Wołyń 1943. Tragiczne wydarzenia "krwawej niedzieli"
W lipcu 1943 roku rozpoczął się punkt kulminacyjny jednej z najtragiczniejszych kart w historii II Rzeczypospolitej - ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Kresy Wschodnie. Zbrodnie te, jak przypomina ustawa, popełnili nacjonaliści z OUN i UPA oraz inne ukraińskie formacje zbrojne, a ich celem była fizyczna eliminacja ludności polskiej. Skala przemocy jest wstrząsająca - według szacunków historyków zginęło ponad 100 tysięcy osób.
Choć temat zbrodni wołyńskiej obecny jest w debacie publicznej od dekad, dopiero teraz 11 lipca uzyskał oficjalny status święta państwowego.
11 lipca. Święto państwowe bez dnia wolnego
Nowe święto nie wiąże się z dniem wolnym od pracy. To decyzja, która wzbudza kontrowersje - niektórzy widzą w niej odebranie powagi, inni przeciwnie - dostrzegają w tym próbę osadzenia pamięci w codzienności. Bo przecież pamiętać można - i trzeba - także w drodze do pracy, w szkołach, w mediach, w urzędach.
W praktyce oznacza to, że 11 lipca może - i powinien - stać się dniem zadumy i edukacji. IPN, organizacje kombatanckie, szkoły i instytucje kultury planują liczne wydarzenia upamiętniające - wystawy, publikacje, relacje świadków, a także projekty edukacyjne, takie jak "Wołyń 1943. Pamiętamy".
Dlaczego to święto pojawia się dopiero teraz?
Można zapytać - dlaczego dopiero w 2025 roku państwo zdecydowało się na taki krok? Odpowiedź jest równie prosta, co niewygodna: pamięć o Wołyniu była przez dziesięciolecia spychana na margines. Najpierw przez PRL-owską cenzurę, potem przez polityczne kalkulacje i niewygodny dialog z sąsiadem zza wschodniej granicy.
Ale pamięć jak woda - zawsze znajdzie drogę. I przez świadectwa ocalałych, publikacje historyków, działania społeczne i oddolne obchody - w końcu doprowadziła do uchwalenia ustawy.
W uzasadnieniu ustawy czytamy:
Męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie.
To nie tylko formalny zapis. To także - a może przede wszystkim - wyraz odpowiedzialności instytucji państwowych za budowanie i pielęgnowanie narodowej tożsamości opartej na prawdzie historycznej, nawet tej najtrudniejszej.














