Polski spór w tle negocjacji pokojowych i zmiana w ostatniej chwili. Oto kulisy
Kiedy i dlaczego Amerykanie zdecydowali, że to Karol Nawrocki będzie uczestniczył w rozmowach, poświęconych negocjacjom pokojowym w sprawie Ukrainy z udziałem Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełeńskiego? Wcześniej w przygotowaniach do tego szczytu brał udział Donald Tusk. Sprawa wzbudziła kolejny już spór na linii rząd-Pałac prezydencki. Znamy kulisy.

Rozmowa europejskich przywódców z Wołodymyrem Zełenskim i Donaldem Trumpem, w której uczestniczył prezydent Polski, odbyła się w trakcie spotkania delegacji Stanów Zjednoczonych i Ukrainy w rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie 28 grudnia 2025. Tematem było zakończenie wojny w Ukrainie.
Oprócz Karola Nawrockiego w telekonferencji uczestniczyli: prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Finlandii Alexander Stubb, premier Norwegii Jonas Gahr Stoere, premier Włoch Giorgia Meloni, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, sekretarz generalny NATO Mark Rutte oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Nawrocki zamiast Tuska. Co za tym stało?
Wiceszef MSZ Marcin Bosacki przyznał w jednym z wywiadów, że jeszcze w sobotę, czyli dzień wcześniej, to Donald Tusk uczestniczył w przygotowaniach do tego szczytu po stronie europejskiej.
- Do soboty wieczorem to Donald Tusk brał udział we wszystkich przygotowaniach do szczytu na Florydzie, to on rozmawiał z Zełenskim i kilkoma innymi przywódcami europejskimi, a w ostatniej chwili Amerykanie zadzwonili do prezydenta, nie do premiera - stwierdził wiceszef MSZ w rozmowie z TVP Info w poniedziałek.
- To, że Amerykanie wolą spotykać się z prezydentem, to nie jest nowa rzecz. To jest tradycja kilkunastoletnia (…). Od czasów Obamy Amerykanie jakby protokolarnie stwierdzili, że ich partnerem w Polsce jest prezydent - tłumaczył Bosacki.
Sęk w tym, że w tym samym spotkaniu brała udział m.in. premier Włoch Georgia Meloni.
Minister Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, nie ma wątpliwości co do tego, dlaczego Amerykanie wolą rozmawiać z prezydentem niż z premierem.
- Premier Donald Tusk sam pozbawił się możliwości rozmów z obecną administracją amerykańską. Dzisiaj Amerykanie po prostu nie chcą z nim rozmawiać. Dla nich partnerem do rozmów jest Karol Nawrocki i Pałac Prezydencki, a nie rząd - mówi Interii Marcin Przydacz. Zdradza też, że Pałac Prezydencki nie został zaskoczony zaproszeniem do udziału w telekonferencji z Donaldem Trumpem i liderami europejskimi.
Taką sugestię wyraził w "Graffiti" Marcin Bosacki, wiceszef MSZ. - Moim zdaniem to było spotkanie zaaranżowane ad hoc - stwierdził, dodając, że lista zaproszonych liderów różniła się od listy tych, którzy po stronie europejskiej zajmują się rozmowami w sprawie pokoju w Ukrainie. Bosacki przyznał też, że Pałac nie prosił MSZ o żadne materiały przed rozmową.
Pałac kontra rząd. "Przepływ informacji fatalny"
- Wiedzieliśmy o tym już dzień wcześniej, bo od razu zaczęliśmy przygotowywać materiały do tego spotkania panu prezydentowi - zdradza Przydacz. I dodaje, że nie ma w tym nic zaskakującego, skoro kilka dni wcześniej (26 grudnia) odbyła się dwustronna rozmowa telefoniczna Nawrocki-Trump. - To są stale utrzymywane relacje na linii Pałac-administracja amerykańska. Sam byłem 10 dni temu w Waszyngtonie, gdzie odbyłem serię spotkań. To jest stały kontakt - mówi Marcin Przydacz.
Z KPRM do Pałacu nie trafiła ani jedna notatka informująca o przebiegu rozmów premiera Tuska w jakiejkolwiek sprawie. Przepływ informacji między rządem a Pałacem jest fatalny, ale nie z naszej winy
I zdradza, że notatka z rozmowy prezydenta Polski z Donaldem Trumpem i liderami europejskimi we wtorek rano trafiła do MSZ.
- My w przeciwieństwie do pana premiera sukcesywnie wysyłamy informacje ze spotkań pana prezydenta, pilnując standardowych procedur. Z KPRM do Pałacu nie trafiła ani jedna notatka informująca o przebiegu rozmów premiera Tuska w jakiejkolwiek sprawie - wskazuje Przydacz. - Przepływ informacji między rządem a Pałacem jest fatalny, ale nie z naszej winy - dodaje.
Rzecznik rządu Adam Szłapka na wtorkowej konferencji prasowej zapewnił, że według jego wiedzy notatki od służb i z MSZ są na bieżąco przesyłane do Pałacu.
O tym, że współpraca na linii rząd-Pałac nie wygląda dobrze, mówi też wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. Z tym, że winą za to obarcza otoczenie prezydenta.
Te spory, ten brak koordynacji jest szkodliwy dla państwa polskiego. Rząd od początku kadencji pana prezydenta, od sierpnia starał się o wypracowanie normalnych zasad komunikacji
- Te spory, ten brak koordynacji, jest szkodliwy dla państwa polskiego. Rząd od początku kadencji pana prezydenta, od sierpnia, starał się o wypracowanie normalnych zasad komunikacji - mówił Bosacki w Polsat News. - Kolegom z PiS niespecjalnie zależy na państwowym układaniu współpracy. Bardziej im zależy na PR i uzyskiwaniu punktów medialnych - uważa wiceszef MSZ.
Do sprawy komunikacji na linii rząd-Pałac odniósł się dzisiaj także premier Donald Tusk. Zapowiedział, że będzie chciał się w najbliższym czasie pilnie spotkać z prezydentem.
- Tak się złożyło, wszyscy wiecie dlaczego, że administracja prezydenta Trumpa preferuje kontakty z prezydentem. W Europie rząd jest oczywiście uznawany za głównego partnera. Wyciągnijmy z tego wnioski i musimy bardzo precyzyjnie koordynować nasze działania - powiedział Donald Tusk. - Nie ma tutaj miejsca na żadne pretensje, to jest kluczowa sprawa dla bezpieczeństwa Polski (...) Najważniejsze jest, żebyśmy skutecznie koordynowali wszystkie działania w wymiarze międzynarodowym - stwierdził premier.
Co mówił prezydent podczas rozmowy z Trumpem i Zełenskim
Marcin Przydacz zdradza kulisy samej rozmowy Karola Nawrockiego i przywódców europejskich z Trumpem i Zełenskim. Trwała około półtorej godziny, dużo mówił podczas niej Zełenski, aktywna była też premier Meloni. Prezydent Karol Nawrocki miał zwrócić uwagę na trzy kwestie.
- Po pierwsze, pan prezydent chciał, by wybrzmiało, że nie wolno ufać Władmirowi Putinowi i to mocno akcentował. Po drugie, zadeklarował kontynuację pomocy ze strony Polski na dotychczasowych zasadach, ale bez możliwości wysłania polskich żołnierzy na Ukrainę. Polska tak jak dotychczas chce być stabilizatorem wschodniej flanki NATO, skupić się na ochronie wschodniej granicy i na użyczeniu swojej infrastruktury, która jest kluczowa dla pomocy Ukrainie. Po trzecie, prezydent stoi na stanowisku, że żadne decyzje w sprawie Ukrainy nie powinny być podejmowane bez Ukrainy, a żadne decyzje w sprawie bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej bez jej przedstawicieli, w tym Polski - relacjonuje w rozmowie z Interią Marcin Przydacz.
Kamila Baranowska















