Polacy oceniają atak na Wenezuelę. Zapytano o działania Trumpa
Polacy są podzieleni w kwestii ataku USA na Wenezuelę. Jak wynika z nowego sondażu SW Research, 38,6 proc. respondentów negatywnie ocenia interwencję w Caracas i zatrzymanie prezydenta Nicolasa Maduro. Atak wojsk Donalda Trumpa w Wenezueli popiera zaś 29,6 proc. uczestników badania.

W skrócie
- Polacy są podzieleni w ocenie interwencji USA w Wenezueli oraz zatrzymania Nicolasa Maduro.
- Mężczyźni częściej niż kobiety sprzeciwiają się działaniom Donalda Trumpa w Caracas.
- Po aresztowaniu Maduro władzę przejęła Delcy Rodriguez, która deklaruje chęć współpracy z USA.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Pracownia SW Research na zlecenie "Rzeczpospolitej" zadała uczestnikom sondażu pytanie: "Jak ocenia Pani/Pan atak USA na Wenezuelę i pojmanie przez amerykańskich komandosów przywódcy tego kraju, Nicolasa Maduro?".
38,6 proc. respondentów uważa, że atak na Wenezuelę był złym ruchem ze strony USA. Pozytywnie interwencję w Caracas ocenia zaś 29,6 proc. badanych.
Niewiele mniej, bo 26,4 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie, a 5,5 proc. deklaruje, że w ogóle o niej nie słyszało.
Sondaż. Polacy podzieleni ws. ataku USA na Wenezuelę
Według badania 40,7 proc. ankietowanych mężczyzn twierdzi, że Stany Zjednoczone nie powinny były aresztować Nicolasa Maduro i przeprowadzić w Caracas zbrojnej interwencji. 34,8 z nich uważa, że była to dobra decyzja.
Sprzeciw wobec działań Donalda Trumpa w Wenezueli deklaruje również 36,5 proc. kobiet. 31 proc. uczestniczek badania nie ma zdania w tej kwestii, a 24,6 proc. popiera decyzję USA.
Jak zauważa przedstawicielka SW Research Małgorzata Bodzon, działania Trumpa negatywnie oceniają zazwyczaj osoby po 50. roku życia (42 proc.) oraz ankietowani z wykształceniem wyższym (również 42 proc.). Częściej opinię tę podzielają osoby mieszkające w dużych miastach (49 proc. badanych).
Interwencja w Wenezueli. USA chcą przejąć całkowitą kontrolę
W sobotę 3 stycznia amerykańskie wojska wkroczyły do stolicy Wenezueli, atakując m.in. obiekty wojskowe i siedziby tamtejszych władz. W trakcie operacji zleconej przez prezydenta Donalda Trumpa doszło do zatrzymania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores.
Małżeństwo przewieziono do Stanów Zjednoczonych, gdzie zostali oskarżeni m.in. o przemyt narkotyków do USA czy współpracę z grupami przestępczymi, uznawanymi przez USA za szczególnie niebezpieczne. Wenezuelskiemu przywódcy grozi nawet dożywotnie więzienie.
Po aresztowaniu Maduro władzę w Wenezueli przejęła dotychczasowa wiceprezydent Delcy Rodriguez. Polityczka deklaruje chęć współpracy z USA - w piątek władze w Caracas oficjalnie rozpoczęły proces dyplomatyczny przywrócić zerwane w 2019 formalne relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Rodriguez przekazała również, że chciałaby w najbliższym czasie zobaczyć się z Trumpem w Białym Domu.
Prezydent USA przyznał, że uznaje następczynię Maduro za swoją sojuszniczkę. Zastrzegł jednak, że jeśli nowe władze w Wenezueli nie zaakceptują amerykańskich warunków współpracy, Waszyngton rozważy kolejny atak.
Źródło: Rzeczpospolita, PAP











