Reklama

Reklama

Posłanka Lewicy Monika Pawłowska przechodzi do partii Jarosława Gowina

Wiceszefowa klubu Lewicy Monika Pawłowska przechodzi do Porozumienia Jarosława Gowina - poinformowali Pawłowska i Gowin.

"Dziękuję za wspólną pracę i działania w ramach Lewicy. Dzisiaj zaczynamy iść inną drogą, ale mam nadzieję, że wciąż w przyjaźni będziemy pracować na rzecz lepszej Polski dla każdej i każdego. Dziś rozpoczynam współpracę z premierem Jarosławem Gowinem" - napisała na Twitterze Monika Pawłowska.

"Program jak i praktyka działania politycznego Porozumienia są w obecnej sytuacji mi najbliższe. To jedyne ugrupowanie szczerze zainteresowane ponadpartyjną współpracą dla dobra Polski. Wstępuję do Porozumienia. Nie wstępuję do KP PiS, pozostaję posłem niezrzeszonym. To decyzja zgodna z moim sumieniem i tym, do czego zobowiązałam się wobec moich wyborców" - podkreśliła posłanka.

Reklama

Radość z transferu wyraził prezes Porozumienia, wicepremier Jarosław Gowin.

"Witamy na pokładzie Porozumienia, Monika! To przemyślana decyzja, poprzedzona wieloma rozmowami. Cieszę się, że grono osób uprawiających politykę bez ideologicznego zacietrzewienia i zawziętości poszerza się o Panią Poseł. Zdziałamy razem wiele dobrych rzeczy" - zapowiada Gowin.

Wcześniej Monika Pawłowska związana była z Wiosną Roberta Biedronia.

"Szok", "oddaj mandat"

Komentarze polityków w mediach społecznościowych świadczą o dużym zaskoczeniu decyzją Pawłowskiej.

- Pani poseł do ostatniej chwili pracowała dla klubu i angażowała się w lewicowe kwestie. Przejście z Lewicy, z Wiosny, z postępowej, progresywnej partii do partii człowieka, którzy jeszcze niedawno mówił, że słyszy głos zarodków, wydaje mi się dosyć groteskowe i niezrozumiałe - ocenił wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek.

Zdaniem posła Porozumienia Kamila Bortniczuka transfer dotychczasowej wiceszefowej klubu Lewicy to "szok", który dowodzi tego, że od teraz w tej części Porozumienia, której przewodzi Jarosław Gowin, "nie ma miejsca dla konserwatystów". "Kto tam zostaje, jest farbowanym lisem..." - ocenił na Twitterze. Dodał, że przejście to jest "potwierdzeniem tego, co widział od miesięcy", czyli "wypychania konserwatywnych polityków, aby zrobić miejsce dla ludzi, którym nie będzie przeszkadzać 'tęczowa koalicja'".

W ostrych słowach decyzję tę skomentowali posłowie Lewicy oraz KO. "Tak się nie robi ani kolegom i koleżankom ani ludziom, którzy głosowali na Ciebie przeciw PiS. Jedyne humanistyczne wyjaśnienie to szantaż. Jeśli tak, możesz liczyć na pomoc. W innym przypadku pozostaje tylko infamia" - napisał poseł Maciej Gdula. "Po prostu oddaj mandat i możesz iść nawet prosto na wycieraczkę do Kaczyńskiego. Krzyż na drogę" - skomentował z kolei wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela.

Do transferu posłanki krótko odniósł się szef klubu KO Cezary Tomczyk, który stwierdził, że jest to "dno dna". Rzecznik prasowy Młodej Lewicy Wojciech Vincent Sawoniewicz zapowiedział natomiast rezygnację z bycia asystentem społecznym posłanki. "Jutro składam rezygnację z asystentury. Byłem asystentem posłanki Lewicy, nie bezkręgowców" - napisał na Twitterze.

"Część nerwowych polityków i publicystów musimy zmartwić - ostatniego słowa nie powiedzieliśmy" - zapowiedział wicerzecznik Porozumienia Jan Strzeżek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL