Reklama

Reklama

Polskie krzesło puste na maltańskim szczycie Unii

Polskie krzesło na maltańskim szczycie UE poświęconemu kryzysowi migracyjnemu będzie puste w wyniku konfliktu prezydenta Andrzeja Dudy z Ewą Kopacz. Stanowisko Polski przy stole obrad na Malcie ma przedstawić dziś po południu premier Czech - Bohuslav Sobotka.

Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda ustalił datę pierwszego posiedzenia Sejmu w dniu maltańskiego szczytu. To właśnie na inauguracji nowej kadencji parlamentu Ewa Kopacz ma obowiązek podać się do dymisji.

Na unijnym spotkaniu kilku przywódców będzie nieobecnych. Oprócz premier Polski, którą będzie reprezentował szef czeskiego rządu, zabraknie również premierów Portugalii i Irlandii. Nie wiadomo też, czy na obradach zostanie premier Wielkiej Brytanii oraz kto będzie reprezentował Chorwację.

Po naradach z przedstawicielami krajów afrykańskich dziś liderzy Unii Europejskiej będą rozmawiać we własnym gronie na temat migracji. Celem spotkania jest m.in. zmobilizowanie państw członkowskich do tego, by wypełniły swoje wcześniejsze zobowiązania.

Reklama

Premier Czech przyznał w środę, że zaprezentuje polskie stanowisko zgodnie z prośbą premier Ewy Kopacz. Podkreślił, że opinie Czech i Polski w sprawie migracji są zbieżne.

Podczas spotkania unijni liderzy mają przejrzeć zapowiedziane działania w walce z kryzysem migracyjnym i to, na ile zostały zrealizowane. Na razie, zamiast tysięcy uchodźców z Grecji i z Włoch, którzy mieli trafić do innych krajów wspólnoty, rozmieszczono bardzo niewielu. Zamiast miliarda ośmiuset milionów euro na fundusz dla Afryki, dotychczas uzbierano kilkadziesiąt milionów. Bilans wszystkich unijnych zobowiązań mają przedstawić prezydencja luksemburska i szef Komisji Europejskiej. 

Inny problem, o jakim będzie mowa, to współpraca z Turcją. Tutaj również padły pewne obietnice: m.in. w sprawie zniesienia wiz czy dodatkowej pomocy finansowej dla Ankary. W obliczu łamania praw człowieka w Turcji, zacieśnianie relacji z tym krajem jest dla wspólnoty niewygodne, od Turcji jednak w dużym stopniu zależy skala dalszej fali migracji do Europy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy