W skrócie
- Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował o odwołaniu całego zarządu Szpitala Południowego, a nowym prezesem zarządu została Aneta Gomółka-Siembora.
- Nowa prezeska ma współpracować z instytucjami prowadzącymi kontrole dotyczące nieprawidłowości w placówce, a prezydent Trzaskowski zapowiedział dalsze decyzje i konsekwencje.
- Premier Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie zapowiedział pełne wyjaśnienie sprawy, konsekwencje prawne i polityczne wobec osób naruszających prawo oraz działania mające ograniczyć podobne nadużycia w przyszłości.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak przekazał Trzaskowski, "pierwszym i najważniejszym" zadaniem Gomółki-Siembory będzie "ścisła współpraca ze wszystkimi instytucjami zaangażowanym w wyjaśnianie nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w zarządzaniu placówką".
"Wszystkie wątpliwości muszą zostać wyjaśnione dogłębnie i transparentnie" - podkreślił.
Afera w Szpitalu Południowym. Zarząd placówki odwołany
Prezydent Warszawy zapowiedział również, że w toku ustaleń wyciągnięte zostaną konsekwencje - także personalne. "Kolejne decyzje niebawem. Będę o nich Państwa na bieżąco informował" - skwitował.
Aferę w Szpitalu Południowym kilkanaście minut przed ogłoszeniem odwołania zarządu placówki skomentował także premier Donald Tusk. - Ja jestem bardzo zdeterminowany, aby sprawę wyjaśnić do samego spodu. Niezależnie od tego, kogo będą się tyczyły te ustalenia - powiedział.
- Mamy zapowiedzianą kontrolę NIK, mamy prokuraturę w tej chwili w Szpitalu Południowym, mamy audyt zlecony przez samorząd warszawski (...). Chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że we wszystkich tych sprawach będziemy, ja będę, naprawdę zdeterminowany i bezwzględny - zapowiedział.
Jak stwierdził, lekarz, którego działania doprowadziły do kontroli, "de facto potwierdził" prawdziwość medialnych doniesień swoją decyzją o zwrocie części środków. - To jest prawie pół miliona złotych, a więc zakładamy, że ta decyzja jest związana z jego świadomością, że działał niezgodnie z prawem - podsumował.
Donald Tusk o sprawie Dawida Kacprzyka
- Wszędzie tam, gdzie doszło do naruszenia prawa, będą konsekwencje nie tylko prawne, ale też polityczne - stwierdził Tusk, zapowiadając także działania systemowe, które w przyszłości mają ograniczyć tego typu nadużycia.
Szef rządu zaznaczył, że celem działań Rady Ministrów nie jest przy tym uderzenie w osoby wykonujące zawód lekarza. - Nie pozwolę na żadne decyzje, które sprawią, że lekarze będą mniej pracowali - zadeklarował.
Polityk zwrócił się także do swoich zwolenników. - Nie ma mowy o tym, żeby usprawiedliwiać złe rzeczy tym, że inny robili gorsze. I prosiłbym, aby nikt tego argumentu nie używał - podkreślił.
Tusk zaznaczył jednak, że nie oznacza to, że obecny rząd "nie różni się niczym od PiS-u", przywołując w tym kontekście przykład Janusza Cieszyńskiego. Jak stwierdził, po tym jak "wyszła na jaw sprawa respiratorów, on awansował". - Gdyby rządził PiS, ten młody człowiek ze Szpitala Południowego zostałby wiceministrem - stwierdził.















