Reklama

Reklama

Odpowiedź na zarzuty ws. abp Polaka: To przykład manipulacji

"Rozumiem, że rozpoczęła się kampania wyborcza, która rządzi się swoimi prawami, ale nic nie usprawiedliwia nierzetelności" - poinformował kierownik Biura Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży ks. Piotra Studnicki, odnosząc się do oskarżenia Joanny Scheuring-Wielgus. Zdaniem posłanki abp Wojciech Polak miał wiedzę o przypadkach pedofilii w Kościele i nie zawiadomił o tym organów ścigania. Ks. Studnicki nazwał te oskarżenia "przykładem manipulacji".

W trakcie piątkowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Świeckie Państwo posłanka Joanna Scheuring-Wielgus poinformowała, że ma zamiar zgłosić 15 zawiadomień do państwowej komisji ds. pedofilii na 19 hierarchów Kościoła katolickiego. Zdaniem posłanki hierarchowie ci mieli wiedzę o przypadkach pedofilii wśród podległych im księży i nie zawiadomili o tym organów ścigania. Wśród wymienionych przez Scheuring-Wielgus hierarchów znalazł się Delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak.

W poniedziałek w programie "Onet Rano" Scheuring-Wielgus przypomniała sprawę ks. Dymera, który molestował seksualnie nieletnich. Powiedziała, że na krótko przed śmiercią ks. Dymera do prymasa Polaka przyjechała ofiara księdza. Jak twierdzi posłanka, podczas spotkania prymas wyraził skruchę, ale "nic z tym nie zrobił".

Reklama

Pedofilia w Kościele. Ks. Studnicki: Posłanka nie zna szczegółów

Ks. Studnicki podkreślił, że nie chce wypowiadać się w sprawie wszystkich oskarżeń wobec polskich biskupów zgłoszonych w ostatnich dniach przez Joannę Scheuring-Wielgus do państwowej komisji ds. pedofilii, ponieważ nie zna szczegółów tych spraw.

Jednocześnie zastrzegł, że sprawę abpa Wojciecha Polaka zna bardzo dobrze. "Osobiście uczestniczyłem w przygotowaniu spotkania księdza prymasa z dwoma osobami pokrzywdzonymi przez ks. Dymera, do którego doszło w czerwcu 2020 r. Osobom pokrzywdzonym towarzyszyli o. Marcin Mogielski oraz dwóch prawników dobrze znających sprawę. Podczas rozmowy ksiądz prymas zaproponował wsparcie Biura Delegata KEP w przygotowaniu zgodnego z prawem kanonicznym zgłoszenia sprawy do Stolicy Apostolskiej oraz finansowanie przez Fundację Świętego Józefa pomocy psychoterapeutycznej osobom pokrzywdzonym" - poinformował.

Jak zastrzegł ks. Studnicki, od osób uczestniczących w spotkaniu abp. Polak dowiedział się o ich ogromnej krzywdzie i wieloletnim szukaniu sprawiedliwości, także przed państwowym wymiarem sprawiedliwości.

Pedofilia w Kościele. Ks. Studnicki: Trzeba to nazwać polityczną hucpą

"Zarzuty były badane przez jednostki prokuratury i zajmowały się nimi państwowe sądy. Za każdym razem postępowania były umarzane ze względu na przedawnienie lub niemożność udowodnienia zarzucanych czynów. Po spotkaniu nie było więc obowiązku ani potrzeby informowania o zdarzeniu państwowych organów ścigania, gdyż te już wcześniej znały i badały sprawę" - wyjaśnił.

Dodał, że informacje o prokuratorskich postępowaniach prowadzonych wobec ks. Dymera są w domenie publicznej dzięki materiałom dziennikarskim m.in. Radosława Grucy, Zbigniewa Nosowskiego czy Sebastiana Wasilewskiego.

Zdaniem duchownego "publiczne oskarżanie abpa Polaka o brak powiadomienia organów ściągania jest przykładem manipulacji bądź przejawem zawinionej ignorancji".

"Rozumiem, że rozpoczęła się kampania wyborcza, która rządzi się swoimi prawami, ale nic nie usprawiedliwia nierzetelności. Stawianie bezzasadnych oskarżeń wobec Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży wydaje się mieć na celu jedynie podważenie działań Kościoła w zakresie ochrony małoletnich i zbicie kapitału politycznego. Trzeba to nazwać wprost polityczną hucpą, bo takie zachowanie w żadnym wypadku nie jest troską o pokrzywdzonych i pomocą osobom, które doświadczyły dramatu wykorzystania seksualnego" - ocenił ks. Studnicki.

Reklama

Reklama

Reklama