Reklama

Reklama

Premier: Czas na jednoznaczne potępienie Rosji i jasną odpowiedź UE

Premier Mateusz Morawiecki zainicjował modlitwę w Sejmie, aby uczcić pamięć ofiar eksplozji w Przewodowie. - Czas na całościowe i dogłębne wyjaśnienie sprawy przez wszystkie służby, na solidarne potępienie Rosji przez społeczność międzynarodową oraz na twardą i adekwatną odpowiedź ze strony Unii Europejskiej i NATO - powiedział premier podczas wystąpienia w parlamencie, apelując do opozycji o jedność.

We wtorek w Przewodowie blisko granicy polsko-ukraińskiej doszło do wybuchu, w wyniku którego zginęło dwóch obywateli Polski. To pierwsze i - miejmy nadzieję - ostatnie polskie cywilne ofiary wojny Rosji przeciwko Ukrainie - mówił premier podczas wystąpienie na sali plenarnej.

- Wszyscy jesteśmy z Przewodowa. Zginęli nasi współobywatele, sąsiedzi. To zdarzenie wywołało zrozumiałe emocje w każdym polskim domu. Bezpieczeństwo naszych rodzin i przyszłość naszych dzieci to wartości najwyższe, dla zabezpieczenia zbudowaliśmy niepodległą, silną ojczyznę, Rzeczpospolitą Polską. Dziś jako premier rządu staję przed wami, by powiedzieć, że w obliczu tej kolejnej, wielkiej próby musimy zachować spokój, wykazać się mądrością, umacniać naszą obronność i być solidarni, być razem - podkreślił premier Mateusz Morawiecki. 

Reklama

- Strach zabija myślenie, strachem żywią się tyrani i despoci - właśnie dlatego w obliczu porażek jedyne co pozostało Kremlowi to kłamstwa, propaganda, rozsiewanie zamętu, chaosu i właśnie strachu - powiedział premier w Sejmie. - Rosja wie, że tę wojnę przegrywa - dodał.

- Dziś jesteśmy razem jako naród, ale mamy też wsparcie z zewnątrz - z najpotężniejszego sojuszu militarnego w historii świata - NATO i zjednoczonej Europy - oświadczył szef rządu.

Eksplozja w Przewodowie. Premier Mateusz Morawiecki: Wiemy, dlaczego nastąpiła

- Choć nie znamy szczegółów eksplozji w Przewodowie, to wiemy, dlaczego ona nastąpiła - to skutek rosyjskiej agresji na Ukrainę - powiedział premier w Sejmie, dodając, że rakieta, która uderzyła na terytorium Polski, była produkcji radzieckiej.

- Ukraina nie miała wyjścia, musiała kontratakować, odpowiedzieć na rosyjski grad dronów i rakiet, jakie nadleciały we wtorek nad Ukrainę - stwierdził Morawiecki. - Nie możemy wykluczyć żadnych scenariuszy, ponieważ agentura rosyjska jest bardzo aktywna, zwłaszcza na obszarze posowieckim - podkreślił premier zaznaczając, że w Przewodowie mogło dojść do rosyjskiej prowokacji.

- Zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i ja, rozmawialiśmy dziś w nocy z naszymi odpowiednikami, prezydentami premierami z bardzo wielu państw całego świata. Wszyscy oni deklarują całkowite poparcie dla Polski w tym trudnym czasie i dalsze całkowite poparcie w obronie suwerenności i wolności Ukrainy - oświadczył szef rządu.

"Nie ma takiej technologii, która zapewniłaby pełną skuteczność"

- Jesteśmy również w stałym kontakcie ze stroną ukraińską w kwestii wyjaśnienia przyczyn wybuchu. I od razu chcę przeciąć wszelkie spekulacje, choć nie znamy dokładnych przyczyn tragedii, nie znamy ich przynajmniej na 100 proc. jeszcze na chwilę obecną - oznajmił Morawiecki.

Premier oświadczył, że "nie ma takiego państwa, które chroni całe terytorium, nie ma takiej technologii, która zapewniłaby pełną skuteczność". - Chce powiedzieć, że to nasze materiały są najlepszym dowodami, jakimi będziemy posługiwać się w sprawie - dodał szef rządu.

Mateusz Morawiecki: Jesteśmy w stanie zagrożenia wojną

- Dziś dysponujemy przynajmniej siedmioma bazowymi scenariuszami potencjalnego ataku hybrydowego, konwencjonalnego - właśnie takiego na cele cywilne, na cele wojskowe i postępujemy ściśle według opracowanych wcześniej scenariuszy - mówił premier podczas wystąpienia w Sejmie.

Jak podkreślał, "siła sojuszy działa". - Nie jesteśmy sami i nie musimy się bać - mówił. - Zdarzenie w Przewodowie, choć jest kolejną próbą przekroczenia cienkiej, czerwonej linii przez Rosję, wzmocni tylko naszą determinację do obrony - dodał szef rządu.

Morawiecki poinformował, że wszystkie służby pracują nad wyjaśnieniem szczegółowych przyczyn wydarzenia w powiecie hrubieszowskim i podziękował im za prace. - Podnieśliśmy również w stan podwyższonej gotowości bojowej wybrane jednostki wojskowe już wczoraj. Także skierowaliśmy na teren tego zdarzenia dodatkowe siły policyjne po to, aby jeszcze lepiej chronić naszą granicę - mówił.

- Zdecydowana większość naszych działań odbywa się w całkowitej ciszy, w dyskrecji - podkreślał szef rządu. - Mówię tu w szczególności o działaniach polskich służb specjalnych, wojska i dyplomacji - zaznaczył. - Jesteśmy w stanie zagrożenia wojną i nie możemy informować naszego przeciwnika o każdym naszym kroku - dodał.

"Apeluję do opozycji, aby zakopać topór wojenny"

- Nie damy się też sprowokować - zadeklarował Morawiecki. - Pracujemy non stop, na najwyższych obrotach i dlatego całego aparatu państwa, którym kieruję, nie ma w tej chwili ważniejszej sprawy - podkreślał.

- Apeluję do opozycji, aby zakopać topór wojenny i nasze codzienne spory odłożyć na bok, bo są one przecież nieważne wobec zagrożenia dla Rzeczypospolitej - oświadczył premier Mateusz Morawiecki. - Dziękuję tym siłom, które to zrozumiały i uszanowały. W obecnej sytuacji tworzymy jedną partię - partię polskiej racji stanu - oznajmił premier.

Szef polskiego rządu zaapelował również do obywateli o spokój i nieuleganie rosyjskiej propagandzie, której celem jest zastraszenie i manipulacje. - Panika i teorie spiskowe - to właśnie tego chce od nas Rosja - powiedział szef rządu. - To dla nas moment próby i pokoleniowe wyzwanie. Jestem pewien, że temu sprostamy - zadeklarował Mateusz Morawiecki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy