Reklama

Reklama

Polska i Niemcy 2018. Dużo formy, a co z treścią?

Mijający rok obfitował w spotkania polskich i niemieckich polityków. Ale czy był udany dla dwustronnych stosunków? Podsumowanie polskiej redakcji Deutsche Welle.

Spoglądając na kończący się rok w relacjach polsko-niemieckich, trudno nie zauważyć, że był on bardzo intensywny. Kanclerz Angela Merkel dwukrotnie gościła w Warszawie, dokąd przyjechał też prezydent Frank-Walter Steinmeier. Wizytę w Berlinie złożył prezydent Andrzej Duda. Premier Mateusz Morawiecki był w Niemczech aż cztery razy. Doszło też do kilku spotkań szefów dyplomacji Polski i Niemiec, choćby przy okazji wizyty ministra Heiko Maasa w byłym obozie Auschwitz-Birkenau.

Obserwując spotkania na poziomie szefów rządów można było zauważyć, że relacje między Berlinem i Warszawą zrobiły się bardziej pragmatyczne, a mniej emocjonalne. Podczas marcowej wizyty Merkel w Warszawie jak ognia unikano trudnych tematów, skupiając się na tych, które łączą oba kraje. Podobnie było podczas listopadowych konsultacji międzyrządowych, po których ani słowem nie wspomniano o sprawach mogących popsuć dobrą atmosferę, jak praworządność, reparacje wojenne czy, jak utrzymują politycy PiS, zbyt duży niemiecki udział kapitałowy w polskich mediach.

Reklama

Politolog z renomowanego Niemieckiego Instytutu ds. Polityki Międzynarodowej (SWP) dr Kai-Olaf Lang ocenia w rozmowie z Deutsche Welle, że oficjalne stosunki dwustronne udało się ustabilizować. - Jest szereg tematów spornych, ale nie doszło do eskalacji. Ani sprawa praworządności, ani migracja czy reparacje nie doprowadziły do większego starcia - mówi. Zdaniem Langa, stosunki polsko-niemieckie znalazły się w takim miejscu, że już samo to trzeba uznać za wartość dodaną. Między Warszawą i Berlinem próżno szukać jednak ducha intensywnej, ambitnej współpracy, która połączyłaby oba kraje i dała nowy impuls, na przykład do reformy Unii Europejskiej. - Niemcy z jednej strony rozumieją, że z Polską trzeba współpracować, bo to ważny sąsiad i partner, ale brakuje większego entuzjazmu. Panuje przekonanie, że współpraca z obecną ekipą w Warszawie możliwa jest tylko w ograniczonym zakresie - ocenia.

Rocznicowe zgrzyty

Wiele wydarzeń polsko-niemieckich mijającego roku związanych było z setną rocznicą zakończenia I wojny światowej i odzyskania przez Polskę niepodległości. To właśnie z tej okazji doszło do wizyty prezydenta Steinmeiera w Warszawie i rewizyty prezydenta Dudy w Berlinie. W niemieckiej stolicy zorganizowano też konferencję na temat stu lat niemieckiej polityki wobec Polski. To ostatnie wydarzenie, które w zamiarze niemieckich organizatorów miało być przyjaznym gestem wobec Warszawy, zakończyło się jednak zgrzytem. Ambasador Polski w Niemczech Andrzej Przyłębski, przemawiając do dyplomatów, historyków i polityków określił całe 100 lat relacji obu krajów jako katastrofę. Słowa te odbiły się w Berlinie szerokim echem, wywołując zakłopotanie nawet w kręgach tradycyjnie propolskich.

Niezbyt udana była też berlińska wizyta Andrzeja Dudy, z której do mediów przebiły się głównie wywody prezydenta na temat żarówek i dość arogancka odpowiedź na pytanie jednego z dziennikarzy o upolitycznienie mediów publicznych w Polsce. - Z niemieckiego punktu widzenia, było to dość otrzeźwiające - mówi Kai-Olaf Lang, zwracając uwagę, że Niemcy dużo zainwestowali w te rocznicowe wydarzenia. - Efekt był jednak umiarkowany - dodaje.

Wysoka intensywność wydarzeń polsko-niemieckich w mijającym roku raczej nie przełożyła się na wysoką jakość wzajemnych stosunków. Dyrektor warszawskiego biura think tanku European Council on Foreign Relations (ECFR) Piotr Buras ocenia w rozmowie z Deutsche Welle, że relacje między Berlinem i Warszawą pozostają na bardzo niskim poziomie. - Po obu stronach brakuje zaufania, a także wiary w to, że w jakimś przewidywalnym czasie będzie można zrobić coś więcej - mówi. Zdaniem Burasa zgrzyty i lapsusy, do których doszło przy okazji rocznicowych spotkań, w symboliczny sposób oddają stan wzajemnych stosunków. - Obie strony próbują pokazać, że się starają i że wszystko jest w porządku, ale bardzo niewiele z tego wynika - zaznacza.

Strategiczna rozbieżność

Mijający rok uwypuklił też poważną - jak podkreślają eksperci - różnicę między Berlinem i Warszawą. Chodzi o rozbieżne postrzeganie stosunków transatlantyckich i polityki prezydenta USA Donalda Trumpa. Bo o ile w Niemczech dojrzewa przekonanie, że wraz z nadejściem Trumpa Europa w końcu musi przejąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, to Polska wciąż pokłada w tej sprawie wielkie nadzieje w Waszyngtonie. - Im bardziej Niemcy i Francja idą w stronę europejskiej suwerenności, tym bardziej Warszawa idzie w stronę bilateralizmu polsko-amerykańskiego - mówi Piotr Buras i przypomina choćby o mile widzianej w Polsce koncepcji Fort Trump. Analityk dodaje, że wobec zapowiedzi wycofania USA z traktatu o likwidacji pocisków średniego zasięgu (INF), w Europie może niebawem zacząć się nowa debata o dozbrojeniu, w której Polska prezentowałaby zapewne inne stanowisko niż Niemcy. - Można sobie wyobrazić, jakie będą reakcje niemieckie, gdyby Polska zaczęła się domagać stacjonowania amerykańskich rakiet średniego zasięgu - mówi.

Ekspert zauważa, że także sprawa budowy gazociągu Nord Stream 2, która nie jest nowym tematem w repertuarze trudności polsko-niemieckich, nabrała nowego wymiaru wraz z nadejściem Donalda Trumpa. Amerykański prezydent zagroził bowiem sankcjami dla firm biorących udział w tym projekcie, a władze w Warszawie zaczęły się tego nawet domagać, mocno irytując Berlin. - Angażowanie do tej dyskusji strony amerykańskiej, która ma własny interes gospodarczy w postaci eksportu swojego LNG do Europy, jest w oczach Niemców czymś niedopuszczalnym w relacjach między sąsiadami i partnerami w UE - mówi Buras. Także Kai-Olaf Lang z SWP ocenia, że rozbieżność w ocenie strategicznych interesów bezpieczeństwa Europy, w tym stosunku do USA, może być w przyszłości jednym z największych wyzwań w relacjach Niemiec i Polski.

Gospodarka niewzruszona

Harmonijniej mijający rok układał się w kwestii współpracy gospodarczej Polski i Niemiec. Nie ma jeszcze pełnych danych dotyczących obrotów handlowych za cały 2018, ale Komisja Wschodnia Niemieckiej Gospodarki (OAOEV) spodziewa się kolejnego rekordu. Wskazują na to dane z pierwszego półrocza, w którym wartość wymiany handlowej wzrosła o ponad 8 procent w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Zawirowania polityczne zdają się nie szkodzić dobrej polsko-niemieckiej współpracy gospodarczej.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne