Reklama

Reklama

Paweł Kukiz: Mówię o nienormalności

- To nieprawda, że żądam podwyżek dla posłów i senatorów, mówię jedynie o nienormalności - powiedział w środę lider Kukiz'15 Paweł Kukiz.

W wypowiedzi dla Polsat News Paweł Kukiz nawiązał do artykułu w środowym "Super Ekspercie". Według "SE" Kukiz żąda podwyżek dla posłów i senatorów. "Paweł Kukiz nie musi się przejmować poselską pensją, bo tylko dzięki prawom autorskim w 2017 r. zarobił 209,2 tys. zł" - zaznaczył dziennik.

Polityk podkreślił, że chodzi mu coś innego. "Sytuacja jest taka, że szef trzeciej siły parlamentarnej dostaje mniej niż wiceburmistrz w gminie, w której mieszka" - zauważył przewodniczący sejmowego klubu Kukiz'15.

"Mówię o nienormalności"

"Czy to jest normalne? - pytał poseł. "Mówię o nienormalności. Nie żalę się i nie żądam. Sam zagłosowałem za obniżeniem posłom pieniążków, ale to nie znaczy, że zgadzam się na sytuację taką, by burmistrz jakiegoś miasteczka zarabiał więcej niż prezydent RP. To jest nienormalne" - podkreślił Kukiz. "Nie poszedłem w politykę dla pieniędzy, poszedłem po to, by przywrócić państwo obywatelom" - zaznaczył.

Reklama

Wyliczył, że dostaje "więcej pieniędzy z tytułu praw autorskich niż to co w Sejmie". "W sejmie dostaję 8 tys. zł brutto, czyli netto wychodzi około 5,5 tys. zł. To jest dla mnie kpina. Jedną czwartą swojej pensji poselskiej oddaję co miesiąc na cele charytatywne, bo mnie na to stać" - dodał Kukiz.

Mniejsze zarobki, większa korupcja

Zwrócił uwagę, że kiedy posłowie zarabiają mniej, są bardziej podatni na korupcję. "W przypadku posłów partii władzy to jest pół biedy, bo oni sobie zrekompensują w ten sposób, że mają pozatrudnianych członków rodzony w spółkach skarbu państwa, tworzy się nowe jakieś spółki. Oni tam sobie odbiją jak gdyby w całokształcie" - mówił Kukiz.

"Nie jestem geniuszem jak Petru"

Jego zdaniem "trzeba napisać siatkę płac, zrobić coś na zasadzie mnożnika". "Na logikę, prezydent wybrany przez obywateli powinien zarabiać najwięcej, następnie premier, potem ministrowie, posłowie itd. Trzeba to uregulować. Pomysłu gotowego nie mam, bo nie jestem takim geniuszem jak pan Petru" - podkreślił polityk.

"Czy można się godzić z taką sytuacją, żeby szef spół wodnej w Kielcach zarabiał 420 tys. zł rocznie? Jak to porównać z zarobkami prezydenta plus jego małżonki" - przekonywał lider Kukiz’15.

--

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy