Reklama

Reklama

Prawomocna zgoda na aresztowanie byłego szefa rzeszowskiej prokuratury

Sąd dyscyplinarny II instancji zgodził się we wtorek na aresztowanie b. szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Zbigniewa N. Śląski wydział Prokuratury Krajowej chce mu przedstawić zarzuty korupcyjne w jednym z wątków tzw. afery podkarpackiej.

Sąd dyscyplinarny II instancji zgodził się we wtorek na aresztowanie b. szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Zbigniewa N. Śląski wydział Prokuratury Krajowej chce mu przedstawić zarzuty korupcyjne w jednym z wątków tzw. afery podkarpackiej.

Informację o prawomocnym orzeczeniu sądu dyscyplinarnego przekazał PAP prok. Arkadiusz Jaraszek z Prokuratury Krajowej.

2 września sąd dyscyplinarny dla prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym zgodził się na zatrzymanie i aresztowanie. N. - który jest prokuratorem w stanie spoczynku - odwołał się od tej decyzji. We wtorek jego zażalenie rozpoznawał sąd dyscyplinarny II instancji. "Sąd utrzymał w mocy orzeczenie sądu I instancji" - powiedział Jaraszek.

Decyzja jest już prawomocna, co oznacza to, że N. może zostać zatrzymany i przesłuchany w prokuraturze. Prokuratura nie odpowiada na pytanie, kiedy to nastąpi. Już wcześniej sąd dyscyplinarny prawomocnie uchylił Zbigniewowi N. immunitet.

Reklama

Jak we wrześniu informowali przedstawiciele śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, Zbigniewowi N. zamierzają przedstawić cztery zarzuty o charakterze korupcyjnym - powoływanie się na wpływy w instytucjach. Łączna kwota łapówek, które miał za to przyjąć N., to prawie 500 tys. zł. Śledczy odmawiają podania dodatkowych szczegółów do czasu przedstawienia zarzutów.

W tym samym wątku afery podkarpackiej śląski wydział PK przedstawił już zarzuty b. prokurator apelacyjnej z Rzeszowa Anny H. Miało to miejsce w czerwcu, od tego czasu podejrzana jest w areszcie. Anna H. jest podejrzana o cztery przestępstwa, za które może grozić kara do ośmiu lat więzienia.

Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z zajmowaną funkcją, powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych oraz przedłożenie fałszywego zaświadczenia w celu uzyskania pożyczki, a także przekroczenie uprawnień i wpływanie na przebieg konkursu ogłoszonego w prokuraturze.

Podejrzana miała przyjąć od przedsiębiorcy z Leżajska korzyści majątkowe w kwocie ponad 170 tys. zł - w tym w postaci drogiego alkoholu i usług budowlanych - w zamian za podjęcie się załatwienia spraw w instytucjach państwowych. H. miała się dopuścić tych czynów między kwietniem 2009 r. a lipcem 2014 r. Prokuratorzy podają, że podstawą zarzutów są zeznania świadków, wyjaśnienia innych podejrzanych, a także treść zarejestrowanych rozmów telefonicznych.

Anna H., która na prokuratora apelacyjnego w Rzeszowie została powołana w grudniu 2007 r., w czerwcu br. została prawomocnie wydalona z zawodu prokuratorskiego.

W listopadzie zeszłego roku katowicka prokuratura, która bada część wątków afery podkarpackiej, postawiła sześć zarzutów korupcyjnych b. posłowi PSL Janowi Buremu. Zdaniem śledczych, jako poseł i wiceminister skarbu przyjmował on wysokie korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób - które usłyszały już wcześniej zarzuty wręczania tych łapówek - za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych.

Później Bury usłyszał w katowickiej prokuraturze trzy kolejne zarzuty, dotyczące niezgodnego z prawem wpływania na obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli. W tym wątku PK chce przedstawić także zarzuty przekroczenia uprawnień prezesowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. W czerwcu br. skierowała do Sejmu wniosek o uchylenie mu immunitetu. To już druga próba uchylenia immunitetu Kwiatkowskiemu. W sprawie pierwszego wniosku Sejm poprzedniej kadencji nie zajął stanowiska.

Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym. Postępowanie ma jednak znacznie szerszy zakres. Do Katowic trafiły też niektóre wątki z postępowania toczącego się wcześniej w Warszawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy