Reklama

Reklama

Polscy studenci zatrzymani na Białorusi. MSZ: Nie zostawimy ich

- Mamy informacje o polskich studentach na Białorusi, z którymi ich rodziny straciły kontakt. Nie zostawimy ich bez pomocy - poinformował w środę (12 sierpnia) w Polskim Radiu 24 wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. W sprawie zatrzymanych interweniował w białoruskim MSZ ambasador RP w Mińsku Artur Michalski. Apel o pomoc w odnalezieniu młodych mężczyzn wystosowała matka jednego z nich.

Poseł KO Michał Szczerba, który obserwował wybory i protesty powyborcze w Mińsku poinformował, że skontaktowały się z nim rodziny polskich studentów, które w poniedziałek utraciły z nimi kontakt.

Wiceszef MSZ poinformował, że resort posiada również te informacje. - Ja również byłem w kontakcie z posłem Szczerbą i mi te informacje przekazywał - powiedział Jabłoński, dodając, że pomoc zostanie udzielona.

Reklama

MSZ: Trzech Polaków zatrzymanych

Jabłoński przekazał PAP, że na Białorusi zostało zatrzymanych w sumie trzech Polaków, a w ich sprawie interweniował w białoruskim MSZ ambasador RP w Mińsku Artur Michalski. Resort dyplomacji zapewnił, że informacje są przekazywane rodzinom zatrzymanych, a ambasador domagał się ich uwolnienia.

Dyplomaci znają już miejsce przebywania dwóch z zatrzymanych Polaków, a w sprawie trzeciego trwają ustalenia.

Jak dotąd przedstawiciele konsulatu nie mieli jeszcze możliwości spotkania z zatrzymanymi.

- Prowadzimy działania w celu wyjaśnienia sytuacji i udzielenia polskim obywatelom wparcia konsularnego - poinformowano.

Apel matki

Z apelem o pomoc z odnalezieniu studentów zwróciła się w mediach społecznościowych matka jednego z nich.

"Kochani, mój syn Kacper Sienicki razem ze swoim kolegą Witkiem Dobrowolskim zostali zatrzymani przez milicję w Mińsku na Białorusi. Od wczoraj nie mam z nim kontaktu. Także nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ambasada RP w Mińsku nie są obecnie w stanie mi pomóc. Nie wiem, gdzie go wywieziono i nie wiem co robić. Płaczę i błagam Was o udostępnianie tego postu, bo tylko nagłaśniając tę sprawę, mogę cokolwiek teraz zrobić. Kacper skończył Studia Europy Wschodniej, stąd jego zainteresowania. Pojechał, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów. Mam nadzieję, że nic mu nie jest i szybko się do mnie odezwie. Pomóżcie, proszę, udostępniajcie" - napisała Aneta Sienicka na Facebooku we wtorek.

"Bardzo dużo zależy od działań UE"

Wiceminister Paweł Jabłoński podkreśla, że resort dyplomacji stale monitoruje sytuację na Białorusi. Zdaniem wiceszefa MSZ protesty, które trwają po wyborach w Mińsku, są "rozpędzane" coraz bardziej brutalnie przez białoruskie służby i stale istnieje ryzyko eskalacji konfliktu.

Według wiceszefa MSZ prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka "czuje, że jego realna legitymizacja została bardzo poważnie naruszona" i będzie tłumił dalsze protesty. - Bardzo dużo zależy od tego, jakie działania podejmie UE i społeczność międzynarodowa - mówił Jabłoński.

Zapewnił, że Polska będzie domagała się, żeby UE podjęła działania szybciej, niż podczas wrześniowego szczytu, żeby zapobiec wymknięciu się spod kontroli sytuacji na Białorusi.

- To wielki test dla przywódców unijnych, na to, czy mogą przerwać urlopy i spotkać się choćby w formie zdalnej, żeby tym tematem się zająć i wyrazić jednoznaczne stanowisko i przedstawić bardzo konkretne oczekiwania od prezydenta Białorusi i ofertę do rozmów - powiedział wiceszef resortu dyplomacji.

"Protestujący nie dają się sprowokować"

Zdaniem Pawła Jabłońskiego mimo ewentualnych prowokacji protestujący prowadzą swoje działania w sposób pokojowy. - Nie dochodzi do zamieszek, do niszczenia mienia, plądrowania sklepów, ataków na własność prywatną, nie ma tego rodzaju komponentów w tych działaniach. To oznacza, że ci protestujący nie dają się sprowokować i miejmy nadzieję, że tak zostanie - zaznaczył.

Wiceszef MSZ zadeklarował również, że Polska nie zamyka się na Białorusinów i w razie groźby represji będzie aktywnie ich wspierać. - Będziemy gotowi do udzielania pomocy - zapewnił.

Demonstracje i starcia z milicją

Od niedzieli (9 sierpnia) w Mińsku i innych miastach Białorusi trwają protesty. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.

Cichanouska opuściła Białoruś. We wtorek minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius poinformował, że Cichanouska jest bezpieczna na Litwie.

Zobacz: Kolejne oświadczenie Swiatłany Cichanouskiej. Poczobut: Została zmuszona

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne