Polacy bezlitośni wobec ochrony zdrowia. Nowy sondaż dla Polsat News
Polacy w zdecydowanej większości źle oceniają sytuację w polskiej ochronie zdrowia - wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Polaków w badaniu zapytano też, czy zdarza im się wykorzystywać znajomości w kontakcie z ochroną zdrowia.

W skrócie
- Większość Polaków źle ocenia sytuację w polskiej ochronie zdrowia. Żaden z ankietowanych nie wybrał odpowiedzi wskazującej na zdecydowanie dobrą ocenę.
- W sondażu 24,2 proc. uczestników przyznało, że zdarza im się wykorzystywać znajomości w kontakcie z ochroną zdrowia.
- Kwestia publicznej ochrony zdrowia wywołała ogólnopolską dyskusję w związku z aferą wokół Warszawskiego Szpitala Południowego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak ocenia Pan/i sytuację w publicznej ochronie zdrowia? - brzmiało pierwsze pytanie, które usłyszeli uczestnicy sondażu IBRiS dla Polsat News.
Z badania wynika, że źle sytuację ocenia 74,8 proc. respondentów. Na to składa się 43,6 proc. osób, które wskazało odpowiedź "zdecydowanie źle" oraz 31,2 proc. - "raczej źle".
Przeciwnego zdania było z kolei 15,8 proc. Co ciekawe, żaden z badanych nie wybrał opcji "zdecydowanie dobrze". Ponadto 9,4 proc. stwierdziło, iż "trudno powiedzieć".
Sondaż IBRiS dla Polsat News. Polacy o ochronie zdrowia
Respondenci zostali następnie zapytani o to, czy zgadzają się ze stwierdzeniem, iż zdarza im się wykorzystywać znajomości w kontakcie z publiczną ochroną zdrowia.
Sprzeciw wobec tego twierdzenia wyraziło w sumie 72,2 proc. badanych. 46,9 proc. wybrało opcję "zdecydowanie się nie zgadzam", a 25,3 proc. "raczej się nie zgadzam".
Ze stwierdzeniem zgodziło się z kolei 24,2 proc. badanych. Na to złożyło się 4,3 proc. odpowiedzi "zdecydowanie się zgadzam" oraz 19,9 proc. "raczej się zgadzam". Ponadto 3,6 proc. wybrało opcję "trudno powiedzieć".
Sondaż IBRiS dla Polsat News został przeprowadzony na ogólnopolskiej próbie 1000 osób w dniach 24-27 czerwca 2026 roku. Badanie zrealizowano metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo, czyli CATI.
Polska ochrona zdrowia pod lupą. W tle afera wokół warszawskiego szpitala
Kwestia publicznej ochrony zdrowia wywołała ogólnopolską dyskusję w związku z aferą wokół Warszawskiego Szpitala Południowego. Portal Zero ujawnił bowiem, że 28-letni lekarz i radny KO Dawid Kacprzyk, mimo braku specjalizacji, pełnił w placówce funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Ponadto w ciągu roku zarobił około 1,6 miliona złotych.
To jednak nie był koniec sensacyjnych doniesień na temat szpitala. Niedługo później portal przekazał informację, że na kierowanym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością, a do ich dyspozycji był tzw. salonik VIP.
Po ujawnieniu sprawy lekarz zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, następnie zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus i zwrócił szpitalowi część otrzymanych pieniędzy. Chodzi o 500 tys. zł, które placówka musiała mu wcześniej wypłacić z powodu braku możliwości ich zaksięgowania.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ponadto odwołał zarząd oraz radę nadzorczą Szpitala Południowego. Funkcję nowej prezes zarządu placówki ma objąć Aneta Gomółka-Siembora.
Warszawa. Afera wokół Szpitala Południowego. Wszczęto dwa śledztwa
Do sprawy odniósł się też były ordynator chirurgii Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski, który w wywiadzie dla Kanału Zero stwierdził, że na SOR-ze procedury medyczne miały być wykonywane w sposób wadliwy, a błędy lekarskie prowadziły do powikłań, które w części przypadków miały kończyć się śmiercią pacjentów.
Po emisji wywiadu oświadczenie opublikował Dawid Kacprzyk, który zarzucił byłemu ordynatorowi mijanie się z prawdą i zapowiedział podjęcie wobec niego kroków prawnych.
W sprawie Szpitala Południowego w Warszawie wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie - nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że śledczy sprawą również, czy prezydent Warszawy wiedział o nieprawidłowościach w placówce. Poza prokuraturą kontrolę prowadzą również miejscy urzędnicy, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Państwowa Inspekcja Pracy.














