Pierwsze samoloty z Dubaju wylądowały w Polsce. "Widzieliśmy te rakiety"
Na lotnisku w Warszawie wylądował samolot z Dubaju. - Bardzo dużo ludzi koczuje, a ci, którzy nie dostali hotelu, gdzieś tam na tych terminalach jeszcze przebywają - relacjonował jeden z pasażerów, który wrócił z regionu ogarniętego wojną. Wielu podróżnych utknęło zagranicą po odwołanych rejsach oraz wskazaniach Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego. Wtorkowe pojedyncze rejsy powrotne organizowały linie z Bliskiego Wschodu.

W skrócie
- Na warszawskim lotnisku Chopina wylądował samolot z Dubaju, a pasażerowie wyrażali zadowolenie z powrotu do Polski.
- W związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego zaleciła wstrzymanie lotów do regionu, lecz linie z Bliskiego Wschodu nie podlegają tym wytycznym.
- Pasażerowie relacjonowali trudności związane z powrotem, odwoływanie lotów oraz sytuację na lotniskach, gdzie koczowały osoby oczekujące na transport.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na warszawskim lotnisku Chopina wylądował samolot z Dubaju - poinformował port. Z informacji na stronie internetowej wynika, że kolejny przylot po godz. 8 z tego kierunku jest odwołany. Inny rejs zorganizowano we wtorek rano na trasie Dubaj - Poznań.
- Ludzie nie wierzyli, że ten samolot wystartuje, po przylocie zaczęły się oklaski. Widziałem, że są naprawdę zadowoleni z tego, że są w Polsce - mówił Maciej Piskorowski, jeden z pasażerów, który rozmawiał na warszawskim lotnisku z dziennikarzami.
Mężczyzna przyznał, że informację o tym, kiedy wyleci, otrzymał godzinę przed wylotem na telefon do pokoju. - To było szybkie pakowanie i bieg na samolot. Ja do końca nie wierzyłem, że to się uda. Przyjechałem na lotnisko, a tam już była duża kolejka, tak że osoby wybrane do Warszawy poleciały - powiedział.
Jak zaznaczył pasażer, na lotnisku było praktycznie pusto. - Obsługiwali niektóre samoloty, dosłownie ten do Warszawy i jeszcze jeden do Bukaresztu, a tak to całe lotnisko puste - policja, wojsko itd. - mówił. Przyznał, że tysiące osób oczekują na powrót do Polski.
Samolot z Dubaju wylądował w Warszawie. "Widzieliśmy te rakiety"
- Bardzo dużo koczuje, a ci, którzy nie dostali hotelu, gdzieś tam na tych terminalach jeszcze przebywają. Bardzo dużo osób zostało wysłanych do hoteli. Szacunek dla przewoźnika, że ogarnął to wszystko na raz - podkreślił Piskorowski.
Pasażer opisał, że do Polski leciał z Filipin, ale z przesiadką w Dubaju. - Dosłownie 20 minut przed przesiadką mój lot został odwołany, były już wybuchy - zaznaczył. Przyznał, że rejestrował się w systemie Odyseusz i otrzymywał SMS na telefon, aby nie opuszczać miejsca, nie zbliżać się do okien. Jak zaznaczył, "większego wsparcia oprócz tych instrukcji nie było". Nie dodzwonił się też na infolinię MSZ.
- Akurat byliśmy po największym ostrzale, widzieliśmy te rakiety. Trzymam kciuki, żeby wszyscy stamtąd wrócili szczęśliwie - mówiła dziennikarzom jedna z turystek.
Inny z pasażerów zaznaczył że "ludzie w Dubaju podchodzą do tego, jakby to była normalna rzecz" - Nie widziałem paniki. Ci, którzy musieli być w Polsce przez obowiązki, to byli bardziej zestresowani. Jak ktoś mógł przedłużyć wakacje, no to, jak mówią: za hajs szejka baluj - mówił.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Lokalne linie mogą wykonywać rejsy
Piotr Rudzki z biura prasowego Lotniska Chopina poinformował, że samolot, który dotarł do Warszawy pochodzi z linii lotniczej Flydubai.
Wyjaśnił jednocześnie, że Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego EASA wydała zalecenie, żeby linie lotnicze wstrzymały się z operacjami z i do Bliskiego Wschodu do 6 marca, jednak linie z Bliskiego Wschodu - czyli m.in FlyDubai - nie podlegają wytycznym tej agencji. Oznacza to, że samolot, który we wtorek wylądował w Warszawie mógł wykonać rejs.
- Natomiast to nie jest tak, że te linie (z Bliskiego Wschodu - red.) masowo uruchamiają teraz rejsy, bo na przykład linia Emirates, która też jest w Dubaju dzisiaj, do nas nie przyleci. To jest decyzja przewoźnika - dodał.
W związku z nalotami przeprowadzonymi na Iran przez USA i Izrael oraz odwetem sił irańskich państwa Bliskiego Wschodu zamknęły przestrzeń powietrzną.
Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) poinformowała w sobotę, że istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej zarówno Iranu, jak i państw sąsiednich, w których znajdują się bazy USA. Zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów.












