Kolejny zwrot akcji po nieudanym przeprowadzeniu wyborów w Polsce 2050. Jak potwierdził Polsat News, startująca na szefową formacji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała swojej rywalce z anulowanej II tury głosowania Paulinie Hennig-Klosce, by obie zostały współprzewodniczącymi partii. Na razie odpowiedzi drugiej strony nie ma, lecz w tle wszystkiego jest wolta Szymona Hołowni.
Choć wcześniej wykluczał, że chce nadal kierować Polską 2050 (w końcu w wyborach udziału nie wziął), teraz wysyła sygnały, że może chcieć pozostać na stanowisku. Skomplikowanej sytuacji wewnątrz ugrupowania przyjrzeli się w nowym odcinku "Politycznego WF-u" Piotr Witwicki i Marcin Fijołek.
"Polityczny WF" - nowe odcinki podcastu w serwisie Interia Wydarzenia oraz na platformach YouTube, otwiera się w nowym oknie, Spotify, otwiera się w nowym oknie i Podcasty Apple, otwiera się w nowym oknie. Zapraszamy też na kanał nadawczy na WhatsAppie, otwiera się w nowym oknie!
Hołownia widzi Polskę 2050 poza koalicją?
Drugi z dziennikarzy usłyszał o "bardzo spiskowej" hipotezie, zgodnie z którą II tura wyborów w Polsce 2050 miała zostać "wysadzona w powietrze" przez Hołownię i jego ludzi, którzy celowo rozesłali linki, aby wywołać sztuczny ruch na stronie umożliwiającej głosowanie - choć kilka innych osób takiemu scenariuszowi zaprzeczyło.
Dlaczego założyciel partii miałby to zrobić? Aby mieć jeszcze szansę utrzymać funkcję jej lidera po tym, jak nie udało się mu zdobyć stanowiska w strukturach ONZ, gdy jednocześnie musiał oddać fotel marszałka Sejmu na rzecz Włodzimierza Czarzastego. - W dziwnym polu, na spalonym, zostały Hennig-Kloska i Pełczyńska-Nałęcz. Co one mają mówić: "Szymon, ale tu już my rządzimy"? Czy: "Tak, wróć i ja w sumie wycofuję się z kandydowania"? - mówił Marcin Fijołek.
Zobacz nowy odcinek podcastu "Polityczny WF"!
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Jak ustalił prowadzący "Graffiti" w Polsat News, "główny problem jest taki, że Hołownia chyba dojrzał do tego - albo sytuacja do tego dojrzała - aby wdrożyć plan pod tytułem 'Wyjście z koalicji'". Ustępujący przewodniczący ma bowiem uważać, iż w obecnym sojuszu Polskę 2050 "nic dobrego nie czeka", a półtora roku do wyborów parlamentarnych "można wykorzystać tylko na budowaniu się jako poważna alternatywa".
- W tym myśleniu jest logika, że partia przynajmniej mogłaby pokazać się jako odrębna część, a dzisiaj muszą wszystko żyrować. Miała być "trzecia droga", a wyszła trzecia noga Platformy Obywatelskiej - wskazał w "Politycznym WF-ie" Marcin Fijołek, a Piotr Witwicki uzupełnił, iż Hołowni może chodzić o "razemizację" Polski 2050 - od nazwy opozycyjnego ugrupowania Adriana Zandberga i Aleksandry Owcy, które do Sejmu dostało się ze wspólnych list z rządzącą Lewicą.
Głosy z Polski 2050: Rozpad partii nieunikniony
Jak nadmienił Marcin Fijołek, w klubie Polski 2050 nie ma jednak pełnej zgody na realizację wizji Hołowni - jest w nim podział, o czym świadczyło również głosowanie nad kandydaturą Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera. "Za" było wówczas 16 osób, a "przeciw" - 14, co oznacza, że gdyby jedna osoba zmieniła zdanie, byłby remis.
- Niemała część klubu czuje się bardziej częścią koalicji rządowej niż Polski 2050, inna chciałaby wyjść z tej koalicji, szukając jednak swojej tożsamości. Usłyszałem od paru działaczy: "Sorry, to się już nam nie sklei. Może i wybierzemy tego szefa lub szefową, ale rozpad partii jest nieunikniony - za daleko to poszło, nie wytrzymamy już ze sobą" - skwitował prowadzący "Graffiti".












