Nowe wątki w aferze Epsteina. Polska zwróci się z wnioskiem do USA
- Mamy już konkretne osoby, które będą wchodzić w skład zespołu badającego polskie wątki w sprawie Epsteina - powiedział Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości zapowiedział także, że Polska "zwróci się do USA o część dokumentacji, która jest niejawna". Polityk odniósł się ponadto do doniesień medialnych na temat Polaków, którzy mieli współpracować z amerykańskim przestępcą.

W skrócie
- Waldemar Żurek przekazał nowe informacje na tematu zespołu, który zbada polskie wątki w sprawie Jeffreya Epsteina.
- Polska planuje wystąpić do Stanów Zjednoczonych o przekazanie części niejawnych dokumentów związanych ze sprawą Epsteina.
- Minister dodał, że chciałby, aby równolegle powołano zespół śledczy, który będzie posiadał uprawnienia podobne do tych, które mają policjanci, funkcjonariusze służb i prokuratorzy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W tracie czwartkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że rozpoczął się proces wyjaśniania polskich wątków, które pojawiły się w aktach Jeffreya Epsteina.
- Jestem po rozmowach z ministrem Kierwińskim i ministrem Siemoniakiem. Mamy już konkretne osoby, które będą wchodzić w skład zespołu. Z góry chcę uprzedzić, że ten zespół nie będzie ujawniany - zaznaczył Żurek.
Waldemar Żurek: Wokół Epsteina byli także Polacy
Minister sprawiedliwości dodał następnie, że w skład grupy wyjaśniającej tę sprawę wchodzą "przedstawiciele służb specjalnych, prokuratorzy, a także przedstawiciele policji, którzy są fachowcami w tej dziedzinie".
Polityk odniósł się ponadto do doniesień medialnych na temat Polaków, którzy mieli współpracować z amerykańskim przestępcą. "Wokół Epsteina byli także Polacy. Mówi się, że w tym jego sztabie, który zarządzał tym dramatycznym i ohydnym procederem, było dwóch Polaków - Polka i Polak".
- Znamy te nazwiska. Na razie jeszcze nie zgłosiły się żadne ofiary tego procederu. (...) Wiem, że ten werbunek kobiet, być może także nieletnich w Polsce był, bo mamy takie ślady w tych dokumentach - powiedział minister.
Waldemar Żurek podkreślił przy tym, że zespół, który zajmie się wyjaśnianiem polskich wątków w aferze Epsteina, "będzie najpierw zespołem analitycznym".
- Chciałbym, żeby był równolegle powołany także zespół śledczy z uprawnieniami takimi, jakie mają policjanci, funkcjonariusze służb, prokuratorzy - dodał polityk.
Polska zwróci się do USA o wydanie części niejawnych dokumentów
Szef resortu sprawiedliwości zapowiedział również, że Polska "zwróci się do Stanów Zjednoczonych o część dokumentacji, która jest niejawna, która nie została ujawniona na stronach internetowych, bo być może poznamy tam polskie wątki".
- Być może będą konieczne przesłuchania tych osób, które są wymieniane, ale zobaczymy też, co nam dadzą te dokumenty, jeżeli Stany Zjednoczone nam te dokumenty wydadzą - stwierdził.
Na koniec Waldemar Żurek zapowiedział, że planuje w przyszłym tygodniu zorganizować spotkanie zespołu. - To musi potrwać. To nie będzie nic, co dzieje się szybko - zaznaczył.
- Chcemy zobaczyć, czy też jakieś polskie wątki są tutaj na tyle istotne, że możemy wytropić przestępców, dotrzeć do ofiar i im zadośćuczynić - podkreślił Żurek.
Afera Epsteina. O powołaniu zespołu poinformował Donald Tusk
Przypomnijmy, że o powołaniu zespołu analitycznego w sprawie ewentualnych polskich wątków związanych z aferą Epsteina w USA poinformował we wtorek premier Donald Tusk. Podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Adam Szłapka potwierdził, że zespołem pokieruje minister Waldemar Żurek.
- Na polecenie premiera taki zespół powstanie w koordynacji: minister, prokurator generalny Waldemar Żurek oraz minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Przewodniczył temu zespołowi będzie pan minister Żurek i zespół będzie się składał z prokuratorów, policji i funkcjonariuszy służb - informował rzecznik.
Ujawnione przez amerykański resort sprawiedliwości akta Epsteina zwierają 3,5 mln stron oraz tysiące filmów wideo i zdjęć. Ich publikacja to wynik przyjęcia przez Kongres ustawy nakazującej prokuraturze upublicznienie wszystkich dokumentów dotyczących sprawy miliardera.
Jeffreyowi Epsteinowi groziło dożywocie
Jeffrey Epstein został oskarżony w Stanach Zjednoczonych o handel seksualny nieletnimi. Z ustaleń śledczych wynika, że miał dopuszczać się tych przestępstw od końca lat 90. do połowy lat 2000.
Za te czyny miliarderowi groziła wieloletnia kara więzienia, a nawet dożywocie. Prokuratura oraz relacje poszkodowanych wskazywały, że przez lata skrzywdził dziesiątki nieletnich.
W 2019 roku Jeffrey Epstein popełnił w areszcie w Nowym Jorku samobójstwo. Doszło do tego, zanim rozpoczął się proces.















