Reklama

Reklama

Posłowie KO: To będą najdroższe święta od 20 lat

Za przedświąteczne zakupy Polacy zapłacą więcej o kilkanaście procent niż w zeszłym roku, a do tego czeka ich wzrost cen gazu i prądu - ostrzegają posłowie KO. Parlamentarzyści stwierdzili, że "nadchodzące święta będą najdroższe od 20 lat". - Nawet zapowiadana obniżka VAT nie poprawi radykalnie sytuacji - oceniła Barbara Nowacka (KO).

Posłowie Koalicji Obywatelskiej z Pomorza: Barbara Nowacka, Tadeusz Aziewicz i Małgorzata Chmiel zwołali w poniedziałek w Gdyni konferencję prasową pod hasłem "PiS = Drożyzna".

Posłanka Nowacka wskazała, że do Świąt Bożego Narodzenia zostało już tylko kilka dni, i - jak mówiła - każda Polka i każdy Polak zastanawia się, jak przetrwać te święta.

- To będą najdroższe święta od 20 lat. Sejm w piątek przyjął ustawę budżetową, ustawę pełną niedomówień i dziur. Ustawę żenująco śmieszną ponieważ zapowiada inflację na poziomie niecałych 4 proc., kiedy już dzisiaj widać, że inflacja sięga 7, jak nie 8 proc. w tej chwili - mówiła Nowacka.

Reklama

"Drastyczne podwyżki cen prądu i gazu"

Posłanka KO dodała, że przyszłoroczny budżet z takim założeniem jest z gruntu dziurawy i nieuczciwy. Według niej średni koszt zakupów żywności na święta jest większy o ok. 10 proc. od wiosny, czyli na poziomie 17-18 proc. w stosunku do zeszłego roku.

- Do tego wzrastają drastycznie ceny prądu i gazu. Podwyżki zapowiedziane przez URE średnio wynoszą 54 proc. i nawet zapowiadana przez rząd obniżka VAT-u nie poprawia radykalnie sytuacji gospodarstw domowych - mówiła Nowacka.

Posłanka Małgorzata Chmiel powiedziała, że nawet członek Rady Polityki Pieniężnej twierdzi, że na początku przyszłego roku inflacja będzie wynosiła około 10 proc.

- Rząd, który cały czas oszukuje polski naród, wpisał w budżet na przyszły rok 3,3 proc. wzrostu inflacji. Dlaczego to zrobił? Po to żeby zabrać Polakom pieniądze, ponieważ ustawa mówi, że przy tak dużej inflacji konieczne byłyby dwukrotne waloryzacje minimalnego świadczenia - powiedziała Chmiel i dodała, że rząd zrzuca winę na trend europejski w związku z inflacją. - Średnia europejska wynosi 4,9 proc., a u nas jest 8, a będzie więcej - stwierdziła posłanka KO.

Lex TVN i "awantura przed świętami"

Poseł Tadeusz Aziewicz - w kontekście nowelizacji tzw ustawy medialnej stanowiącej, że właścicielem telewizji czy radia działających na podstawie polskich koncesji mogą być podmioty z udziałem pozaeuropejskim nieprzekraczającym 49 proc. - powiedział, że przed Polakami najdroższe święta od lat, a rząd tymczasem zafundował wszystkim awanturę związaną z przejęciem stacji TVN. 

- W ogromnym stopniu cierpi na tym klimat inwestycyjny dotyczący Polski, bo ma miejsce atak na największego inwestora amerykańskiego w Polsce - stwierdził Aziewicz, nawiązując do tego, że właścicielem Grupy TVN jest amerykański koncern Discovery.

W miniony piątek Sejm uchwalił ustawę budżetową na 2022 r. Dochody budżetu zostały ustalone na 491,9 mld zł, wydatki 521,8 mld zł, a deficyt nie więcej niż 29,9 mld zł. Resort finansów założył, że PKB Polski w 2022 r. urośnie o 4,6 proc., a średnioroczna inflacja ukształtuje się na poziomie 3,3 proc.

Znaczny wzrost cen gazu

Również w piątek prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził taryfę największego detalicznego sprzedawcy gazu - PGNiG OD na 2022 r. Stawka taryfy za paliwo gazowe rośnie o ok. 83 proc. netto, w sumie cały rachunek netto ma wzrosnąć o 54 proc. Z szacunków URE wynika, że od 1 stycznia 2022 r. łączny średni wzrost rachunku przeciętnego gospodarstwa domowego wyniesie ok. 24 proc., co oznacza wzrost o ok. 21 złotych netto miesięcznie.

Członek RPP Kamil Zubelewicz powiedział w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla Interii m.in., że "przed pandemią mieliśmy inflację na poziomie 4,7 proc. przy wyższej inflacji zależnej od koniunktury krajowej. Oznacza to, że czynniki zagraniczne obniżały inflację w Polsce. Potem wewnętrzna presja inflacyjna została jeszcze pogłębiona przez obniżenie stóp proc., a czynniki zagraniczne zaczęły podwyższać inflację w kraju". 

- Szacuję, że krajowe czynniki odpowiadają za wzrost cen na poziomie około 6,5 proc. Nie chciałbym nikogo oczywiście straszyć, ale możemy mieć inflację powyżej 10 proc. Zresztą większość obywateli tak ją odczuwa, gdyż wzrost cen dla osób osiągających medianę dochodów jest wyższy niż dla osób osiągających średnie dochody - powiedział Zubelewicz.

Tarcza antyinflacyjna odpowiedzią rządu

Rząd przygotował tarczę antyinflacyjną składającą się z: obniżki cen paliw silnikowych - akcyza na poziomie minimum unijnego oraz 0 proc. podatku od sprzedaży detalicznej paliw; obniżki cen gazu (styczeń-marzec) - niższy VAT (8 proc. zamiast 23 proc.); zero proc. akcyzy na energię elektryczną dla gospodarstw domowych; obniżki cen energii elektrycznej (styczeń-marzec) - niższy VAT (5 proc. zamiast 23 proc.); obniżenia kosztów energii elektrycznej i podstawowych produktów spożywczych poprzez dodatek "tarczowy" (od 400 zł do 1150 zł na rok, w zależności od dochodu gospodarstwa domowego).

Premier Mateusz Morawiecki przypomniał w poniedziałek, że skierował niedawno wniosek do Komisji Europejskiej w sprawie zastosowania zerowej stawki VAT na podstawowe artykuły żywnościowe. Według niego "jest wysokie prawdopodobieństwo, że już od lutego obniżymy do zera, na co najmniej pół roku, VAT na podstawowe artykuły żywnościowe". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje