Paradoks Przemysława Czarnka. "Tym zagra Konfederacja"
Wygląda tak, jakby atakował rząd, w którym sam zasiadał. Jednocześnie musi dbać, aby PiS pozostało jednością. Scenariusz misji, jaką Jarosław Kaczyński zlecił Przemysławowi Czarnkowi, miejscami jest paradoksalny, o czym mówią Piotr Witwicki i Marek Tejchman w nowym "Politycznym WF-ie". Ruchom kandydata na premiera przygląda się Konfederacja i zaciera ręce, by wytknąć mu wszelkie kłopotliwe decyzje sprzed lat.

Prezes myślał, myślał i w końcu znalazł kandydata na premiera - Przemysława Czarnka - który, jak już mówiliśmy w "Politycznym WF-ie", nawet w przypadku wygranej PiS w przyszłorocznych wyborach niekoniecznie musi finalnie stanąć na czele rządu. Co jednak istotne, partia Jarosława Kaczyńskiego zachowała umiejętność utrzymania tajemnicy. Aż do niedzieli nie wiedzieliśmy, na kogo postawi lider.
Decyzja zapadła trzy dni wcześniej, a jeszcze w środę Kaczyński się wahał, organizował rozmowy ostatniej szansy i sprawdzał, czy frakcja "harcerzy" z Mateuszem Morawieckim na czele zaakceptowałaby jednak Tobiasza Bocheńskiego, który należy do "maślarzy".
- W przypadku dwóch osób - Bocheńskiego oraz Patryka Jakiego - było twarde "nie", w innych przypadkach trwało sondowanie. Na pewno jeszcze w środę sprawdzana była możliwa kandydatura Pawła Szefernakera, szefa gabinetu prezydenta - mówi w nowym odcinku "Politycznego WF-u" Piotr Witwicki, redaktor naczelny Interii.
"Polityczny WF" - nowe odcinki co tydzień w Interii Wydarzenia oraz na YouTube, Spotify i Podcastach Apple. Dołącz też do naszego kanału nadawczego na WhatsAppie.
Paradoksalna kandydatura Przemysława Czarnka. Wcieli się naraz w dwie role?
Wiele mówiło się, także w naszym podcaście, o pomyśle, by kandydatem został ktoś z PiS-owskich samorządowców. Tu wybijały się nazwiska przede wszystkim Lucjusza Nadbereżnego (prezydenta Stalowej Woli), Jarosława Margielskiego (włodarza Otwocka) i Jakuba Banaszka (stojącego na czele Chełma).
- Kandydatury samorządowe były dość mocno promowane przez "harcerzy". Może brano je pod uwagę, ale tak na poważnie, gdzieś na finiszu całej układanki - to nie, nie mam takich sygnałów - dodał Piotr Witwicki.
Zobacz nowy odcinek podcastu "Polityczny WF"
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Morawiecki i jego otoczenie pozostają sceptyczni wobec tego, iż Kaczyński postawił na Czarnka. Nie przekonuje ich argument, że PiS było za mało radykalne i dlatego straciło wyborców - przeciwnie wręcz. Utrzymują, iż od partii odpłynął umiarkowany elektorat.
- Paradoks kandydatury Czarnka polega na tym, że on z jednej strony będzie starał się udowodnić części wyborców PiS, że nie jest osobą, która zasiadała w rządzie Morawieckiego; że jest zupełnie innym człowiekiem. Tym zagra Konfederacja - przypomni wszystkie głosowania, w których brał udział Czarnek: piątkę dla zwierząt, KSeF czy system kaucyjny - nadmienił Marek Tejchman, prowadzący "Gościa Wydarzeń" w Polsat News.
"Czarnek wygląda tak, jakby atakował rząd, w którym sam był"
Z drugiej strony, jak kontynuował współautor nowego wydania "Politycznego WF-u", Czarnek powinien utrzymywać spójność swojej formacji - to jego podstawowy cel. - Musi mieć na pokładzie umiarkowanych wyborców, "harcerzy" i nie może doprowadzić do rozpadu PiS. A "harcerze" bronią dorobku gabinetu Morawieckiego, uważają, że tamten kurs polityczny może dawać jakąś przyszłość - wyjaśnił Marek Tejchman.
Tak więc Czarnek będzie w kolejnych miesiącach grać na dwóch fortepianach, choć "są one ze sobą zupełnie sprzeczne". - Będzie wymagało pokazywania takiej twarzy, którą wytykają mu politycy Konfederacji, zarzucając brak autentyczności - dodał prowadzący "Gościa Wydarzeń".
Prawicowa konkurencja nie oszczędzi też zarzutów o brak samodzielności w podejmowaniu decyzji u Czarnka, z czym kiedyś mierzyli się Beata Szydło, Andrzej Duda czy Karol Nawrocki. - Problem jest bardziej fundamentalny. Czarnek wygląda tak, jakby atakował rząd, w którym sam był (pełnił funkcję ministra edukacji i nauki - red.) - zauważył Piotr Witwicki.
Co zauważył Sławomir Mentzen, a niekoniecznie PiS?
Redaktor naczelny Interii słuchał wystąpienia kandydata PiS w Iławie i uznał, że brzmiało ono, jakby wygłoszono je w 2015 roku. - Czarnek walczący z polską biedą, zwracający uwagę, że jeśli podrożało paliwo to może ojciec nie jest w stanie teraz dowieźć dzieci do szkoły. PiS trochę zmaga się z tym, co samo pokonało - ocenił.
Jak uzupełnił, partia Kaczyńskiego "trochę nie zauważyła swoich ośmiu lat rządów i ostatnich dwóch" Koalicji 15 Października. - A świetnie zauważył to Sławomir Mentzen. Elektorat zmienił się przez 10 lat - to nie jest już ta bieda z 2015 roku, jesteśmy po latach podwyżek wynagrodzeń - skwitował Piotr Witwicki.
W "Politycznym WF-ie" również o genezie wojny PiS z Konfederacją i czy jest szansa, by te dwie partie zawarły porozumienie chociaż przed wyborami do Senatu. Piotr Witwicki i Marek Tejchman mówią też, co jest największym koszmarem Jarosława Kaczyńskiego i dokąd jedzie polityczny pociąg Pauliny Matysiak. Zapraszamy do oglądania!















