Reklama

Reklama

Opozycja upomina się o obecność dziennikarzy w Sejmie

W Sejmie od godziny około 15.30 trwa przerwa ogłoszona przez marszałka Marka Kuchcińskiego z powodu blokady mównicy sejmowej przez opozycję, podjęta po wykluczeniu z głosowań nad przyszłoroczną ustawą budżetową posła Michała Szczerby (PO). Większość posłów PiS i Kukiz'15 opuściła salę sejmową. Mimo blokady mównicy PiS zapowiada głosowanie nad budżetem.

"Panie marszałku, Wysoki Sejmie, wnoszę o ogłoszenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów i proszę o przedstawienie informacji na temat ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu" - powiedział rzecznik PO Jan Grabiec jeszcze zanim Sejm rozpoczął głosowania nad projektem budżetu na 2017 r.

Później polityk zabrał głos raz jeszcze już podczas głosowań nad projektem przyszłorocznego budżetu. "Dziennikarze muszą zostać w Sejmie, bo to jest zapis polskiej konstytucji. Artykuł 61 konstytucji mówi, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Prawo to w szczególności obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na kolegialne posiedzenia organów władzy publicznej, pochodzących z powszechnych wyborów z możliwością rejestracji dźwięku i obrazu" - podkreślał Grabiec.

Reklama

Głos zabrał też inny poseł PO, Sławomir Nitras, który przypomniał, że kilkanaście dni temu klub Platformy przedłożył projekt uchwały Sejmu w sprawie "wolności mediów i jawności pracy Sejmu". Zwrócił się z wnioskiem o uzupełnienie porządku piątkowych obrad o rozpatrzenie tego projektu.

Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) poprosiła się o przerwę, "abyśmy mogli gromkimi brawami podziękować wszystkim dziennikarzom za ich pracę, którą mogli tutaj w Sejmie godnie reprezentować przez ostatnie lata". Zaczęła klaskać, podobnie jak posłowie opozycji, którzy wstali z miejsc i zaczęli skandować: "Dziękujemy". Scheuring-Wielgus pokazała też kartkę z napisem "Wolne media w Sejmie".

Marek Kuchciński za każdym razem odpowiadał posłom, że ich wnioski nie dotyczą przedmiotu obrad Sejmu. Zwracał im uwagę, że zakłócają obrady Izby.

Poseł PO wykluczony z obrad

W końcu marszałek wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę i ogłosił przerwę w obradach. Szczerba był jednym z posłów, którzy wyszli na mównicę i zabrali głos ws. planowanych zmian obsługi przez media prac Sejmu.

Miał ze sobą kartkę z napisem: "Wolne media w Sejmie", którą umieścił na pulpicie. Marszałek przywoływał kilka razu Szczerbę do porządku, gdy ten nie chciał opuścić mównicy, po czym wykluczył go z obrad Sejmu i poprosił o opuszczenie sali obrad. Następnie marszałek ogłosił przerwę w obradach.

Wtedy na podwyższenie, na którym znajduje się sejmowa mównica weszła duża grupa posłów m.in. PO i Nowoczesnej. Skandowali: "bez cenzury", "wolne media", "przywróć posła". Potem zaczęli śpiewać hymn narodowy.

Wówczas zarządzono przerwę.

"Cyrk" w Sejmie

Kiedy marszałek Kuchciński po przerwie wznowił obrady, część posłów opozycji nie zeszła z mównicy sejmowej skandując cały czas: "przywróć posła" i "wolne media". Marszałek kontynuował głosowania, ale po tym gdy podeszło do niego kilku posłów opozycji, ogłosił kolejną przerwę.

W pewnym momencie ze strony ław PiS padły okrzyki: "stójcie dalej!". W odpowiedzi posłowie okupujący mównicę odkrzyknęli: "uciekajcie", a do kilku wychodzących w tym momencie z sali sejmowej posłów PiS wołali: "nie wracajcie".

Ze strony sali zajmowanej przez PiS słychać było śpiew i skandowanie: "cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje". Na to posłowie opozycji odpowiadali skandując: "wolne media".

Po kilkudziesięciu minutach blokowania przez opozycję mównicy salę sejmową opuścili posłowie PiS i Kukuiz'15, a marszałek Kuchciński zarządził przerwę z powodu braku kworum.

Wiceszefowa Kukiz'15 Agnieszka Ścigaj poinformowała, że jej klub złoży w piątek do marszałka Sejmu wniosek o przerwę w obradach Sejmu do soboty i poszerzenie obrad o punkt dotyczący debaty w sprawie mediów. Jej zdaniem, sytuacja w Sejmie, to "cyrk"

Kaczyński: Tak działała Samoobrona

Z kolei po godzinie 16.30 odbyła się krótka konferencja prasowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że w Sejmie mamy do czynienia z "niezwykłą sytuacją". - Tak postępowała Samoobrona - ocenił.

Według Kaczyńskiego, zachowanie opozycji "zupełnie dezorganizuje pracę Sejmu". - Nie będzie na to zgody, nie damy się sterroryzować - podkreślił.

Kaczyński wskazał, że "blokowanie mównicy jest oczywiście deliktem z punktu widzenia regulaminu Sejmu". "Muszą być z tego wyciągnięte wnioski wobec wszystkich, którzy dopuścili się tego nadużycia, tego rodzaju czynu" - zapowiedział.

"Dzisiaj różnego rodzaju posłowie, często młodzi ludzie, zachowują się w sposób skandaliczny, obrażają innych, także ludzi więcej niż o pokolenie od siebie starszych. Wszelkiego rodzaju reguły polskiej kultury zostały odrzucone. Jest głęboka degradacja języka, sposobu działania. Musimy z tym walczyć, bo to jest przeciw interesom nas wszystkich, to kompromituje demokrację i służy wszystkim, którzy chcą uczynić z demokracji pozór" - powiedział prezes PiS. 

"W Polsce jest takie dążenie różnie wyrażane, które w gruncie rzeczy ma sprowadzać się do jednego - żeby demokracja była czystym pozorem: możecie sobie wybrać jakąś większość, a ona ma nie mieć nic do powiedzenia, bo inne instytucje będą miały coś do powiedzenia. A tak naprawdę będą mieli do powiedzenia ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, najwięcej społecznej siły" - dodał.

Kaczyński podkreślił, że PiS się temu przeciwstawia i będzie przeciwstawiać. "Ale dzisiaj ta walka właśnie o taki system przybrała charakter swego rodzaju chuligaństwa parlamentarnego i to chuligaństwo musi być powstrzymane" - zaznaczył szef PiS.

Prezes PiS zasugerował, że działania opozycji nie mają na celu ochrony praw dziennikarzy w Sejmie, ale zatrzymanie prac nad tzw. ustawą dezubekizacyjną, która miała być dziś dyskutowana.

Jednocześnie Kaczyński wyjaśnił, że planowane zmiany obsługi przez media prac Sejmu nie oznaczają ograniczenia dostępu dziennikarzy do sali sejmowej, ale wprowadzenie pewnych ograniczeń w poruszaniu się reporterów po budynku Sejmu. Ponieważ - jak zaznaczył polityk - "sam nie raz dostałem kamerą w głowę".

Według niego są "ograniczenia możliwości poruszania się dziennikarzy w wielu parlamentach, w tym także, szczególnie w Parlamencie Europejskim; są nieporównanie dalej idące i zaplanowane". Prezes PiS ocenił, że właśnie PE jest dla wielu dziennikarzy wzorem organizacji pracy.  

Kaczyński podkreślił, że planowane zmiany w polskim Sejmie "mają na celu wprowadzenie pewnego porządku".

Zapewnił, że "dziennikarze będą mogli się swobodnie poruszać po Sejmie i będą mogli zadawać pytania i nagrywać odpowiedzi, o ile będą posługiwali się magnetofonami lub innymi urządzeniami do nagrywania dźwięku". Natomiast kamery - powiedział Kaczyński - "będą w pewnym miejscu i tam posłowie będą mogli być zapraszani".

Sejmowy pat

Po konferencji prezesa PiS posłowie opozycji zgromadzeni na sali sejmowej wokół sejmowej mównicy zaczęli skandować: "demokracja, demokracja", "wolne media", "wolność, równość, demokracja", "równe prawa".

Niedługo potem szef Nowoczesnej Ryszard Petru na konferencji prasowej, na której towarzyszyli mu: lider PO Grzegorz Schetyna, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceszefowa klubu Kukiz'15 Agnieszka Ścigaj, oświadczył, że "opozycja będzie blokować mównicę sejmową, dopóki marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie przywróci do obrad posła Michała Szczerbę z PO".

Kosiniak-Kamysz mówił z kolei, że obecną sytuację w Sejmie można jeszcze rozwiązać. "(Można) zwołać Konwent Seniorów, przywrócić Michała Szczerbę, też zastosować te normalne warunki pracy mediów na stałe, odejść od tej fatalnej propozycji marszałka Kuchcińskiego i wszystko może wrócić do normy. Możemy ten budżet jeszcze dzisiaj przyjąć, trzeba tylko i wyłącznie dobrej woli" - przekonywał lider Stronnictwa.

Jednak sejmowa komisja regulaminowa zarekomendowała Prezydium Sejmu odrzucenie wniosku posła PO o przywrócenie go do udziału w obradach. Za negatywną opinią ws. wniosku było 9 posłów, a przeciwnego zdania było 8.

W trakcie trwającej w Sejmie przerwy w obradach posłowie opozycji, głównie PO i Nowoczesnej otoczyli nie tylko mównicę sejmową, ale także podwyższenie, na którym znajduje się fotel marszałka Sejmu.

PiS chce głosować budżet

Natomiast posłowie PiS przed godz. 18. opuścili salę obrad Sejmu. Udali się na posiedzenie klubu z udziałem prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego. Według posłów, z którymi rozmawiała PAP, prezes PiS powiedział posłom, że w piątek muszą być zakończone prace w Sejmie nad budżetem na 2017 rok. - Nie ma możliwości cofnięcia się. Musimy dzisiaj wygrać - mówił prezes PiS.

Według posłów, z którymi rozmawiała PAP, Kaczyński uznał też za skandaliczne i niedopuszczalne zachowanie opozycji.

Obecnie posłowie PiS przenoszą się do Sali Kolumnowej w Sejmie, gdzie - jak na razie - ma się odbyć kolejne posiedzenie klubu. Dziennikarze obecni na miejscu donoszą jednak, że w Sali Kolumnowej PiS może spróbować wznowić posiedzenie Sejmu, na którym będzie można przeprowadzić głosowania nad poprawkami do projektu budżetu. 

W sali obrad Sejmu pozostają posłowie opozycji, głównie PO i Nowoczesnej, którzy stoją wokół sejmowej mównicy i fotelu marszałka Sejmu.

Do projektu budżetu na 2017 r. zgłoszono ponad 300 poprawek. Jak wynika z informacji uzyskanych przez PAP, poprawki mają zostać zblokowane - w bloku mają być głosowane poprawki zgłoszone przez opozycję, kolejne głosowanie ma się odbyć nad blokiem poprawek popieranych przez PiS, a następnie głosowanie nad całością projektu ustawy budżetowej na przyszły rok.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy