Pierwsza reakcja z Polski na zamknięcie konsulatu. "Spodziewaliśmy się"
- Spodziewaliśmy się tego, jest to reakcja na nasze działanie - powiedział szef służb specjalnych Tomasz Siemoniak, komentując decyzję o zamknięciu przez Federację Rosyjską ostatniego polskiego konsulatu w Rosji. Rzecznik MSZ poinformował, że zadania konsulatu w Irkucku przejmie nasza placówka w Moskwie. Zaapelował również, aby pamiętać, że rosyjski konsulat w Gdańsku został zamknięty z powodu aktów dywersji na polskiej kolei, za które odpowiadają rosyjskie służby.

W skrócie
- Rosja zdecydowała o zamknięciu ostatniego polskiego konsulatu w Irkucku w odpowiedzi na wcześniejsze zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku przez Polskę.
- Szef Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że decyzja strony rosyjskiej była spodziewana i powiązana z działaniami polskiego MSZ.
- Powodem działań po stronie Polski były akty dywersji związane z rosyjskimi służbami, które miały miejsce m.in. na polskich torach kolejowych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szef MSZ Radosław Sikorski ogłosił 19 listopada, że podjął decyzję o wycofaniu zgody na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku.
W związku z tym rosyjski MSZ wydał komunikat, w którym poinformował, że "27 listopada Ambasador RP w Federacji Rosyjskiej został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji i otrzymał notę, w której poinformowano go, że w odpowiedzi na cofnięcie przez władze polskie zgody na działalność Konsulatu Generalnego Rosji w Gdańsku z dniem 23 grudnia 2025 r., strona rosyjska podjęła decyzję o cofnięciu zgody na działalność Konsulatu Generalnego RP w Irkucku z dniem 30 grudnia 2025 r.".
Decyzję ze strony Federacji Rosyjskiej skomentował jako pierwszy Tomasz Siemoniak podczas czwartkowej konferencji prasowej.
- To jest reakcja na decyzję ministra Radosława Sikorskiego o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Gdańsku - tłumaczył.
Dodał jednak, że polski konsulat w Irkucku był "bardzo ważny" z punku widzenia interesów Polski. - Był związany z historią, cmentarzami, Syberią i Sybirakami i zostaje zamknięty - komentował polityk. Dodał, jednak, że się tego spodziewano.
Zamknięcie polskiego konsulatu w Rosji. Rzecznik MSZ komentuje
Podobne stanowisko w tej kwestii wyraził rzecznik MSZ Maciej Wewiór, który powiedział w czwartek, że "zamknięcie przez Rosję Konsulatu Generalnego RP w Irkucku jest krokiem, którego strona polska się spodziewała".
- Ambasador Krzysztof Krajewski otrzymał decyzję Rosji o cofnięcie zgody na funkcjonowanie naszej placówki w Irkucku. (...) Uważamy jednak, że nie ma do niej podstaw. Polska nie organizuje i nie wspiera aktów sabotażu w Rosji - przekazał Maciej Wewiór.
Rzecznik MSZ dodał, że "konsulat w Irkucku nie był dużą placówką, tam były zatrudnione trzy osoby. (...) Pracownicy opuszczą terytorium rosyjskie do 30 grudnia - dodał.
- Od nowego roku zadania konsulatu w Irkucku przejmie nasza placówka w Moskwie, w której funkcjonuje wydział konsularny - poinformował Wewiór.
Rosja uważa pretekst do zamknięcia rosyjskiego konsulatu w Gdańsku za "absurdalny". Rzecznik MSZ odpowiedział:
- Zgadzamy się, jest to absurdalny pretekst: organizowanie zamachów i aktów terroru w Polsce. Dlatego pamiętajmy bardzo proszę o kolejności zdarzeń: najpierw mieliśmy to, co wydarzyło się na kolei w Polsce. Potem jedną z odpowiedzi Polski było cofnięcie zgody na funkcjonowanie ostatniego konsulatu rosyjskiego w Polsce, a teraz Rosja zdecydowała się wycofać zgodę na funkcjonowanie konsulatu w Irkucku.
Akty dywersji w Polsce. Sikorski zamyka rosyjski konsulat
Siemoniak także podkreślił, iż działanie ze strony Sikorskiego było związane z aktami dywersji, które miały miejsce w ostatnim czasie.
- Nie mamy wątpliwości, że odpowiadają za nie rosyjskie służby - oznajmił szef służb specjalnych.
Przypomnijmy, że w listopadzie, na trasie Warszawa - Dorohusk doszło do dwóch aktów dywersji. W miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie), pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej sieci trakcyjnej.
Służby badające sprawę ustaliły, że tory zostały celowo uszkodzone. W miejscowości Mika sprawcy podłożyli materiały wybuchowe, które najprawdopodobniej miały doprowadzić do wysadzenia pociągu.
Premier Donald Tusk poinformował, że sprawcami ataków są dwaj obywatele Ukrainy, którzy wyjechali z Polski na Białoruś. Mieli oni działać na zlecenie rosyjskiego wywiadu.














