Reklama

Reklama

"Państwo w Państwie": Poszukiwany mieszka 300 m od komendy. Policja nie może go znaleźć

Policjanci od lat nie potrafią zatrzymać sprawcy śmiertelnego wypadku, mimo że "ukrywa się" on 300 metrów od komendy i codziennie przechodził obok niej, odprowadzając córkę do przedszkola. Rodzina ofiary od lat nie może zaznać spokoju. Więcej o 19:30 w programie "Państwo w Państwie" w Telewizji Polsat i Polsat News.

Ponad 110 km/h w terenie zabudowanym, samochodem niedopuszczonym do ruchu, bez uprawnień do prowadzenia pojazdów - w ten sposób 22 września 2017 roku szalał po ulicach Wrocławia Jarosław Wytrwał. Skończyło się tragicznie... Prowadzony przez niego Saab dosłownie wbił się w jadący prawidłowo samochód kurierski. Jego kierowca, pan Dominik nie miał szans, po kilku tygodniach walki o życie, zmarł w szpitalu.

- Nie doszłoby do tego, gdyby ten mężczyzna jechał z dozwoloną prędkością. A po wszystkim jeszcze Dominika zostawili bez pomocy, wiszącego na szybie samochodu - opowiada Katarzyna Kondrat, żona ofiary wypadku.

Reklama

Zaraz po wypadku sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Wrócił po godzinie, jednak nie sam... Przywiózł ze sobą kobietę, która mimo że była nienagannie uczesana i umalowana, zaczęła opowiadać, że to ona prowadziła samochód. Dodatkowo na miejsce wypadku podjechał czarny SUV, wysiadło z niego kilku postawnych mężczyzn, którzy zaczęli terroryzować świadków i nakłaniać do potwierdzenia, że widzieli kobietę za kółkiem.

- W tym samochodzie było pełno krwi, przecież to uderzenie było bardzo mocne. To od początku było wiadomo, że nie mogła prowadzić ta kobieta, bo ona nie miała na sobie żadnych śladów - mówi pani Katarzyna.

Co zrobiła policja?

Policja na miejscu nie zatrzymała nikogo, nie zabezpieczyła również auta sprawcy. Przez kilka tygodni, mimo pobranej próbki DNA, policjanci nie byli w stanie ustalić, kto prowadził samochód i spowodował wypadek. Wtedy zgłosiła się do nich osoba, która wskazała Jarosława Wytrwała jako sprawcę zdarzenia - chciała jednak zachować anonimowość ze strachu przez zemstą. Policjanci zignorowali to zgłoszenie. 

- Chciałabym, żeby osoby odpowiedzialne za te wszystkie niedopatrzenia poniosły konsekwencje, bo póki ta sprawa będzie tak rozgrzebana, to ja nie zaznam spokoju - mówi pani Katarzyna 

Dopiero po blisko półtora roku pojawiają się wyniki badań DNA. Potwierdzają one, że sprawcą wypadku jest Jarosław Wytrwał. Prokuratura decyduje się na wystawienie wniosku o areszt. W międzyczasie okazało się również, że sprawca wypadku jest podejrzewany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Policjanci "prowadzą poszukiwania", jednak nie udaje im się złapać Jarosława Wytrwała. Problem w tym, że jak się okazało, mężczyzna mieszka niecałe 300 metrów od komendy i codziennie przechodzi obok, odprowadzając córkę do przedszkola.

- Raz pod przedszkolem został zauważony przez policjantów, ale jak podeszli do niego to od razu uciekł, zamknął się w swoim mieszkaniu. Policjanci tam nie weszli i odstąpili od czynności - opowiada Bogusława Demska, teściowa ofiary wypadku.

Do momentu skazania sprawcy wypadku syn tragicznie zmarłego kuriera nie może dostać renty po ojcu. Za Jarosławem Wytrwałem jest wystawiony list gończy, jednak policja opublikowała go dopiero po interwencji dziennikarzy "Państwa w Państwie". Więcej już o 19:30 w materiale Agnieszki Zalewskiej.

Rozlicz pit online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy