Reklama

Reklama

Polacy "zabezpieczają się" przed katastrofą nuklearną. Eksperci załamują ręce

Im groźniej nuklearnym atakiem straszy Władimir Putin, tym większe staje się zainteresowanie Polaków jodkiem potasu. - Strach przed potencjalnym zagrożeniem jest zrozumiały - podkreślają lekarze i farmaceuci, tłumacząc dlaczego, mimo lęku, nie ma co przyjmować jodku potasu "na zapas". Ale w cieniu ich apeli kwitnie internetowy handel związkiem. Roztwory, kryształki. Czego dusza zapragnie. Poza informacją, czym to się może skończyć.

Odkąd wybuchła wojna w Ukrainie w wielu miejscach próżno szukać na aptecznych półkach płynu Lugola. - Nie ma. Wykupili - słyszymy, pytając w kilku losowo wybranych aptekach o dostępność płynu. - Ale ciągle przychodzą i pytają, kiedy będzie - dodaje jedna z farmaceutek.

Znaleźli się więc tacy, którzy postanowili wykorzystać tę "niszę". I przy okazji zarobić na fali strachu Polaków. W opcji "kup teraz" i z kurierem.

Handel jodkiem potasu. "Kryształki, roztwory. 99 proc. czysty, polecam"

Łukasz pięcioprocentowy roztwór jodku potasu oferuje w sieci za 26 zł za 50 ml.

- Na tę chwilę zostało mi około 850 ml. Pod koniec tygodnia będę miał o litr więcej - informuje mężczyzna. Zapewnia, że "lek na promieniowanie" jest bezpieczny. - Wytwarzam go z produktów o czystości 99 proc. - podkreśla w rozmowie z klientami. Przysyła też zalecane przez niego dawkowanie.

Reklama

- Nie trzeba czekać, aż coś się stanie. Proszę brać już teraz. Tylko nie przekraczać sugerowanej dawki i rozpuszczać w mleku, wodzie lub soku - zaleca.

Tomek wystawia 30 butelek po 30 zł każda. - Jod jest bezpieczny. Sam go codziennie zażywam, daję dzieciom. Trzeba go nawet spożywać wcześniej, aby nasycić nim tarczycę. Po wybuchu już będzie za późno - przekonuje.

Iza butelkę roztworu wodnego jodku potasu oferuje za 40 zł - Robię roztwór dla siebie i znajomych, nadwyżkę sprzedaję. Teraz została mi już tylko jedna butelka - tłumaczy kobieta. W kolejnej wiadomości opisuje, ile kropel brać profilaktycznie, a ile w przypadku, "kiedy coś się stanie".

Nie wspomina, żeby skonsultować cokolwiek z lekarzem. Przysyła za to długą listę, na co pomoże zażywanie jodu. Od alergii, po zbyt wysoki cholesterol, poronienia, utratę słuchu, depresję, uczucie chłodu, chorobę refluksową przełyku czy problemy z płodnością. - Jod jest potrzebny każdej komórce, nie tylko tarczycy - podkreśla.

Katarzyna idzie o krok dalej. Sprzedaje nie roztwór, ale potrzebne do jego zrobienia "kryształki". - A dokładnie 200 g czystego jodku potasu i 100 g jodu krystalicznego - wymienia. Za jeden taki zestaw życzy sobie 136 zł.

Naczelna Izba Aptekarska: Cofamy się do czasów szeptuch i znachorów

Kiedy rozmawiam o internetowym handlu jodkiem z przedstawicielami izb aptekarskich, nie kryją oburzenia.

- Tego typu szarlatanów powinno się umieszczać w odpowiednich dla nich zakładach. Przyjmowanie jodu, szczególnie preparatów nieznanego pochodzenia, takich jak te kupione w internecie, może być niebezpieczne dla zdrowia i życia - ostrzega Marian Witkowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie.

Szczególnie, że, jak podkreśla rzecznik prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej, nie mamy pewności, czym kupiony w internecie jodek potasu w rzeczywistości jest. 

- Absolutnie i pod żadnym pozorem nie wolno ufać takim ogłoszeniom i kupować tego, co ci ludzie sprzedają - podkreśla Konrad Madejczyk. - To, że jest napisane "jodek potasu", nie oznacza, że to jest jodek. Jak z suplementami na odchudzanie, w których okazywało się, że był proszek do prania. Niespecjalista, zwykły Kowalski, kupując takie coś, może się zatruć i umrzeć. To trzeba powiedzieć wprost - podkreśla rzecznik prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Sprzedający w internecie roztwór jodku potasu zapewniają, że "proponowane przez nich dawki są niskie i służą tylko i wyłącznie suplementacji".

- Nawet witaminą C, przyjmowaną w nadmiarze, można sobie zrobić krzywdę. Szczególnie gdy jest ona podawana z innymi lekami - przypomina Marian Witkowski. - Nie ma żadnych wątpliwości, że suplementacja jodu powinna być konsultowana z lekarzem lub farmaceutą, nie z internetowym szamanem. Nie każdy może suplementować jod, nawet w tych bardzo małych dawkach - ostrzega prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie.

Rzecznik Naczelnej Izby Aptekarskiej podkreśla, że wbrew zapewnieniom sprzedających "jodek NIE jest dobry na wszystko". - To są totalne herezje. Należy to w każdej formie piętnować. Cofamy się do czasów szeptuch i znachorów. To na pewno nam nie pomoże. "Po leki do apteki", kiedyś było takie hasło i ono wciąż działa - zaznacza Konrad Madejczyk.

Lekarze i farmaceuci: Stosowanie jodku na zapas nic nie da

Lekarze i farmaceuci rozumieją targające społeczeństwem emocje i strach. Ale stanowczo dementują nieprawdziwe informacje. Są zgodni, że nie da się zabezpieczyć "na wszelki wypadek".

- Zastosowanie jodu - tego, który jest lekiem - powinno odbyć się dopiero w momencie, gdy wystąpi zagrożenie radiacyjne. Wcześniejsze przyjmowanie jodu zupełnie mija się z celem - podkreśla Marian Witkowski, prezes OIA w Warszawie.

Jakie skutki może mieć samowolne przyjmowanie jodu, wymienia w opublikowanym na Facebooku filmie endokrynolog Szymon Suwała.

- Nieuzasadnione i nadwyżkowe stosowanie jodu może prowadzić do nadczynności tarczycy, zapaleń tarczycy, indukcji zwiększenia objawów nadczynności. A z nadczynnością tarczycy nie ma żartów. Ta może powodować arytmię serca, migotanie przedsionków, które może wiązać się z powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi i ryzykiem zawału serca, udaru mózgu i w konsekwencji związanego z nimi zgonu - tłumaczy w nagraniu lek. Szymon Suwała.

Przygotowanie obywateli na zagrożenie radiacyjne jest czynnością logiczną i niezbędną. Dlatego cały mechanizm dystrybucyjny jodku potasu, który jest przygotowywany przez samorządy, przewiduje, że tabletki będą wydawane wcześniej, w momencie gdy poweźmiemy informacje o możliwym ryzyku zagrożenia. W tej chwili budowany jest cały proces decyzyjny kto będzie je dystrybuował, na jakich zasadach i jaki będzie mechanizm powiadamiania obywateli o zagrożeniu. I to jest w rękach powiatów, samorządu lokalnego. Przestrzegamy państwa, aby nie brać tego procesu we własne ręce i pozostawić to specjalistom - mówi Marian Witkowski, prezes OIA w Warszawie.

***

Chwilę przed publikacją tekstu dostaję wiadomość od Izy. "Już nie będzie można tu kupić jodku, usunęli mi dzisiaj ogłoszenie, bo "produkt zawiera substancję czynną".

Sprawdzam. Jedno ogłoszenie zniknęło. Inne wciąż są aktywne.

W międzyczasie kobieta podsyła mi link do internetowej grupy, gdzie swobodnie można kupić jodek potasu, a lista osób proponujących robione własnoręcznie mikstury jest kilka razy dłuższa niż na portalu internetowym.

- Apeluję do wszystkich: nie róbmy sobie krzywdy. Nie kupujmy preparatów jodu z internetu, a w sytuacji, jeśli już ktoś nabył ten preparat, niech się skonsultuje z farmaceutą albo lekarzem, w którym momencie roztwór przyjąć i w jakiej dawce, by nie zadziałał na naszą niekorzyść - zaznacza Marian Witkowski z Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie.

Irmina Brachacz

Irmina.brachacz@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy