Reklama

Reklama

Podsłuch Brejzy i dymisja Mejzy. Politycy komentują

​"PiS obiecał, że będzie słuchał ludzi. Więc słucha" - napisał na Twitterze Donald Tusk. To komentarz do czwartkowej informacji o prawdopodobnej inwigilacji systemem Pegasus telefonu senatora KO Krzysztofa Brejzy. Tego samego wieczoru do dymisji podał się wiceminister sportu Łukasz Mejza. "Dymisja Mejzy nie przykryje podsłuchiwania Brejzy" - stwierdził Roman Giertych.

Senator KO Krzysztof Brejza padł kolejną ofiarą Pegasusa - podała w czwartkowy wieczór Associated Press. Telefon opozycyjnego senatora miał być atakowany 33 razy - od 26 kwietnia do 23 października 2019 roku. W tym czasie Krzysztof Brejza był szefem sztabu Koalicji Obywatelskiej. Wybory odbyły się 13 października.

Łukasz Mejza podał się do dymisji

Również w czwartkowy wieczór Łukasz Mejza poinformował, że podał się do dymisji z funkcji wiceministra sportu i turystyki. Zapowiedział, że nadal będzie wspierał obóz Zjednoczonej Prawicy.

Podziękował wszystkim, którzy w ostatnich tygodniach wspierali go, wiedząc - jak napisał - że "wszystkie oskarżenia formułowane w jego stronę przez medialnych płatnych zabójców, są wyssane z wyjątkowo brudnego palca politycznego zleceniodawcy".

Reklama

Mejza stwierdził też, że dymisja pozwoli mu na obronę dobrego imienia i pokazanie, że "cała ta sprawa została wymyślona i spreparowana na potrzeby wojny z rządem". "Wszyscy 'dziennikarze', a także politycy, którzy w pogoni za ugraniem kilku politycznych punktów, rozsiewali fake newsy na mój temat, poniosą adekwatne konsekwencje prawne" - oświadczył.

"Muszę też rozczarować opozycję. Przegraliście. Wasze ataki nie wywołają pożądanych przez Was skutków: wspierałem i nadal będę wspierać patriotyczny obóz Zjednoczonej Prawicy" - zadeklarował.

Tusk: PiS obiecał słuchać ludzi. I słucha

Politycy i osoby publiczne skomentowały na Twitterze czwartkowe doniesienia.

"Dymisja Mejzy nie przykryje podsłuchiwania Brejzy" - napisał Roman Giertych, który również miał paść ofiarą Pegasusa.

Dodał, że "w Polsce nagrywa się życie osobiste wszystkich: posłów, senatorów, adwokatów, prokuratorów, dziennikarzy, lekarzy, biskupów, urzędników itd.".

"JK dał dostęp do wojskowych programów ludziom, którzy postanowili zamienić Polskę w Chiny. Kraj rządzony inwigilacją przez jedną partię" - stwierdził.

"PiS obiecał, że będzie słuchał ludzi. Więc słucha" - napisał z kolei lider PO Donald Tusk.

"Nielegalna inwigilacja Krzysztofa Brejzy gdy kierował kampanią wyborczą największego ugrupowania opozycyjnego w 2019 roku i nie toczyło się wobec niego żadne postępowanie jest brutalnym naruszeniem prawa i demokracji. Wszyscy odpowiedzialni muszą być surowo ukarani" - podkreślił Tomasz Siemoniak.

"Nie wystarczy dymisja z funkcji wiceministra. Mejza powinien natychmiast zrzec się mandatu poselskiego i zniknąć z życia publicznego. Po zmianie władzy niezależna prokuratura zbada każdy jego biznes i prześwietli każdą dotację. Ta sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan" - zapowiedział Borys Budka.

"Łukasz Mejza podał się do dymisji. Uwaga: nie wywalono go na zbity pysk, lecz łaskawie sam zrezygnował z zaszczytnej funkcji. Takie standardy. Przepraszam za słowa, ale ten rząd to nierząd !!!" - podkreślił senator Bogdan Zdrojewski.

Brejza ofiarą Pegasusa. "Łamali prawo, by poznać plany opozycji"

"PiS podsłuchiwał Krzysztofa Brejzę. Hakowali go 33 razy. Nie było prowadzone przeciwko niemu żadne dochodzenie, ma immunitet, a mimo to łamiąc prawo podsłuchiwali go aby znać plany polityczne opozycji. K. Brejza nie jest z Lewicy. Ale go cenię i będę go bronił. Dlatego to piszę" - skomentował Włodzimierz Czarzasty.

Europoseł Marek Belka zauważył - zwracając się do PiS -  że "jest różnica między Mejzą a Brejzą".

"Ten pierwszy nikogo już nie interesuje. W sprawie tego drugiego macie chyba trochę do wyjaśnienia".

W kolejnym twittcie podkreślił, że "dla ścisłości, panem Mejzą zainteresują się zapewne odpowiednie instytucje, kiedy przestanie je kontrolować obecna klika".

"Nowy sposób PIS na wygrywania wyborów - podsłuchiwanie szefa sztabu KO w czasie kampanii wyborczej" - napisała Katarzyna Lubnauer.

Dymisja Mejzy. "Nie z nami te numery, oszuści pospolici"

Tomasz Trela z Lewicy zauważył, że "dymisją Mejzy chcą przykryć podsłuchy Brejzy".

"Nie z nami te numery, oszukańcy pospolici" - dodał.

Michał Szczerba podkreślił, że "wymuszone przez wolne media i opozycję odejście wiceministra PiS z rządu nie wystarczy. Powinien natychmiast złożyć mandat. To wstyd przebywać z taką kreaturą w sali posiedzeń!".

"Ta 'dymisja w poczuciu odpowiedzialności za Polskę' jest równie żalowa jak cała akcja z wzięciem go do rządu. Sił brak prawym i sprawiedliwym na wywalenie i rozliczenie. Przyjdzie czas rozliczymy ich wszystkich. Za złodziejstwo, podsłuchy, niepraworządność i niegospodarność" - oceniła Barbara Nowacka.

"Teraz czekamy na dymisję Mejz odpowiedzialnych za służby specjalne i nielegalne podsłuchiwanie Krzysztofa Brejzy" - napisał Marcin Kierwiński.

"Dymisją Mejzy próbują przykryć aferę podsłuchów Brejzy. Od afery do afery, od kompromitacji do kompromitacji. Ten rząd już nie ma podstaw istnieć" - podała posłanka Lewicy Beata Maciejewska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje