Reklama

Reklama

Paweł Kukiz o Łukaszu Mejzie: Media mogły przeinaczyć sytuację

- Gdyby Łukasz Mejza się obraził, przestał głosować z PiS, to i tak PiS ma, dzięki umowie z nami, większość - powiedział Paweł Kukiz po spotkaniu z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. - Zdaję sobie sprawę z tego, że media mogą przeinaczyć całą sytuację - skomentował doniesienie o wiceministrze sportu. Podkreślił, że czeka na wyjaśnienie sprawy.

Lider Kukiz'15 spotkał się we wtorek z prezesem PiS. Wśród tematów rozmowy była m.in. sprawa wiceministra sportu Łukasza Mejzy, którą opisała Wirtualna Polska.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że media mogą przeinaczyć całą sytuację. Ja sam doskonale pamiętam sytuację, gdy oskarżano mnie o wyłudzenie mieszkania, choć mieszkałem w nim 20 lat. Kupiłem je na takich samych warunkach i w tym samym czasie jak wszyscy mieszkańcy, bo była taka możliwość. Wówczas nawet nikt nie powiedział mi słowa "przepraszam", więc jestem ostrożny z oceną - powiedział Paweł Kukiz.

Reklama

Polityk podkreślił też, że do wyjaśnienia sprawy Łukasza Mejzy trudno mu ją komentować. - Jeśli okaże się, że to jest jednak prawda, to będę miał problem z dalszą współpracą z takim akurat rządem - zaznaczył lider Kukiz'15.

Kukiz: Kaczyński nie będzie zakładnikiem Mejzy

- Nie wydaje mi się, jeżeli okazałyby się prawdziwe te doniesienia Wirtualnej Polski, żeby prezes Kaczyński za wszelką cenę trzymał Mejzę - stwierdził polityk. - Gdyby Mejza się obraził, przestał głosować z PiS, to i tak PiS ma, dzięki umowie z nami, większość - dodał Kukiz. - Myślę, że prezes Kaczyński nie będzie zakładnikiem Łukasza Mejzy, jeśli informacje okażą się prawdziwe, to nie będzie wiceministra tolerował - podkreślił.

Kukiz odniósł się także do samych zarzutów, które padają w publikacjach WP. - Dla mnie to jest trudne do zaakceptowania, również ze względu na długoletnią walkę o zdrowie dziecka - zaznaczył.

Sprawa Łukasza Mejzy. Służby sprawdzają doniesienia

Łukasz Mejza zasiada w Sejmie od marca tego roku, kiedy to objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Po wejściu do Sejmu Mejza nie przystąpił do klubu Koalicji Polskiej-PSL i pozostał niezrzeszony. Wiceministrem sportu jest od października - objął funkcję z rekomendacji Partii Republikańskiej.

W sierpniu, jeszcze jako poseł niezrzeszony, Mejza został przez Prezydium Sejmu ukarany naganą za niezłożenie oświadczenia majątkowego. - Nie ma w regulaminie takiej możliwości, żeby zdyscyplinować posła, żeby złożył to oświadczenie - mówił wtedy wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS). Ostatnie oświadczenie majątkowe Mejza złożył 27 sierpnia 2021 r., wpisując tam stan posiadania na 16 marca 2021 r., kiedy to został posłem.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn mówił w piątek, że służby specjalne znają doniesienia medialne w sprawie interesów wiceministra Mejzy i wypełniają swoje obowiązki.

Łukasz Mejza miał żerować na ciężko chorych

Wirtualna Polska podała, że Mejza założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych m.in. na raka, Alzheimera, Parkinsona. Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, a także opiekunów dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak - tak w Polsce, jak i na całym świecie - uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według wp.pl interes Mejzy nie wypalił, a pacjenci i ich rodziny zostali oszukani.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy