Reklama

Reklama

PO chce wyjaśnień w sprawie wydarzeń w Poznaniu

​Platforma Obywatelska domaga się wyjaśnień od szefa MSWiA w sprawie wydarzeń w Poznaniu w związku "czarnym protestem". Wczoraj kobiety w różnych miastach Polski protestowały przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego.

Po manifestacji na placu Adama Mickiewicza grupa osób przeszła w kierunku ulicy Święty Marcin, gdzie mieści się lokalne biuro PiS. Tam napastnicy obrzucili budynek i policjantów kamieniami. Zatrzymano trzy osoby - kobietę i dwóch mężczyzn. Rannych zostało pięciu funkcjonariuszy. Szef poznańskiej Platformy Obywatelskiej, poseł Rafał Grupiński pytał podczas konferencji prasowej w Sejmie, dlaczego przeciwko kobietom wystawiono uzbrojone oddziały prewencji.

O 19.00 na wniosek Platformy Obywatelskiej zbiera się komisja spraw wewnętrznych i administracji. Na tym posiedzeniu przedstawiciele MSWiA i Prokuratury Generalnej mają przedstawić informację na temat wzrostu liczby aktów agresji wobec cudzoziemców przebywających w naszym kraju. PO chce, by tę informację poszerzono o wyjaśnienie wczorajszej sytuacji z Poznania.

Reklama

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapowiedział rano w TVP Info, że osoby, które zaatakowały policjantów, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej.

Czterech 18-latków odpowie za zakłócanie "czarnego protestu"

Już wiadomo, że zarzut popełnienia wykroczenia zakłócania legalnego zgromadzenia przedstawiła policja czterem 18-latkom.

- Do komisariatu przy ul. Dzielnej policja doprowadziła czterech mężczyzn. Rzucali w kierunku protestujących jajkami. Przedstawiono im zarzuty zakłócania przebiegu legalnego zgromadzenia - powiedział we wtorek Robert Szumiata ze stołecznej policji.

Kodeks wykroczeń przewiduje za to karę ograniczenia wolności lub grzywny. Mężczyźni po przesłuchaniu zostali zwolnieniu. Będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy - poinformował Szumiata.

W wielu miastach Polski odbył się w poniedziałek "czarny protest" - jako wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. W manifestacji w Warszawie - jak szacują służby porządkowe - wzięło udział w kulminacyjnym momencie ok. 17 tys. osób. Po proteście do jednostek policji zostało doprowadzonych czterech mężczyzn w związku z zakłóceniem porządku - mówił PAP w poniedziałek rzecznik KSP Mariusz Mrozek. Mrozek wyjaśnił, że osoby te rzucały czymś w kierunku policjantów odgradzających od głównej manifestacji grupę przeciwników aborcji, która zgromadziła się pod kolumną Zygmunta.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy