Obowiązkowe badania dla posiadaczy broni? Myśliwi zyskali sojusznika
Zdecydowana większość Polaków jest za wprowadzeniem okresowych badań psychologicznych dla wszystkich posiadaczy broni (71,1 proc.). Jeszcze więcej ankietowanych uważa, że tego typu badania powinni przechodzić również myśliwi (76,3 proc.). Nie zgadzają się z tym przedstawiciele łowiectwa i sportu, którzy uważają, że takie rozwiązanie to zbędne koszty i granie na stereotypach.

W skrócie
- Większość Polaków popiera wprowadzenie obowiązkowych, okresowych badań psychologicznych dla posiadaczy broni, w tym myśliwych i sportowców.
- Przedstawiciele środowisk łowieckich i sportowych sprzeciwiają się tej propozycji, argumentując, że obecny system jest wystarczający i nowe wymogi to tylko zbędne koszty.
- Projekt nowelizacji ustawy o broni i amunicji dotyczący rozszerzenia obowiązku badań jest przedmiotem debaty publicznej i spotyka się z mieszanymi opiniami.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W przeprowadzonym na zlecenie PAP sondażu IBRiS respondenci zostali zapytani o opinię w sprawie obowiązujących obecnie w Polsce przepisów dotyczących dostępu do broni palnej. Według badania niemal połowa ankietowanych (47,6 proc.) nie widzi potrzeby zmian obowiązujących obecnie regulacji.
W dyskusji towarzyszącej piątkowej prezentacji raportu udział wzięli: prezes IBRiS Marcin Duma, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Marcin Możdżonek oraz rzecznik klubu parlamentarnego Lewicy Łukasz Michnik.
Dostęp do broni. Czy przepisy powinny być zliberalizowane?
Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej w Polsce kultura posiadania broni dopiero się rodzi. Zaznaczył jednocześnie, że nigdy od czasów pierwszego masowego rozbrajania Polaków, które - jak zaznaczył - rozpoczęło się w 1938 r., pozwolenie na broń nie było tak łatwo dostępne, jak teraz.
Pytany, czy w Polsce powinna postępować liberalizacja przepisów w tym zakresie, ocenił, że choć ustawa o broni i amunicji wymaga zmian, to - jak powiedział - "broń nie powinna być dostępna na kształt tego, co mamy na przykład w Stanach Zjednoczonych".
Możdżonek zwrócił uwagę, że aby uzyskać podobne pozwolenie obecnie, wystarczy zapisać się do klubu sportowego, przejść kurs, zdać egzamin, przejść całą procedurę i broń może trafić w nasze ręce w naprawdę krótkim czasie.
- Nie wyobrażam sobie na tę chwilę, żebyśmy nie mieli być sprawdzani przed zakupem broni - dodał.
Prezes IBRiS Marcin Duma mówił, że "pożądanie" broni przez Polaków nie zwiększa się, pozostając mniej więcej na stałym poziomie, niezależnie od tego, że w sąsiednim państwie toczy się wojna. Jego zdaniem Polacy wolą "outsourcować" swoje bezpieczeństwo i powierzać je profesjonalistom - żołnierzom i innym służbom.
Dostęp do broni. "Posiadacze broni w to najbardziej praworządna grupa w kraju"
Odnosząc się do danych, zgodnie z którymi ponad połowa Polaków nie ma potrzeby posiadania pozwolenia na broń, rzecznik klubu Lewicy opowiedział się za przeszkoleniami w zakresie jej obsługi - poparcie dla tego pomysłu wyraziło w badaniu 93,7 proc. ankietowanych.
Zdaniem Michnika jednak "jednym z fundamentów (...) wielkiego sukcesu, jaki Polska na tle całej Europy odnosi, czyli naszego bezpieczeństwa, jest właśnie to, że jesteśmy powszechnie cywilnie rozbrojeni". - Mamy jeden z najniższych w Europie wskaźników rozbojów, jeden z najniższych w Europie wskaźników zabójstw z premedytacją z użyciem broni - wymieniał Michnik.
Rzecznik klubu Lewicy ocenił, że obecne przepisy w zakresie dostępu do broni - choć w kilku kwestiach do poprawy - są dobre.
Michnik zgadza się z większością ankietowanych, których zdaniem "im więcej osób ma broń, tym łatwiej jest o wypadki i eskalację konfliktu, która zakończy się jej użyciem". Przypomnijmy, z badania wynika, że 39,9 proc. Polaków obawia się, że ewentualny powszechniejszy dostęp do broni obniżyłby poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie co piąty badany uznaje, że nie miałoby to większego znaczenia, a co trzeci uważa, że szerszy dostęp do broni zwiększyłby bezpieczeństwo obywateli.
Możdżonek argumentował jednak, że posiadacze broni w Polsce "to najbardziej praworządna grupa w kraju, grupa, która w zasadzie nie popełnia żadnych przestępstw".
Według prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej "przestępcy nigdy nie wchodzą w posiadanie broni w sposób legalny, zawsze kupują ją na czarnym rynku". Broń w rękach cywilów ma jego zdaniem służyć do czegoś innego - na np. do obrony na czas kataklizmów, jak w przypadku zeszłorocznej powodzi, gdy na terenach dotkniętych żywiołem pojawili się szabrownicy.
Jak zauważył, broń cywilna mogłaby przydać się także jako rezerwa wojskowa, gdyż w wojskowych magazynach cały czas są braki.
Badania dla myśliwych. Większość Polaków "za"
W kontekście prawa do posiadania broni emocje wzbudza kwestia badań okresowych - z raportu wynika, że 71,1 proc. badanych "zdecydowanie" popiera wprowadzenie okresowych - powtarzanych np. co pięć lat - badań psychologicznych dla wszystkich posiadaczy broni. "Raczej" za takim rozwiązaniem jest 21,6 proc., przeciw zaś łącznie 6 proc. badanych; 1,2 proc. nie ma w tej sprawie zdania.
Podobnie Polacy wypowiadają się w sprawie badań dla myśliwych - 76,3 proc. uważa, że również oni powinni bezwzględnie przechodzić obowiązkowe, systematyczne badania psychologiczne.
W Polsce pozwolenie na broń wydaje się w szczególności w celach: ochrony osobistej, ochrony osób i mienia, łowieckich, sportowych, rekonstrukcji historycznych, kolekcjonerskich, pamiątkowych i szkoleniowych. Obecnie obowiązek okresowych badań lekarskich i psychologicznych co 5 lat dotyczy wyłącznie posiadaczy broni pozyskiwanej do celów ochrony osobistej oraz ochrony osób i mienia.
We wrześniu posłowie Polski 2050 złożyli do Sejmu drugi projekt nowelizacji ustawy o broni i amunicji (pierwszy został odrzucony przez Sejm w styczniu), który zobowiązuje do okresowych badań także myśliwych oraz posiadaczy broni sportowej i szkoleniowej.
Myśliwy i sportowcy przeciwni obowiązkowym badaniom
Do kwestii tej odniósł się w rozmowie z PAP również adwokat Rafał Dębowski, przedstawiciel Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Jego zdaniem pomysł przeprowadzania okresowych badań jest zbędną formalnością w stosunku do osób z licencją sportową czy myśliwską.
- Dlatego, że te grupy podlegają codziennej kontroli przez władze klubów, władze związków sportowych, przez organizacje myśliwskie i jeżeli zdarza się sytuacja, gdy koledzy sprawujący kontrolę widzą, że ktoś ma problem z alkoholem, zdrowiem czy psychiką, to natychmiast jest to sygnalizowane - tłumaczył Dębowski.
Według niego taka forma kontroli "jest szczelniejsza niż pozorne badania okresowe, które są robione wyrywkowo i w taki sposób, że niczego nie prezentują".
Podobnego zdania jest Marcin Możdżonek, który zaznaczył w dyskusji, że obecny system działa. Jak mówił, po zdaniu wszystkich niezbędnych egzaminów członków rodziny i sąsiadów zainteresowanego odwiedza dzielnicowy, który przeprowadza szczegółowe wywiady odnośnie do tego, czy dana osoba powinna otrzymać pozwolenie na broń, co - jak powiedział - "robi niezły przesiew".
Zarówno Dębowski, jak i Możdżonek podkreślili, że wprowadzenie obowiązkowych badań okresowych dla wszystkich posiadaczy broni wiązałoby się z ogromnymi kosztami dla związków oraz stowarzyszeń sportowych i łowieckich. Dębowski zaznaczył jednak, że musi istnieć jakiś system weryfikacji zdrowia osób, które nie są zrzeszone w stowarzyszeniach, nie są też myśliwymi czy sportowcami. - Ale to już jest w przepisach zagwarantowane. W związku z tym projekt ustawy narzucający taki obowiązek dla sportowców i myśliwych jest graniem na stereotypach, obawach i emocjach - podkreślił.
Z kolei Michnik zauważył, że badania te są standardem w wielu państwach o bardziej restrykcyjnym dostępie do broni.


















