Reklama

Posłanki KO zarzucają Solidarnej Polsce wyprowadzanie pieniędzy z LP

Posłanki KO zarzucają, że konkurs "Drewno jest z lasu", to "mechanizm wyprowadzania pieniędzy z Lasów Państwowych przez ludzi z Solidarnej Polski". Poinformowały o zawiadomieniu prokuratury w związku z tym konkursem. LP odpowiadają, że "konkurs służy wyłącznie promocji drewna jako naturalnego surowca, był otwarty dla wszystkich i miał obiektywne kryteria" - podano w oświadczeniu.

"Lasy Państwowe od zawsze, na różne sposoby, wspierają lokalne społeczności w całej Polsce, m.in. organizując konkursy. Lasy Państwowe protestują przeciwko próbom upolitycznienia społecznej działalności leśników, a zwłaszcza podawania nieprawdziwych informacji, które mają celowo wprowadzać w błąd opinię publiczną" - brzmi oświadczenie LP, opublikowane na stronie Lasów.

Jak podkreśliły LP, konkurs "Drewno jest z lasu" promuje zastosowanie drewna w obiektach architektonicznych, w szczególności sakralnych, które mają wyjątkowe znaczenie historyczne i kulturowe dla lokalnych społeczności. 

Reklama

Konkurs był ogólnopolski, otwarty dla wszystkich podmiotów, jego jasne, obiektywne kryteria zawiera regulamin, a cała procedura przebiega zgodnie z przepisami i pod kontrolą prawników, beneficjenci konkursu dostaną zwrot środków za zgłoszony projekt dopiero po jego realizacji i pozytywnej weryfikacji - brzmi oświadczenie.

Lasy Państwowe nie zgadzają się z próbami upolitycznienia działalności

Lasy Państwowe napisały w oświadczeniu, że "nie zgadzają się z próbami upolitycznienia działalności społecznej leśników". 

"Niezależnie od tego, kto wygrywa wybory parlamentarne i tworzy rząd, Lasy Państwowe od wielu lat niezmiennie i w podobnym stopniu działają przede wszystkim na rzecz lokalnych społeczności, wspierając je w obszarach wymagających największej i najpilniejszej pomocy. Cała filozofia działania Lasów Państwowych opiera się na lokalnych strukturach - nadleśnictwach, w których leśnicy są ściśle związani z lokalnymi społecznościami - bo sami w nich żyją i znają najlepiej" - podkreślono.

Wcześniej we wtorek posłanki Koalicji Obywatelskiej poinformowały o wynikach swojej kontroli poselskiej w Lasach Państwowych co do wydatkowania pieniędzy w ramach dotacji z Funduszu Leśnego i konkursu "Drewno jest z lasu". 

Według posłanek KO, 118 beneficjentów konkursu jest powiązanych z posłami lub działaczami Solidarnej Polski i ich okręgami wyborczymi. - Tam gdzie nie ma działacza Solidarnej Polski absolutnie nie ma beneficjentów konkursu. Środki te mają pomagać w promocji wyborczej polityków SP - oświadczyła posłanka Magdalena Filiks.

"To mechanizm wyprowadzania pieniędzy z Lasów Państwowych przez ludzi z Solidarnej Polski"

Jak przypomniały posłanki 12 października Lasy Państwowe opublikowały listę beneficjentów dotacji, w zdecydowanej większości parafii. Jednak, jak mówiły, kontrola wykazała, że większość wniosków o dotacje nie wpisywała się w cele ani w zasady konkursu.

Filiks mówiła, że jedna z parafii dostała np. dotację na zakup 160 książeczek płatkowanego złota i 160 książeczek płatkowanego srebra, inna parafia z Opola otrzymała 100 tys. zł na złocenia ołtarza i drogi krzyżowej, kolejna parafia w Końskich otrzymała 100 tys. zł środki na wymianę mebli w zakrystii, inna 100 tys. złotych na książkę o kościołach. 

Posłanki KO wskazywały też, że jedna z parafii w Starym Sączu otrzymała 100 tys. zł na piknik dla dzieci z pieczeniem kiełbasek, inna z parafii w Wawrowie 100 tys. zł na zrobienie tablicy z logotypem LP i wyjazd na wycieczkę autokarem do najbliższego nadleśnictwa. Były też przypadki, że ktoś wcześniej wyremontował dach lub postawił wiatę, a w ramach konkursu otrzymał na to środki - podkreślały.

- To mechanizm wyprowadzania pieniędzy z Lasów Państwowych przez ludzi z Solidarnej Polski - oceniła posłanka Katarzyna Osos.

"Konkurs został wymyślony przez ludzi związanych z Solidarną Polską"

Według posłanek KO, konkurs został wymyślony przez ludzi związanych z Solidarną Polską, a szefową komisji konkursowej była Ewa Jedlikowska, która przez jeden dzień pełniła funkcję dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. 

Według posłanek, już po rozpisaniu konkursu zmodyfikowano jego zasady, jednak maile z prośbą o uzupełnienie wymogów wysłano tylko do niektórych podmiotów, osobiście wskazanych przez Ewę Jedlikowską i potem właśnie te podmioty otrzymały dofinansowanie. Posłanka Filiks powiedziała, że odrzucono bardzo dobre wnioski np. by zbudować miejsce do rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych i ścieżki edukacyjne, ale "przeszły tylko te wnioski, które ustnie wskazała pani Jedlikowska".

"Nieprawdą jest, jakoby zmieniano wnioski czy umowy w trakcie procedury konkursowej - w rzeczywistości komisja konkursowa jedynie wystąpiła o uzupełnienie części wniosków" - brzmi oświadczenie Lasów Państwowych.

Zawiadomiono prokuraturę

Posłanki stwierdziły, że nikt też nigdy nie widział kart oceny merytorycznej wniosków. - W naszym przekonaniu tych kart nigdy nie było, bo nigdy te wnioski nie były ocenione pod względem merytorycznym. Nie było ważne co jest we wniosku, ale kto wniosek złożył - powiedziała Osos.

Lasy Państwowe oświadczyły, że "nieprawdą jest, jakoby komisja nie sporządziła kart ocen - są one dołączone do dokumentacji konkursowej".

Posłanki KO poinformowały we wtorek o złożeniu wniosku o odwołanie dyrektora generalnego Lasów Państwowych oraz o złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa w Lasach Państwowych.  

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Lasy Państwowe | Solidarna Polska | Drzewa są z lasu | konkursy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy