Poseł PiS przeprasza po incydencie. Został wyniesiony z samolotu
"Przepraszam urażonych sytuacją na lotnisku. Takie zdarzenie miało miejsce po raz pierwszy w moim życiu i zrobię wszystko, by się nigdy nie powtórzyło" - napisał Marcin Porzucek. Poseł PiS w zeszłym tygodniu musiał zostać wyniesiony z samolotu, ponieważ nie był w stanie opuścić go o własnych siłach. We wpisie zamieścił także nowe wyjaśnienia, inne od tych, które podawał kilka dni temu.

W skrócie
- Marcin Porzucek wystosował przeprosiny po incydencie na lotnisku, podczas którego musiał zostać wyniesiony z samolotu.
- Polityk wyjaśnił, że sytuacja była skutkiem połączenia alkoholu z lekami przeciwbólowymi, co określił jako nieodpowiedzialność.
- Wcześniej zaprzeczał spożyciu alkoholu i tłumaczył incydent problemami zdrowotnymi, a jego stan był przedmiotem interwencji służb oraz pobrano mu krew do badań.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Szanowni Państwo, połączenie alkoholu z lekami przeciwbólowymi przepisanymi w mojej chorobie było ogromną nieodpowiedzialnością" - czytamy w oświadczeniu posła Marcina Porzucka opublikowanym na platformie X.
Polityk odniósł się w ten sposób do sytuacji z zeszłego czwartku, kiedy to służby musiały wynieść nieprzytomnego parlamentarzystę z pokładu samolotu lecącego z Rzeszowa do Warszawy.
Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Poseł PiS przeprasza
"Przepraszam urażonych sytuacją na lotnisku. Takie zdarzenie miało miejsce po raz pierwszy w moim życiu i zrobię wszystko, by się nigdy nie powtórzyło" - zadeklarował Porzucek.
Świadkowie zdarzenia wcześniej w rozmowie z "Faktem" informowali, że poseł głęboko spał, a załoga nie była w stanie go dobudzić. Według pasażerów polityk miał być pod wpływem alkoholu w stopniu zagrażającym życiu.
- W związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera konieczna była interwencja na pokładzie. Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych - stwierdził w rozmowie z portalem rzecznik lotniska Chopina Piotr Rudzki.
Warszawa. Incydent na lotnisku Chopina
Bezpośrednio po incydencie Porzucek zaprzeczał w rozmowie z "Faktem", jakoby przyczyną incydentu był alkohol. Jako powód wskazał problemy zdrowotne.
- Mam dolegliwości związane z biodrem i to dla mnie kłopot. To, że ktoś podjął interwencję, to już ich sprawa. Nie byłem badany alkomatem, pobrano mi natomiast krew, więc zostanę pod tym względem sprawdzony - tłumaczył.
Polityk wyjaśnił także, że ma problemy z chodzeniem i czeka na rezonans magnetyczny. - Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem - stwierdził wtedy.












