Pogrzeb Łukasza Litewki. Morze ludzi pożegnało tragicznie zmarłego posła
W parafii w Sosnowcu odbył się pogrzeb tragicznie zmarłego posła Lewicy Łukasza Litewki. We mszy uczestniczyły najważniejsze osoby w państwie w tym m.in para prezydencka, premier o raz marszałek Sejmu. Dalsza część ceremonii, w tym sam pochówek, ma charakter prywatny i odbywa się w gronie rodziny oraz najbliższych.

W skrócie
- W Sosnowcu rozpoczęły się państwowe uroczystości pogrzebowe tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki, z udziałem pary prezydenckiej i premiera Donalda Tuska.
- Uczestnictwo w ceremonii zostało ograniczone do zaproszonych osób, a bliscy zmarłego zaapelowali o pomoc potrzebującym zamiast kwiatów.
- Łukasz Litewka zginął w wypadku drogowym, sprawca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i przyznał się do zarzucanego czynu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Uroczystości pogrzebowe posła Łukasza Litewki rozpoczęły się w środę po godz. 13.
O 13.30 zaczęła się msza święta w kościele parafii rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu. Uroczystość miała charakter państwowy, jej organizatorem była Kancelaria Sejmu.

Na wstępie uroczystości prezydent Karol Nawrocki wręczył na ręce ojca zmarłego parlamentarzysty Order Odrodzenia Polski.

Mszy świętej przewodniczył biskup sosnowiecki Artur Ważny.
- Nie bójmy się Chrystusa, tego prawdziwego, który nie przychodzi, by zabrać nam wolność, ale by dać fundament, dzięki któremu można kochać tak odważnie i bezinteresownie jak uczył nas tragicznie zmarły. Bóg nie szuka nieskazitelnych życiorysów. On szuka serc, które potrafią drżeć z nim o drugiego człowieka. W Łukaszu takie serce znalazł - mówił podczas homilii duchowny.

Jak podkreślił, postać Łukasza "jest dla nas dowodem, że mądrość życia nie pochodzi z teorii, ale z relacji". - Bóg, o którym mówimy, nie jest odległą ideą, ale źródłem z którego Łukasz czerpał siłę by nie stać się cynikiem w świecie pełnym wyrachowania - dodał.
"Był kochany przez tysiące ludzi". Włodzimierz Czarzasty wspomina Łukasza Litewkę
Następnie głos zabrał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. - Łukasz był dobrym człowiekiem. Kochał ludzi. Żył swoim życiem. Był niezależny. Żył dla innych. Dla ludzi, dla zwierząt. Pomagał - podkreślił.
Czarzasty przywołał również osobiste wspomnienie z Wielkanocy 2021 roku. Wspominał, że Litewka zadzwonił do niego z prośbą o przewiezienie psa z Warszawy do Sosnowca, ponieważ znalazł dla zwierzęcia nowy dom - Przywiozłem. Bo to było dla niego ważne. Nie polityka. Stworzenia, ludzie i Sosnowiec - wspominał.

- Był oddany ludziom i sprawom. To on określał co jest ważne, a co jest nieważne. Jednoczył ludzi. Potrafił zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach nawet po śmierci. Ludzie go kochali. Ludzie mu wierzyli. Ludzie widzieli w nim szansę na ratunek. Jak nikt nie mógł pomóc, to wierzyli, że Łukasz pomoże. Często był ostatnią szansą na życie, na ich życie, na życie ich dzieci - kontynuował.
Zaznaczył, że "takich ludzi jest mało". - Dziś łączę się w bólu z jego rodziną i bliskimi. Żegnacie kogoś najbliższego, ukochanego, ale wiedzcie, że był bliski i ukochany dla tysięcy ludzi. Był dobrym człowiekiem. Łukasz, pozostaniesz w naszych sercach. Dziękuję ci za twoje życie - zakończył.

Na zakończenie odczytano także list od rodziny Łukasza, który w ich imieniu odczytał ksiądz Patryk Kucharski, wikariusz parafii miejsca zamieszkania posła.
"Choć dziś ból rozdziera duszę, wiemy, że zostawiasz po sobie coś bezcennego. Dobro, które będzie trwać. Poprzez twoje czyny opłakują cię z nami tysiące matek i ojców. Mamy nadzieję, że i dobry Bóg dostrzeże twoje uczynki" - napisali jego bliscy.
We mszy wzięły udział najważniejsze osoby w państwie, oprócz pary prezydenckiej i marszałka Sejmu m.in. premier Donald Tusk, wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat, szefowa klubu Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska oraz minister i wicepremier Krzysztof Gawkowski.

Kondukt żałobny przeszedł na cmentarz parafialny przy ul. Zuzanny w Sosnowcu, gdzie spocznie Litewka. Dalsza część ceremonii, w tym sam pochówek, ma charakter prywatny i odbywa się w gronie rodziny oraz najbliższych.
Pogrzeb Łukasza Litewki. Posłowie żegnają kolegę, wśród gości para prezydencka
Kancelaria Sejmu poinformowała, że zgodnie z wolą rodziny zmarłego, zarówno uroczystości w kościele, jak i na cmentarzu odbędą się bez udziału mediów. Ceremonia w kościele ograniczona będzie do grona osób osobiście zaproszonych oraz wcześniej zgłoszonych. Nie przewidziano także oficjalnych przemówień.
Bliscy zmarłego zaapelowali w mediach społecznościowych, by zamiast kwiatów i wiązanek wykonać "dowolny gest dobroci", nawiązujący do działalności posła. Zachęcili m.in. do wsparcia potrzebujących, wpłat na zbiórki charytatywne, pomocy schroniskom i organizacjom pomocowym.
Wcześniej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że wszystkie głosowania w Sejmie, które miały się odbyć w środę zostały przeniesione na czwartek. Jak dodał, każdy z posłów który chce wziąć udział w pogrzebie Łukasza Litewki uzyska pomoc w dotarciu do Sosnowca i powrocie do Warszawy. Jednocześnie podkreślił, że posiedzenie Sejmu będzie trwało. Obradom ma przewodniczyć m.in. Szymon Hołownia.
W związku z uroczystościami pogrzebowymi do około godz. 17 w środę należy spodziewać się utrudnień w ruchu drogowym w Sosnowcu.
Łukasz Litewka zmarł w wypadku. Kierowca usłyszał zarzuty
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 23 kwietnia. Według dotychczasowych ustaleń 57-letni mieszkaniec Sosnowca kierujący Mitsubishi Colt zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z posłem jadącym z naprzeciwka na rowerze. Łukasz Litewka zmarł mimo reanimacji.
Kierowca Mitsubishi został zatrzymany, usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. We wtorek wyszedł z aresztu po wpłaceniu kaucji. Za czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Według prokuratury mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady poruszania się w ruchu drogowym i również nieumyślnie spowodował śmierć posła. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Swoje zachowanie tłumaczył utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem lub też całkowitą niepamięcią co do przebiegu wypadku.
Na podstawie zgromadzonych materiałów prokuratura uznała, że te oświadczenia "mogą stanowić wyłącznie linię obrony", a część wyjaśnień podejrzanego "budzi wątpliwości". Wniosek o aresztowanie podejrzanego śledczy uzasadniali m.in. grożącą mu surową karą oraz obawą matactwa.














