Reklama

Reklama

Odejścia posłów z Nowoczesnej. Terlecki o sytuacji Dolniak

Decyzja prezydium Sejmu ws. wicemarszałek Barbary Dolniak jeszcze przed nami - powiedział PAP wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, zapytany o dalsze losy Dolniak, po tym jak Nowoczesna w piątek przestała być klubem poselskim.

Klub PO przyjął w środę nową nazwę Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska; dołączyło do niego osiem osób: siedmiu posłów Nowoczesnej oraz poseł Piotr Misiło, który został wykluczony z Nowoczesnej w miniony piątek. Oznacza to, że klub Nowoczesnej przestał istnieć, gdyż nie ma wymaganej regulaminowo liczby 15 posłów.

Terlecki zapytany, czy w związku z tym, że Nowoczesna nie ma klubu w Sejmie, obecna wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak, która reprezentowała w Prezydium Sejmu ten klub, pozostanie na swoim stanowisku, odpowiedział: "Dotychczasowe Prezydium Sejmu się tak zgrało i zżyło, że może pozostanie, ale to jeszcze przed nami decyzja" - odparł.

Reklama

Wicemarszałek dodał, że "Prezydium będzie w przyszłą środę przed posiedzeniem Sejmu". "Do tego czasu jakiś namysł nad tym, co zrobić, się odbędzie" - zapowiedział.

Proszony o komentarz ws. powstania nowego klubu Terlecki ocenił: "To jest dość dramatyczna sytuacja klubu i partii, która przestaje istnieć, rozpada się, rozprasza, jest wchłaniana przez inną i powstaje równocześnie na jej obrzeżach partyjka jej twórcy, co już w ogóle jest bardzo zabawne". "Patrząc na to chłodnym okiem politologicznym - to jest smutne" - dodał wicemarszałek.

"Patrząc na to z perspektywy pracy sejmowej, to jest naturalna kolej rzeczy, że małe grupy nie są w stanie się utrzymać" - powiedział Terlecki. W tym kontekście wymienił m.in. kłopoty klubu Kukiz'15, który wprowadził do Sejmu 42 posłów, a obecnie liczy 26 posłów. "PSL się wstrząsa od wewnątrz, ale też teraz mają kłopoty, bo jedni chcieliby twardej linii liberalno-lewicowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, a inni chcieliby tradycyjnej - nawiązującej do tradycji ruchu ludowego. I też zobaczymy, co z tego wyniknie" - mówił polityk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy