W skrócie
- Firma MyDr stała się celem zewnętrznego ataku hakerskiego, w wyniku którego częściowo naruszono dane pochodzące z 2024 roku i wcześniejsze.
- Przedsiębiorstwo zapewniło, że ich systemy są obecnie bezpieczne i w pełni operacyjne, a dotychczas nie ma dowodów na ujawnienie danych w internecie.
- Według wiceministra cyfryzacji, przyczyną incydentu mógł być błąd ludzki, a klienci powinni zastrzec swój PESEL.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Na tym etapie trwającego dochodzenia potwierdzamy, że staliśmy się celem zewnętrznego, celowego działania o charakterze przestępczym, którym objęta była część danych" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie firmy MyDr, która padła ofiarą ogromnego cyberataku.
Przedsiębiorstwo poinformowało, że informacje objęte incydentem mają charakter historyczny - "pochodzą z 2024 roku oraz lat wcześniejszych i mogą nie obejmować wszystkich klientów MyDr ani wszystkich ich pacjentów".
Ogromny wyciek danych Polaków. Firma wydała oświadczenie
MyDr podkreśliło, że obecnie systemy firmy są w pełni operacyjne i bezpieczne w użyciu, zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy. Według zatrudnionych przez przedsiębiorstwo specjalistów nie ma także podstaw, aby podejrzewać, że wykradzione dane pojawiły się gdzieś w internecie.
"Na dziś nie jesteśmy w stanie potwierdzić ilości i rodzaju danych, które zostały ujawnione. Zrobimy to po zakończeniu analizy śledczej oraz uzyskaniu potwierdzenia tych informacji" - zaznaczono.
Przedsiębiorstwo przekazało, że klienci nie muszą podejmować żadnych działań. "Skontaktujemy się proaktywnie z klientami, których dotyczy incydent, zapewniając im wsparcie i wskazówki, gdy tylko ustalimy, które placówki i jakie dane zostały nim objęte" - wyjaśniono.
"Ponieważ dochodzenie jest wciąż w toku, na tym etapie nie możemy udostępnić dalszych szczegółów technicznych ani spekulować na temat kolejnych ustaleń" - dodano.
Gramatyka o szczegółach ataku. "Jeśli wierzyć specjalistycznym portalom"
O szczegółach ataku w programie WP Tłit mówił wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.- Jeśli wierzyć specjalistycznym portalom, bo z uzyskanych przez nie danych wynika, jaka była mechanika ataku, gdzieś po drodze ktoś musiał coś niewłaściwego kliknąć - wskazał.
Z "publikacji na specjalistycznych portalach wynika, że to może być jakiś Hindus" - wskazał. I dodał: - Analiza języka pokazuje, że to może być ktoś z tego regionu.
- Każdy i każda z nas powinien zastrzec swój PESEL i po tej czynności nikt nie będzie mógł skorzystać z tego PESEL-u - powiedział wiceminister Gramatyka.
Jego zdaniem "nie ma powodu do paniki"; jednocześnie przyznał, że "nie mamy żadnej pewności, że dane nie zostały upublicznione". - Nie wiemy, gdzie te dane są, pewnie w posiadaniu przestępców - powiedział Gramatyka.



















