polski w UE, tym samym byliście też przeciwko interesom UE. Reprezentowaliście swoje wąskie, ciasne myślenie, ciasne, partyjne interesy. Partyjniactwo PO wyszło na wierzch - mówił Morawiecki, oddając honor parlamentarzystom Lewicy, która "w tej kwestii wzniosła się ponad podziały".

Reklama

Sala gorąco reagowała na wystąpienie szefa rządu. W pewnym momencie marszałek Elżbieta Witek zwróciła się do opozycji: bardzo proszę o spokój. - Premier ma prawo w każdym momencie zabrać głos i został mu on udzielony - stwierdziła.

"Ulepiliście sobie demona i z nim walczycie"


- Polska musi chronić swoją suwerenność, tego bronimy - dodał premier. 

- Hasło polexit zrodziło się w chorej wyobraźni waszych PR-owców. Ulepiliście sobie takiego demona i teraz walczycie z nim niczym Don Kichot - mówił Morawiecki.

Dodał, że ma nadzieję, że "Polacy nie oddadzą naszej ojczyzny w ręce don kichotów". 

- Na tej sali nie powinniśmy dyskutować na temat polexitu, bo to kłamstwo waszych PR-owców. Nie powinno się o tym dyskutować tak jak o yeti czy potworze z Loch Ness - mówił Morawiecki. 

Opozycja zakłócała przemówienie Mateusza Morawieckiego m.in. okrzykiem "złodzieje". W pewnym momencie marszałek Witek przerwała jego przemówienie: - Co Państwo w tej chwili robicie? To wy podnosiliście, że z tej mównicy każdy ma prawo wyrażania swoich poglądów za wyjątkiem obrażania innych. Co Państwo w tej chwili robicie? - powtórzyła marszałek Sejmu.

Morawiecki: Konstytucja przede wszystkim

Morawiecki przypominał przepisy polskiej konstytucji: art. 8 pkt 1 mówiący o tym, że konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, a także art. 87 pkt 1 stanowiący, ze źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

Wskazywał, że w wyjątkowych sytuacjach konstytucja przewiduje, że akty prawa międzynarodowego mogą stać nad ustawą. - Ale nie nad ustawą zasadnicza, nigdy nad ustawą zasadniczą, nigdy nad konstytucją - podkreślił premier.

Podkreślił, że w traktacie akcesyjnym Polska przeniosła część kompetencji na poziom unijny. - Nazywamy te kompetencje kompetencjami wyłącznymi UE, są one ściśle określone (...). Te kompetencje Polska powierza, ale - na Boga miłego - powierza, a nie zrzeka się suwerenności. Nigdy nie zrzekliśmy się suwerenności w traktacie akcesyjnym - mówił.

- Jeśli Polska chce być wierna konstytucji, to musi chronić swoją autonomiczność, swoją suwerenność i to jest to, co robimy. To jest to, na co my stawiamy - dodał.

Morawiecki mówił, że według polityków opozycji prawo unijne jest nadrzędne nad polską konstytucją. - Wtedy, kiedy już tak by się stało, to nie będziemy mogli mówić o tym, że Polska jest krajem w pełni suwerennym. Polska byłaby wtedy jakimś regionem w jakimś abstrakcyjnym superpaństwie europejskim, ale to nie byłaby suwerenna Polska i tego nie chcemy - dodał.

Gdy premier zaczął mówić o" wyższości konstytucji nad aktami prawa międzynarodowego", opozycja odpowiedziała skandowaniem "konstytucja". 

- Widziałem, kiedyś wasze koszulki z hasłem konstytucja. Może Wam jeszcze zostało ich trochę i nam pożyczycie. Trochę mi nie wypada mi, ale ubrałbym tę koszulkę, by coś zademonstrować. Konstytucja przede wszystkim - stwierdził Morawiecki.

Atak na Donalda Tuska

Następnie Morawiecki nawiązał do sytuacji na granicy z Białorusią. - My się nikogo o zgodę nie pytamy, o to w jaki sposób mamy chronić swoją granicę. Dzięki temu Polska jest teraz jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie - powiedział. 

Premier zwrócił się do opozycji, przekonywał, że to, co obecnie ona robi to "antypaństwowa antypolityka". - Postępujecie tak zresztą od lat. Aż strach bierze jakby sobie człowiek wyobraził, co byłoby, gdyby dzisiaj ten kryzys migracyjny, wyobraźmy sobie szanowni państwo, drodzy rodacy: ten kryzys migracyjny i PO z panem Cezarym Tomczykiem, który mówi, że można przyjąć każdą ilość migrantów, i jak by wyglądała wtedy Polska i jak wyglądałaby wtedy UE - mówił.

- Dlatego szanowni państwo mówimy "nie" dla jednego państwa europejskiego, z jedną centralą w Brukseli, mówimy +nie+ dla centralizacji brukselskiej, mówimy +nie+ dla stanów zjednoczonych Europy, bo to jest następna chora koncepcja lewackich ideologów, mówimy "nie" dla takiej koncepcji - powiedział premier.

Jak przekonywał, "to jest ślepa uliczka i na końcu tej uliczki już znalazła się jedna katastrofa, której ojcem chrzestnym jest Donald Tusk, to brexit".

- Doskonale wiecie, jak to wyglądało. Może pan Tusk już w tej chwili dyktuje drugą część swoich wspomnień "od brexitu do innych exitów, jak skutecznie rozwaliłem UE", drugi tom "Szczerze" - ironizował szef rządu, nawiązując do książki napisanej przez byłego premiera i lidera PO.

- Ale w ogóle trzeba przyznać, że pan Tusk idzie przez życie jak huragan, czego się nie dotknie, doprowadza do ruiny, najpierw zrujnował polskie finanse publiczne i uciekł do Brukseli, potem w Brukseli doprowadził do kryzysu migracyjnego i do brexitu i uciekł z powrotem do Polski. Aż boję się pomyśleć, do jakiej ruiny doprowadzi Polskę teraz, Boże broń przed takimi politykami - powiedział Morawiecki.

Premier: Jesteśmy atakowani w UE

- Podjęliśmy się jednej z najważniejszych reform - reformy wymiaru sprawiedliwości - i za to jesteśmy atakowani w UE i przez TSUE - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Dodał, że opowiada się za równymi zasadami dla wszystkich państw w UE i że w Niemczech i Francji uznano wyższość konstytucji nad prawem europejskim, a Sąd Najwyższy w Hiszpanii ignoruje wyroki TSUE.

- To jest ok, ale kiedy nasz Trybunał Konstytucyjny, nie po raz pierwszy zresztą, pokazuje w sposób logiczny na czym polega wykładnia prawa europejskiego względem polskiej konstytucji, to wy nie jesteście w stanie tego przyjąć - zwrócił się do posłów opozycji.

- Siłą Europy zawsze była różnorodność i my tę różnorodność wspieramy. Ta różnorodność jest także różnorodnością porządków prawnych, jest także różnorodnością odnosząca się do tempa rozwoju i do etapu rozwoju, na którym się znajdujemy. W tej sytuacji podjęliśmy się jednej z najważniejszych reform - reformy wymiaru sprawiedliwości - i za to jesteśmy atakowani w UE i przez TSUE - powiedział premier. 

Zaproszenie prof. Rzeplińskiego do Sejmu

Premier przytoczył cytat mówiący o tym, że: "zasada zachowania suwerenności w procesie integracji europejskiej wymaga respektowania konstytucyjnych granic przekazywania kompetencji, a decydujące uprawnienia mają właściwe władze Rzeczypospolitej".

- Kto to powiedział? Otóż powiedział to Trybunał Konstytucyjny wraz z panem prof. Andrzejem Rzeplińskim w 2010 roku, w listopadzie, na moment przed tym, jak pan Rzepliński został prezesem TK - powiedział premier Morawiecki, dodając, że premierem był wówczas szef PO Donald Tusk. - Może więc pan prof. Rzepliński pojawiłby się tu, w wysokiej Izbie, wytłumaczyłby może, co miał na myśli poprzez te słowa. Serdecznie zapraszam - powiedział szef rządu.

Mateusz Morawiecki przytoczył również drugi cytat: "Konstytucja pozostaje, z racji swej szczególnej mocy, prawem najwyższym Rzeczypospolitej Polskiej w stosunku do wszystkich wiążących RP umów międzynarodowych. Dotyczy to także ratyfikowanych umów międzynarodowych o przekazaniu kompetencji w niektórych sprawach (...) z racji wynikającej z art. 8 ust. 1 konstytucji, to jest nadrzędności mocy prawnej, konstytucja korzysta na terytorium RP z pierwszeństwa obowiązywania i stosowania".

Podkreślił, że jest to "orzeczenie TK z maja 2005 roku, kiedy premierem był pan Marek Belka, a prezesem TK pan Marek Safjan, obecnie członek TSUE".

- Po tak zacytowanych orzeczeniach, chciałbym zapytać pana Tuska i jego partię - czy Trybunały Konstytucyjne pana prof. Rzeplińskiego, pana prof. Safjana, to też są pseudotrybunały, jak je nazywacie? Skoro ich zdania, ich słowa były jednoznaczne - na rzecz polskiej suwerenności, nadrzędności polskiej konstytucji nad ratyfikowanymi ustawami międzynarodowymi? - pytał szef rządu. - To jak możecie nazywać dzisiejsze rozstrzygnięcie TK rozstrzygnięciem niewłaściwym - dodał.

Morawiecki: To jest wyjątkowo nieprzyzwoite

Premier ocenił, że dzisiaj stoimy w kluczowym momencie - "na rozdrożu UE". - Demokracja jest testowana, jak daleko narody europejskie posuną się w tej uzurpacji, którą wykonują, którą realizują niektóre instytucje UE - stwierdził Morawiecki.

Dodał, że są dwie postawy, które możemy przyjąć, możemy - jak mówił - udać, że tego nie ma, tego "procesu takiej pełzającej uzurpacji". - Ale można powiedzieć też tak - nie kochani, drodzy przyjaciele z Brukseli, z UE - jeżeli chcecie, żeby Europa stała się beznarodowościowym superpaństwem, to zapytajcie najpierw o zdanie narody, społeczeństwa i państwa UE. Nie zapytaliście o to, nie macie prawa tak robić - mówił Morawiecki.

Zaznaczył też, że na ostatnich wiecach opozycji powoływano się na słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Nie róbcie tego, to jest wyjątkowo nieprzyzwoite, bezwstydne i koszmarne. Macie do tego takie prawo jak komuniści, którzy snuli opowieść o wolności i demokracji w czasach, jak w kazamatach ubeckich ginęli polscy patrioci. Nie macie prawa posługiwania się tym, co mówił prezydent Lech Kaczyński - powiedział Morawiecki.

Zwrócił się też do opozycji, że jeśli chciałaby wybrać politykę "podległości, podrzędności" to "tak długo jak PiS będzie u steru rządu, my nie pozwolimy na kupczenie polską suwerennością". 

Morawiecki nawiązał też do flag UE i Polski, które posłowie opozycji przynieśli ze sobą do Sejmu. - Widzę, że chętnie nosicie tutaj flagę Europejską, postawiliście też flagę Polską. Bardzo się cieszę, bo do tej pory inne flagi nosiliście na swoich protestach - stwierdził. 

Swoje wystąpienie premier zakończył słowami "niech żyje Polska, niech żyje Polska w demokratycznej Unii Europejskiej". 

Budka: Zaprzedał pan swój honor

Po premierze na mównicy pojawił się Borys Budka, który miał minutę na wystąpienie w trybie wniosku formalnego. - Skoro jest pan takim polski patriotą, to dlaczego trzyma pan w rządzie ministrów, którzy głosowali przeciwko ratyfikacji: Zbigniew Ziobro, Michał Wójcik? Przecież to osoby, które głosowały przeciw. 20 posłów PiS głosowało przeciw ratyfikacji. I dziś ich pan nazywa "zdrajcą". Jest pan takim hipokrytą jakiego nie było w historii polskiego parlamentaryzmu. Jest pan człowiekiem, który zaprzedał swój honor, by przypodobać się faktycznie rządzącemu - powiedział Budka. 

- Jeśli powtórzycie 1000 razy , że nie chcecie polexitu, to możemy być pewni, że waszym jedynym celem jest wyprowadzenie polski z UE i maszerujecie na Wschód. Jesteście bandą patologicznych kłamców - mówił, co wywołało gorącą reakcję sali. 

Marszałek Witek wyłączyła Budce mikrofon, a on udał się do ław.

Następnie na mównicę wyszedł Krzysztof Gawkowski wiceprzewodniczący Nowej Lewicy. - Dajmy wyraz, że wszyscy jesteśmy Europejczykami, a przede wszystkim premier. Zapraszam do hymnu: Oda do Radości - rzucił. 

Marszałek stwierdziła, że nie jest to wniosek formalny. - Nie zejdę z mównicy, dopóki pani nie pozwoli odsłuchać hymnu Unii Europejskiej - mówił Gawkowski.- Panie pośle, to jest sala plenarna. Jeśli chce pan śpiewać, to na sali koncertowej - odpowiedziała mu marszałek. 

Ten nie chciał jednak ustąpić. Próbował włączyć hymn na telefonie i zbliżył urządzenie do mikrofonu. - Nie zejdę z mównicy, dopóki pani nie pozwoli odsłuchać hymnu Unii europejskiej - mówił. 
Posłowie obecni na sali skandowali "Śpiewaj!".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama