"Nikt nie widzi mózgu przeoranego przez alkohol". Niewidzialna epidemia zniszczyła życie tysięcy dzieci

Odsłuchaj artykuł
--:-- min
Audio generowane przez AI, może zawierać błędy
Osoba z plecakiem wchodzi po schodach w jasnym budynku, widoczna panorama miasta z blokami i zielenią.
Jak Polska zapomniała o dzieciach z FASWojciech Olkusnik / Artur BarbarowskiEast News

W skrócie

  • Liczba dzieci rodzących się z poalkoholowym uszkodzeniem mózgu w ciągu zaledwie jednego roku wystarczyłaby do zapełnienia ponad 300 szkolnych klas
  • - Dwie ręce, dwie nogi, modna bluza. Nikt nie widzi jego mózgu przeoranego przez alkohol. Świat widzi w nich tylko "rozpieszczonych łobuzów" - tak Małgorzata opisuje codzienny dramat dzieci
  • Statystycznie średnia długość życia z FAS to 30-34 lata. Do przedwczesnej śmierci nie dochodzi z przyczyn czysto biologicznych
  • Pewnego dnia do gabinetu doktor Katarzyny Kowalskiej trafił maluch wyciągnięty z biologicznej rodziny o tak głębokiej patologii, że trudno to sobie wyobrazić. Chłopca wychowały psy. Gdy trafił do rodziny zastępczej, szczekał, chodził wyłącznie na czworakach i jadł jedzenie bezpośrednio z miski
  • Adopcyjni rodzice, otwiera się w nowym oknie takich dzieci zmagają się z brakiem zrozumienia i wsparcia ze strony państwa, które od lat udaje, że nie widzi problemu, a przepisy utrudniają działanie
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

FAS. Ukryta diagnoza

Wokół Alkoholowego Zespołu Płodowego narósł w Polsce potężny, wygodny mit. Lubimy myśleć, że to problemy z ciemnej bramy, melin i skrajnej patologii. Że dotyczy kobiet uzależnionych od alkoholu. To kłamstwo
Stanisław Stępniewski, dyrektor Szpitala św. Ludwika w Krakowie

Przemilczany problem. Z FAS co roku rodzi się 2 proc. dzieci

Wejście do dużego budynku z charakterystycznym daszkiem wspartym na dwóch słupach, kobieta z wózkiem dziecięcym kieruje się do głównych drzwi.
Szpital św. Ludwika w Krakowie, jedyne miejsce w Polsce gdzie bezpłatnie można zdiagnozować FASBeata Zawrzel East News

Cierpią na FAS, ale wsparcia dla nich brakuje

Kolorowy latawiec z napisem „Kocham trzeźwych rodziców” trzymany przez dziecko ubrane w żółtą koszulkę z emblematem kampanii profilaktycznej, obok fioletowy balon.
Gdańsk. Światowy Dzień Płodowego Zespołu Alkoholowego (FAS)Karolina MisztalEast News

Medyczna ściana

W pamięci szczególnie zapadła mi historia kobiety, która sama pracowała w ochronie zdrowia. Miała dużą świadomość swojego problemu z uzależnieniem. Kiedy zaszła w ciążę, wiedziała, że nie poradzi sobie sama, i szukała pomocy. Chciała zgłosić się do ośrodka zamkniętego, by za wszelką cenę nie pić. Niestety, nie została przyjęta do placówki.
Doktor Katarzyna Kowalska

Impuls

Systemowa fikcja

Gdy naukowcy z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie zbadali próbki włosów 150 ciężarnych Polek - kobiet statystycznie "normalnych", wykształconych, mających domy i pracę - okazało się, że ponad 50 procent z nich piło alkohol w ciąży. Większość z nich w ankietach zarzekała się, że nie wlała do ust ani kropli.

Odrzucenie

Stolik uliczny z przyczepioną tęczową flagą oraz dużym plakatem kampanii informacyjnej, na którym widnieje sylwetka ciężarnej kobiety trzymającej butelkę, opatrzona napisem: „Nie częstuj. Reaguj.”
Inscenizacja przygotowana przez uczniów gdańskiej szkoły z okazji międzynarodowego dnia FASKarolina MisztalEast News

Krzywda

Mózg

Mit

Czy wie pan, co czuje matka zmuszona złożyć w sądzie wniosek o odebranie własnemu synowi praw obywatelskich? - pyta Iza. - To jest publiczne wyznanie klęski. Powiedzenie własnemu dziecku: "Nie dałam rady cię obronić przed światem, muszę cię prawnie zamknąć w domu, żeby nikt nie wsadził cię do więzienia albo nie wyrzucił na bruk, gdy mnie zabraknie".

Politycy

Panorama miasta z widoczną zabudową o czerwonych dachach, dominująca katedra z wysoką wieżą oraz otoczenie zieleni i niskich bloków mieszkalnych.
W Polsce co najmniej około 7-8 tys. maluchów z FAS każdego rokuGERARDEast News

Niewidzialne dzieci

Trudna dojrzałość

Na FAS nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. Nie ma dedykowanych subwencji, nie ma darmowych asystentów, nie ma systemowych terapii. Jeśli dziecko nie ma zniekształconej twarzy ani głębokiego niedorozwoju, szkoła i urzędy widzą w nim po prostu "rozpieszczonego gówniarza", "niewychowanego łobuza" albo "młodocianego demoralizatora".

Los

Nadzieja

"Polityczny WF": Czy prof. Marcin Matczak wejdzie do polityki?INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?