W skrócie
- Mateusz Morawiecki wyraził gotowość stworzenia nowego sojuszu na prawicy, wskazując na możliwość koalicji PiS z Konfederacją. Z jego słów wynika, że ponownie chciałby stanąć na czele rządu.
- Były premier odniósł się krytycznie do działań telewizji publicznej za czasów Jacka Kurskiego oraz polityki informacyjnej wobec Konfederacji, jednocześnie nie szczędząc słów krytyki obecnemu ministrowi spraw zagranicznych.
- Morawiecki ocenił także sytuację polskiej dyplomacji i skrytykował Radosława Sikorskiego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Byłem na debacie ze Sławomirem Mentzenem. Piłem piwo, ale ponieważ od 1 sierpnia do 2 października od dwudziestu paru lat nie piję alkoholu, to piłem tylko piwo bezalkoholowe - powiedział Mateusz Morawiecki w Radiu ZET.
Jarosław Kaczyński - według relacji Morawieckiego - po wymianie zdań wiceprezesa PiS z liderem Nowej Nadziei "generalnie dostrzegł i docenił, że warto przedzierać się przez bańki, wchodzić do pokoi, w których nawet wrogie otoczenie jest w stanie zrozumieć, że rzeczywistość wyglądała inaczej".
- Przez sześć lat nie zaatakowałem żadnego lidera Konfederacji i trzymam się tego, choć swoje racje potrafię przedstawiać. Ataki z tamtej strony są niszczące dla gospodarki, dalszego działania. Ręce opadają- przekonywał Morawiecki.
Zmiana władzy przed wyborami? Morawiecki wprost o "rządzie gospodarczym"
Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski w sekcji "krótka piłka" zadał kluczowe pytanie: czy Mateusz Morawiecki chciałby zostać premierem w sojuszu PiS-Konfederacja.
- Chętnie zostanę premierem z Konfederacją - odpowiedział błyskawicznie Morawiecki.
Według byłego szefa rządu do zmiany władzy może dojść jeszcze przed wyborami parlamentarnymi wstępnie zaplanowanymi na 2027 rok.
- Wszystko jest możliwe, arytmetyka sejmowa pokazuje, że także i w tym Sejmie możliwy jest tzw. rząd gospodarczy. Podkreślam, gospodarczy, taki który koncentruje się na najważniejszych rzeczach - ocenił polityk.
Morawiecki przyznał jednocześnie, że wcześniejsza polityka informacyjna TVP (za czasów prezesury Jacka Kurskiego - red.) wobec Konfederacji nie była właściwa.
- Ja akurat jako osoba, która zdaje się, że tam podlegała zasadzie 9 sekund (według branżowych mediów tylko tyle czasu można było pokazywać Mateusza Morawieckiego w jednym wydaniu "Wiadomości", a słowa premiera miały być wycinane też w "Panoramie" i "Teleexpressie - red.), wiem coś o tym. Mój wizerunek był niszczony bardzo często przez kierownictwo najwyższe TVP. Nie obserwowałem tego bardzo dokładnie, bo w ogóle telewizji za bardzo nie oglądam i nie oglądałem. Jeżeli podobne działania były prowadzone wobec Konfederacji, to nie dziwię się ich pretensjom - powiedział wiceprezes PiS.
Polityk PiS wiąże także duże nadzieje ze zbliżającą się wizytą prezydenta w Waszyngtonie, gdyż "Karol Nawrocki ma szanse negocjować z Donaldem Trumpem" w wielu obszarach.
- Obecny premier, mój następca, nie jest w stanie w ogóle tam zapukać do drzwi Białego Domu. Mamy szereg argumentów, mamy deficyt handlowy z USA, a cała ta awantura światowa, jeśli mogę tak powiedzieć, na temat ceł, taryf, kontyngentów, różnego rodzaju ograniczeń, wzięła się z tego, że większość krajów, w tym Niemcy w szczególności, ale nie tylko, ma nadwyżki handlowe z USA - przekonywał.
Morawiecki o Sikorskim: Liczy, że złapie Rubio za rękaw
Część wywiadu poświęcona była także dyplomacji, szczególnie na odcinku amerykańskim. Wiceprezes PiS nie krył oburzenia związanego z wyciekiem instrukcji MSZ przygotowanej dla prezydenta Karola Nawrockiego.
- To żenujące, że na takim poziomie tworzone są dokumenty (...). Myślę, że to nie ludzie Nawrockiego odpowiadają za ten wyciek - powiedział Mateusz Morawiecki. Według byłego premiera taka sytuacja "nie zwiększa powagi państwa", a za sam wyciek obarczył resort dyplomacji.
Nie były to jednak jedyne słowa krytyczne wobec działalności Radosława Sikorskiego, który za kilkanaście godzin w Miami spotka się z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio. Szefowie resortów mają wspólnie wręczyć Nagrodę Solidarności im. Lecha Wałęsy.
- On leci do USA, żeby dać milion złotych, żeby wkupić się w łaski kubańskiej opozycji, którą wspiera Marco Rubio (...). Sikorski wie, że tam będzie Rubio i pewnie liczy, że złapie go za rękaw. To żenujące, bo wiem jak to zostało zorganizowane (...). Mam swoje wiewiórki na Florydzie i wiem, jakie były tego kuluary i dlatego się uśmiecham z politowaniem w kierunku ministra - przekonywał Morawiecki.
MSZ odpowiada Morawieckiemu: Zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie Ziemię
Niespełna dwie godziny od wywiadu w Radiu ZET do słów byłego premiera odniósł się rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
- Cytując znanego pisarza "zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie Ziemię". Mateusz Morawiecki mówił dziś rano, że Radosław Sikorski jedzie na to wydarzenie po to, aby złapać za rękaw Sekretarz Stanu USA. Otóż nie: to wydarzenie jest organizowane przez Polskę w 45. rocznicę powstania "Solidarności" - powiedział Paweł Wroński.
Przedstawiciel resortu tłumaczył, że Nagroda Solidarności im. Lecha Wałęsy przypadnie w tym roku kubańskiej opozycjonistce, której być może uda się przyjechać na uroczystości w Miami.
- Najpierw Radosław Sikorski spotka się Marco Rubio o godzinie 10 (16 czasu polskiego - red.). Potem zostanie wręczona nagroda, laudację wygłosi zarówno szef polskiej, jak i amerykańskiej dyplomacji - dodał Wroński.













